panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

łóżki_pościel

10. Odlot do nieba – cykl – Klatka stop

| 2 Comments

 

 

Słońce miało się ku zachodowi, żółto-czerwona poświata wlewała się przez okna odrywając od zajęć i kusząc, aby spojrzeć i pożegnać odchodzący dzień. Zagapiłam się na niebo, zdążyłeś się rozebrać i klękasz nagi u moich stóp. Uwielbiam jak je całujesz, przesuń się lekko na bok, bo plecami zasłaniasz najlepsze widoki. Miałam się pochylić i sprawdzić, czy Ci coś urosło między nogami, ale dotyk twoich dłoni – jedna krążąca delikatnie od kostki pod kolano, a druga ściskająca stopę od spodu, i te twoje wilgotne usta przesuwające się wśród palców! Opieram się na łokciach i siedzę wygodnie patrząc i delektując się jak mnie dopieszczasz.

Lekko uniosłeś stopę w górę i przywierasz do niej wargami, czuję koniuszek języka okrążający moją kostkę i znów usta pędzą wzdłuż łydki. Patrzysz mi w oczy całując kolana. Dlaczego widok klęczącego mężczyzny jest taki zniewalający?  Masz piękne ramiona, lubię jak czasem nieświadomie napinasz swoje biki, widok szerokiej ręki tez zniewala, nie można od niej oderwać wzroku, czasem przeszkadza, aby patrzyć ci w oczy. O przesunąłeś się odsłaniając sztywne prącie, już wiem, na co się będę gapić bez końca. Całuj mnie jeszcze, uchylę nogi, może zaczniesz pieścić wewnętrzne partie nóg i…

Tak coraz wyżej… Opierasz mnie plecami o sofę i unosisz nogi w górę, przez ciebie, chyba zacznę ćwiczyć tzw. świece, uwielbiam jak całujesz cipkę w tej pozycji, a jak liżesz tak jak teraz jeszcze bardziej. Nogi same opadają, chociaż bardzo tego nie chcę. Kładziesz je łagodnie na sofie, ale nie pozwalasz stopą zejść na podłogę. Zapieram je o brzeg i kucam równocześnie nastawiając pipkę do pieszczot. Wciąż klęczysz nagi ze sztywnym kutaskiem i patrząc mi w oczy całujesz i wylizujesz moją szparkę. Właściwie to świrujesz językiem w dziurce, co jeszcze bardziej mi się podoba i chyba drżą mi już kolana.

Teraz przesuwasz szeroko językiem w cipce, ostro przeciskasz się między wargami, zaczynasz od samej góry, wpychając go tuż pod wzgórkiem na samym szczycie pęknięcia, uciskasz i łaskotasz, nalegając, aby się wszystko rozłożyło na bok pod naporem dotyku. Teraz dopieszczasz guziczek okrężnymi ruchami i wylizujesz niżej dochodząc do dziurki, wbijasz się w nią językiem, chwile błądzisz po brzegu i zaczynasz regularnie wbijać go do środka. Rozkładam nogi jeszcze szerzej, wysyłam moją dłoń do pomocy, końcówkami palców delikatnie dotykam u samej góry podciągając cipkę lekko do góry.

Uśmiechasz się i nie przestajesz językiem pieścić mojej dziurki. Po chwili wracasz wyżej, czasem oblizujesz mi końcówki palców i znów obniżasz się, wędrując do dziurki, widzę już tylko twoje oczy i czoło, ale twoja twarz powoli znika między moimi nogami. Twój język zgrabnie prześlizguje się niżej, dobiera się do dziurki, a po chwili leci zaspokoić drugą. Czuje jak zabawia jej brzeg i czasem wbija się głębiej.

Położyłeś dłoń na mojej ręce na wzgórku, dociskasz, wciskając swoje palce między moje prowokujesz powolne ruchy. Razem pieścimy guziczek i rozciągamy palcami łechtaczkę, coraz mniej mnie liżesz, wysłałeś druga dłoń do otworka. Nie mam pojęcia ile paluszków władowałeś, ale jest bardzo przyjemnie jak nimi pieprzysz. Opierasz głowę o udo i zasuwasz nimi coraz szybciej, nie popuszczając mojej ręce na szczycie cipki.

Nogi mi się ściągają do środka, blokujesz zacisk szerokimi ramionami, przyśpieszasz obiema rękami i gapisz się między nogi. Wszystko drży jeszcze mocniej, a z mojego gardła wydobywają się coraz dziksze dźwięki. Najpierw dopada mnie drżenie zadowolonej łechtaczki, cała prawie sztywnieje i gorące łaskotanie rozkoszy zaczyna się rozchodzić we wszystkich kierunkach, aż prawie tracę czucie i wargi dołączają.

Twoje palce wciąż wędrują po ściankach wewnątrz doprowadzając je do szczytu. Dreszcz spina jeszcze bardziej w obu czułych punktach i cipka wybucha białym deszczem. Chwilkę poruszasz mokrymi palcami, wyciągasz je i patrzysz jak gorąca ciecz zalewa brzeg sofy, oblizujesz umazane palce i gwałtownie kładziesz mnie na plecy. Głośno sapiesz wbijając ostro kutaska w ociekającą dziurkę.

Nie wiem gdzie jestem i co robisz, jakby za mgłą widzę gwałtownie podrygujące nade mną twoje ciałko. Szturchania wewnątrz, ocieranie jego główki po dolnej ściance przywołuje kolejna fale dreszczy, zaciskam cipkę wokół niego coraz mocniej i ciaśniej, coraz bardziej utrudniając twoje ruchy, ale to tylko prowokuje coraz gwałtowniejsze uderzenia. Unosisz się na wyprostowanych rękach, już nie ślizgasz się po ściance tylko uderzasz z prędkością światła dokładnie w ten punkt… w ten punkt…

Zalałam cię drugi raz, cipka wpadła w jakiś obłęd, zaciska się w jakimś epileptycznym szale, poluzowuje na ułamki sekundy, pozwalając białym strużkom uciec z środka i znów się ciasno zamyka. Słyszę mlaskanie obijających się jajeczek o mokre pośladki, i echo uderzeń podbrzusze o podbrzusze. Rozbijana wilgoć wyrzuca zabłąkane krople, aż za pępek. Oboje ryczymy głośno, gdy opadam bezradnie wbijając palce w twoje rozpalone ciało.

Unosisz się nade mną, kutasek wyrzuca olbrzymie ilości spermy i zalewa nimi całe moje ciało, niektóre krople uderzają nawet w twarz, ale większość ścieka na boki łaskocząc drżące piersi. O cholerka podrapałam cię nad łokciem, nawet nie zauważyłam kiedy wbiłam w ciebie paznokcie w tym szale… Przepraszam… Choć tu bliżej, wycałuje te czerwone szramy…

 

Wszystkie odcinki z cyklu „Klatka stop”

 

Udostępnij na:

2 Comments

  1. I właśnie opowiadania w tym stylu najlepiej ci wychodzą!

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*

POTWIERDŹ SWÓJ WIEK!

Na stronie czasem pojawiają się drastyczne treści, niecenzurowany język i wątki erotyczne przeznaczona jest wyłącznie dla osób dorosłych. Potwierdź, że masz ukończone 18 lat. .