panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

znak_zapytania

10.6 Kto stworzył boga? – część VI – cykl – Tajemnice boskich igrzysk.

| 4 Comments

 

Wszystkie odcinki z cyklu – Tajemnice boskich igrzysk.

 

Dalsze rozważania o stworzonym przez człowieka obrazie b/Boga rozpocznijmy od lekkiego podsumowania poprzednich odcinków. Postawionych zostało wiele pytań, ale najogólniej chodzi o to, czy ludzie znając jak działa ludzki mózg czy rozum używają tej tajemnej wiedzy do tego budowania obrazu świata jaki chcą, aby inni ludzie widzieli.

Wygląda na to, że analiza naszego rozumku ujawnia różne pragnienia ludzi i poprzez ich pozorne spełnienie można zarządzać nie tylko jednostką, ale i całymi masami istnień ludzkich. Znając pragnienia człowieka, znamy też jego cele, na początku wystarczy je lekko zmodyfikować pod kątem celów systemu, a z czasem przeinaczyć, aby całkiem pasowały i człowiek spełniał będzie cele systemu, bo stały się one jego własnymi celami.

 

znak_zapytania

Generalnie to powszechnie wiadomo, albo zakłada się, że mamy drugie ja, jako, że człowiek jest dualny w swojej naturze, w uproszczeniu ma dwie strony medalu dobrą i złą. Dla jednych to drugie ja to ta lepsza cząstka np. sumienie, a dla drugich to ta gorsza nasza strona, czyli wielki egoista. Dla ułatwienia załóżmy, że jest ten jeden dobry to prawdziwe ja, a ta niedobra część to nasze ego.

Nasze ego jest powszechnie uznawane za wstrętne i przyziemne instynkty nakazujące wybierać sprawy doczesne i stawianie siebie ponad innych. Nie będę tego komentować pod względem dobra i zła, bo musiałabym się rozpisać na temat, że to okropne ego nie raz ratuje nam dupę w opresji np. poprzez wprogramowane instynkty obronne, a nie chcę tego robić tutaj.

Ego to generalnie podszepty mózgu, czy umysłu – to ta nasza racjonalna strona, która logicznie udowadnia, że ciągle ma rację. Wykazuje ciągły brak pokory i chęć czucia się lepszym od innych, często porównuje nas do drugiego człowieka, ocenia i sprawdza, czy jesteśmy już jesteśmy lepsi. Jeżeli tak to ego bywa dumne i coraz mniej pozwala na panoszenie się prawdziwego ja.

Człowiek obrasta w piórka i niechętnie idzie na kompromisy, a wtedy ego sobie rośnie i często staje się osobnym bytem, albo zaciera się zupełnie i tracimy kontrolę, gdzie jestem ja, a gdzie zaczyna się nasze ego. I zaczyna się cyrk!

 

znak_zapytania

Zacznijmy od świata religii, bo w końcu jest to cykl religijny, a generalnie w jego tle dzieje się świat świecki, chociaż u niektórych będzie to wyglądało całkiem odwrotnie!

Jakie jest największe pragnienie wiernego? Bycie blisko b/Boga, prawda? Niektórzy przecież namacalnie odczuwają jego obecność i są bardzo szczęśliwi, nazywają to różnie, że Jezus jest z nimi, albo d/Duch święty, albo odczuwają ogarniającą ich m/Miłość b/Bożą itp.

Co to jest miłość? Nikt do końca nie wie, ale za to wszyscy się mądrzą, czyja definicja jest lepsza! Generalnie z nich wszystkich można wyciągnąć wspólny wniosek, że autentyczna miłość jest tam gdzie kończą się podszepty ego, nie ma ograniczeń wolności, presji i nie ma oczekiwań, czy uciążliwych zobowiązań.

No to gdzie ta miłość w k/Kościele? Mamy ograniczenia, nakazy i presja postępowania zgodnie z przykazaniami i oczekiwania, że będziemy żyć zgodnie z nauką. Plus nagroda dla wiernych! Nim dostanę w łeb za marzenie o wolności, które szybko ktoś spróbuje zdetronizować do prostackiej anarchii, popatrzmy jak zaczyna się miłość.

