panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

pudełko2

13. Widok na góry. – Nowela – Szkocka krata.

| 0 comments

 

 

Wszystkie odcinki cyklu – Szkocka krata.

 

Śpiewak pomagał się Ninie ubrać, bo cała się trzęsła jak galareta. Czasem dłużej zatrzymał wzrok na jej bliznach, ale w sumie świetnie udawał, że ich nie widzi. Chwilę poleżeli na kocu na trawie, wpatrzeni w pejzaż gór, a później pojechali do pobliskiego miasteczka. Usiedli przy stoliku w centrum miasta i czekali na pizzę. Nina wciągała nosem zapachy wydobywające się z głębi lokalu i zasłuchiwała się w odgłosy pieca, lubiła strzelające iskrami drewno. – Choć zobaczysz jak prawdziwą pizzę robią – powiedział Śpiewak i zaprowadził ją na zaplecze.

Po jedzeniu wybrali się na krótki spacer po mieście, na rogu ulicy zgromadził się niewielki tłum, więc podeszli zobaczyć, co tam się dzieje. Uliczni grajkowie właśnie rozkładali swój kram, a dwie dojrzałe tancerki układały tektury na chodniku. Nina zadrżała, Śpiewak przesunął się za nią i mocno odjął. Powoli rozległa się muzyka, a tancerki potupując w tekturowy podest, czekały na odpowiedni moment, aby rozpocząć swoje flamenco.

– Możemy już iść? – zapytała Nina.

– Chodź siądziemy na tych schodach… posłuchamy i popatrzymy dalej z dystansu… – odparł Śpiewak i zaprowadził ją tam gdzie chciał.

– Powinnaś tańczyć!

– Gówno prawda – krzyknęła Nina – nie mów mi co powinnam robić! – zerwała się gotowa do biegu… potknęła się i  Śpiewak ledwo ją chwycił na czas nim upadła na bruk.

– ciiiiiiiiiiiiiii… – wyszeptał Śpiewak, Nina popatrzyła na niego złowieszczo, ale pozwoliła się posadzić z powrotem na szeroki, kamienny stopień.

– Musze ci coś powiedzieć…- odezwał się Śpiewak jakimś nieswoim głosem i przytulił ją mocniej.

– Co musisz mi powiedzieć?

– Pamiętasz ten dzień, gdy dziennikarze wpadli do hotelu?

– Pamiętam, zarysowaliście moje auto o kubły ze śmieciami, do tej pory mam zielone krechy na obu drzwiach!

– Przepraszam, nie o to mi chodzi…

– A o co?

– Mój znajomy pogrzebał w twoich papierach.

– I co takiego ciekawego tam znalazł?

– No właśnie w tym sęk, że nic… jakbyś się pojawiła znikąd!

– Może źle szukał!

– Może nie…  wiesz co… znałem pewnego faceta pracował dla rządu, a później jako prywatny dedektyw. Wynająłem go, bo wyglądało, że mi żonę dla okupu porwali.

– No i co znalazł ją?

– Tak w ramionach faceta, który chciał wyłudzić okup. Chciałem go wynająć jeszcze raz do innej roboty i okazało się, że zginął w wypadku z całą rodziną, no wiesz z żoną i synem…

– Smutna historia, dlaczego mi to opowiadasz?

– Bo twoja historia zaczęła się, gdy ich się skończyła…

 

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*