 

znak_zapytania

Musimy spotkać istotę, z którą nas coś połączy, nie ważne czy będziemy tu mieli na myśli drugiego człowieka, czy istotę boską. Coś nas musi połączyć, musimy coś poczuć, jakkolwiek to nazwiemy energią czy emocją, czy głębokim uczuciem. Musimy być przekonani, że to jest ktoś, z kim chcemy przebywać jak najdłużej i żyć na co dzień.

Jak się zakochamy w człowieku czy b/Bogu to pojawi się pragnienie uszczęśliwienia tej osoby i jesteśmy gotowi pokonać wszystkie przeciwności, największe przeszkody, będziemy gotowi cierpieć i zginąć. Nasze ego nie będzie zadowolone i będzie próbowało nas odkochać, czyli odsunąć jak najdalej bezwarunkową miłość i gotowość do poświęceń, nieraz nam podsunie atrakcyjne wizje czegoś innego, strach, żal czy podkoloryzuje poczucie krzywdy, a jak dalej nie będzie mogło się przebić to zaserwuje ból fizyczny czy psychiczny i poczucie krzywdy.

 

znak_zapytania

Człowiek chcąc utrzymać miłość musi ją systematycznie podsycać, aby jak najdłużej podtrzymać uczucie chęci bycia razem i  jak najdłużej trzymać ego pod kontrolą.  Zastanówmy się nad jednym, praktycznie nie da się dbać o miłość, gdy nie ma obok istoty kochanej, dlatego tak trudno ludziom utrzymać miłość na odległość i tylko w nie wielu przypadkach jest to w ogóle możliwe.

Znając tą zasadę, a chcąc mieć naprawdę zakochanych w b/Bogu wiernych trzeba znaleźć sposób, aby oni czuli obecność swojego b/Boga obok nich. Jeśli tego nie będzie to ilość wiernych nie będzie rosła tylko topniała, bo taka jest natura człowieka. Trzeba jakoś sprawić, aby g/Go kochały całe miliony.

Z pozoru nie da się tego zrobić, nie da się b/Boga pokazać ani tłumom ludzi jak piłkarzy na stadionie, czy piosenkarza na koncercie, nie da się przeprowadzić wywiadu jak ze znanym politykiem, duchów nie zapraszają też do telewizji.

 

znak_zapytania

Polityka marketingu i rozpowszechnianie historii czy sprzedaż gadżetów symbolizujących b/Boga jest świetna na początek, ale na dłuższą metę pojawią się tacy, którzy chcą potwierdzić j/Jego istnienie. Przecież zapewnia się ich, że są kochani przez prawdziwą osobę/boski byt, a nie b/Boga widmo. Trudna sprawa, nie zorganizujemy powszechnego seansu spirytystycznego, aby wywołać b/Boga czy d/Ducha św., szczególnie jak ta religia zabrania wywoływania duchów!

Na tym wydaje się szczęśliwy koniec: musisz uwierzyć na słowo, bo wiara to nie nauka, na tym polega, że trzeba uwierzyć, że jest mimo, że nie da się zobaczyć, czy w inny sposób udowodnić. Dostałeś łaskę wiary, albo nie, możesz o nią poprosić w modlitwie i jak ją otrzymasz to wszystko zrozumiesz. Na wieki wieków – Amen.

 

znak_zapytania

Gówno prawda!  O to chodzi, abym poszła się pomodlić, bo jak pójdę do k/Kościoła, to tam się postarają, abym tzw. bożą obecność odczuła i aby mi się wydawało, że na mnie ta łaska spłynęła.

Zrobią to tak samo jak robi się to na ceremoniach państwowych i koncertach gwiazd rockowych. Odpowiednie miejsce, oświetlenie, muzyka i małpki towarzyszące obok, które automatycznie będę naśladować. Na środku sceny stanie prowadzący imprezę i realizując ustalone punkty programu zacznie pobudzać zmysły i ulepszać samopoczucie uczestników.

Nawet nie musi mieć szczególnych uzdolnień oratorskich, muzyka zrobi swoje, drugie ja świetnie reaguje na muzykę i seans hipnotyczny pt. zabawa dla ubogich (rozumem) trwa. Witam w krainie rozrywki, polityki, religii i innego rodzaju manipulacji. Spoko jak się na to zgadzam i mam ochotę na ten cyrk, tylko później proszę mi nie wmawiać, że te emocje czy odczucia to była boża obecność czy d/Duch św.

Niektórzy zapomnieli, że rytmiczna muzyka o rytmie zbliżonym do częstotliwości serca działa jak hipnoza? To nim pójdziecie na koncert do klubu, czy śpiewy do świątyni proponuję poczytać jaki ma wpływ muzyka przy głośności 80 decybeli na umysł ludzki. Najlepiej sprawdzić jak reaguje na nią organizm ludzki, ile  wydziela adrenaliny, enkafaliny i betaendrofiny.

W dalszych poszukiwaniach sugeruję przeanalizować podobieństwa pod względem chemicznym tych ostatnich dwóch związków do znanego powszechnie opium, czy tak jak opium nie wywołują euforii, półsnu, czy jak kto tam woli to nazwać stanu alfa! Cóż są różne sposoby wywoływania u człowieka takiego stanu, jedni potrzebują fajki pokoju, inni skręta, a innym wystarczy telewizja, albo śpiewy oazowe.

W efekcie końcowym mamy człowieka 25 razy podatniejszego na wpływy, dołóżmy ruch fizyczny jakieś marsze, podskoki, rytmiczne kołysanie, to doprowadzimy do  jego mózg do stanu tzw. hiperwentylacji i biedny człowiek wszystko bezkrytycznie przyjmie jako prawdę objawioną.

 

znak_zapytania

Częste wywoływanie takich stanów w końcu zaprowadzi do uzależnienia, ale o tym się nie mówi tak chętnie jak o narkomani czy alkoholizmie, nikt się nie przyznaje do uzależnienia do chodzenia kościoła, a nieodparta potrzeba modlitwy jest powszechnie szanowana i społecznie pożądana.

Ja i tak czekam, aż pojawią się anonimowe kluby dla ludzi dotkniętych problem dewocji. Niedoczekanie moje, bo w głowy wszystkich wiernych kościoła została już wprogramowana konieczność zarabiania na zbawienie, ktoś przecież ich rozliczy ze służby i dążenia do celu.

Biedny b/Bóg dał człowiekowi b/Biblię i nauczanie apostołów, a teraz ma połowę wiernych olewających p/Pismo, znających po łebkach fragmenty czytane w k/Kościele, zajętych śpiewaniem i klękaniem na komendę, wrzucaniem na tacę i budowaniem kolejnych k/Kościołów, aby było gdzie klepać tysiące zdrowasiek, od których pewnie mu już więdną uszy.

Boże ty widzisz i nie grzmisz? To tylko świadczy o t/Twojej doskonałości, masz rzeczywiście nieziemską cierpliwość, jeśli cię to nie wkurza, ale ja tego nie zrozumie jak c/ci się jeszcze nie znudziło przez wieki tego wysłuchiwać. Jedyne co jest pocieszające, że skoro jako b/Bóg jesteś doskonały to nie dasz się tym modłom zahipnotyzować.

Wypadałoby wrócić na ziemię, czyli do k/Kościoła, więc powiem tylko tyle ja już się zupełnie gubię, komu on służy, bo takie sterowanie umysłem to z s/Szatanem się bardziej kojarzy. W ogóle to o s/Szatanie, innych dziwnych skojarzeniach i ogólnie całym tym bałaganie to opowiem w następnym odcinku.

 

znak_zapytania

 

Udostępnij na:

4 Comments

  1. Ostro jedziesz Jagoda 😎

  2. Człowiek jest podatny na bodźce zewnętrzne i często łatwo ulega ich sugestiom tak działa super kontrola czyli niewidzialne kajdany narzucone przez tych na górze, jedyny sposób na uwolnienia się to bycie poza ich zasięgiem percepcji poza umysłem tam jest nasz schron’

  3. Czy myślisz ze plemiona Indian znali te techniki o których piszesz man na myśli te dźwięki, muzyka i tak naprawdę to bardzo nie to interesuje i dziesięć sie ze trafiłem na twoja stronę ponieważ jest pełna pomocnych informacji.

    Dziękuje

  4. admin

    Bardzo dziękuję za komentarze, oozdrawiam, Jagoda

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*