panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

ręce_faceta

133. Ach Ci faceci (łysy, szpakowaty czy z farbowaną czupryną?) – cykl – Prawdy Zdumiewające

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki z cyklu – Prawdy Zdumiewające.

 

Mężczyzna z włosami i bez (?!)

Włosy zawsze były symbolem pomyślności i piękna, wydawałoby się, że kobiety bardziej powinny na to zwracać uwagę, ale mężczyźni okazuje się patrzą nie tylko na nasze głowy, a na swoje przede wszystkim. Faceci z wiekiem albo łysieją, siwieją, albo farbują czupryny, właśnie zastanawiam się, co lepsze, mężczyzna z włosami czy bez, szpakowaty czy może nie?

Kwestia gustu i oczywiście najważniejsze, abyś gościu czuł się dobrze z tym, co ma na głowie, przecież u każdego bardziej się liczy osobowość niż włosy. Jeżeli ktoś nie ma fetyszu w stylu gęste włosy, czy łysa „pała” to nie powinno stanowić większego problemu, ale nie zawsze tak jest. Mężczyźni czasem robią rzeczy na swoich głowach, które wyglądają dziwnie, albo wręcz śmiesznie i czasem, aż kusi, aby ich poobgadywać, tak jak dziś.

 

Facet łysy i łysiejący z wyboru lub natury.

Facet łysy z wyboru to kwesta gustu i wygody, czasem przynależności do jakiejś grupy społecznej, ogólnie są szczęśliwcami, bo zawsze mogą wprowadzić zmianę, chociażby czekając, aż czuprynka odrośnie. Łysiejący z natury niestety mają przekichane i tylko dwa wyjścia zaakceptować, że traci czuprynkę, albo walczyć by utrzymać to, co pozostało, czy próbować odzyskać utracone włosy.

Łysinka, zakola i odwieczny problem z akceptacją przerzedzonej głowy, dość często kończy się drastycznym rozwiązaniem, albo zgoleniem na Kojaka, albo cyrkiem w walce o włosy.   Opcja pierwsza króciutka wojskowa fryzurka i na Kojaka jest niezłym rozwiązaniem, a przy tym najmniej kłopotliwym. Zresztą teraz to powszechne, faceci szybciej łysieją i nie rzuca się to za bardzo w oczy na tle tłumu.

Wbrew pozorom łysiejący faceci są atrakcyjni, nawet upieram się, że ci z wysokim czołem są cholernie seksi. Prywatnie lubię naturalne stopniowe łysienie, są to pociągające ślady dojrzałości i ma swój urok, odsłania twarz, wyostrza rysy, automatycznie przyciąga do wpatrywania się w środkową część twarzy, oczy, usta, czasem nos i cała mimika, jest w centrum uwagi.

Naturalne ubytki kojarzą się wszystkim z podwyższonym poziomem testosteronu i silną osobowością, więc bardzo męskimi cechami, więc dlaczego niektórzy mają z łysinką problem? Gusta i guściki, jakieś dziwne skojarzenia, że łyse głowy są nieładne, ale przecież to zależy od kształtu głowy i typu urody, jednym dużo dodaje, a pozostałym wcale nie ujmuje.

Chodzi o to, aby facet był zadbany, a króciutka fryzurka właśnie taka rolę świetnie spełnia. Szczerze mówiąc nie przepadam za zupełnie łysymi jak kolano, bo to wygląda trochę sztucznie, ale zbytnio nie przeszkadza, dopóki nie kojarzy się z wiadomą subkulturą.

Problem nie jest w tym, że faceci się golą tylko jak się golą, a na to żaden facet nie zwraca uwagi, a szkoda. Osobiście nie zbyt dobrze znoszę na przysłowiowe zero, „glacę trzeba mieć wypolerowaną”, aby przyciągała i pociągała, wg mnie musi być świeżutka jak policzki po goleniu, aby nie dało się od niej oderwać dłoni czy ust. Tu jest właśnie problem facet zgoli się rano, a za kilka, lub kilkanaście godzin kuje i wkurza.

2-3 dniowy zarost lub krótki włos jest bezkolizyjny i zaprasza do pieszczot, ale ten zostaje na chwilę, bo znów się golą i psują zabawę. Niektórzy nie myślą zupełnie i chwytają za jednorazówkę czy maszynkę do bródki, zamiast golarkę. Efekt dotykowy opisałam, oczywiście są wyjątki, które mają główkę jak pupcia niemowlęcia do nich się nie czepiam, nawet trochę zazdroszczę wytrwałości i możliwości poświęcenia tyle czasu.

Szczerze mówiąc bardziej niepokoiłabym się uszkadzaniem cebulek, bo nie widzą, co robią i golą się na okrętkę i podcinają w różne strony, a później zaskoczeni są jeszcze większą łysiną pojawiającą się z upływem czasie. Do tego te odrastające włoski, jakoś sprzężone są z odruchem ruszania czapką w zimie, jakby ich łeb swędział i często pojawiają się bardziej widoczne podrażnienia skóry.

Nie wiadomo, co i jak takiemu powiedzieć, człowiek ma pokusy opierzyć zdrowo. Ale zamiast tego bawi się w dyplomatyczne gierki, czyli ochy i achy, gdy pecynka nie kuje, narzekanie i grymaszenie na ściernisko i czerwone plamy. Nie każdemu da się kupić specjalną golarkę czy kostkę ałunu w prezencie, aby nie urazić jego czułych punktów.

Oni jakoś nigdy nie pamiętają, że było takie powiedzenie „mądrej głowy włos się nie trzyma” i „od czoła łysieją intelektualiści, a od czubka głowy samce Alfa”. Nie wiem, czy w to wierzę, że od łysinki i prześwitów to zależy, ale reguła raczej się sprawdza w życiu, więc może jest coś w tym prawdy, a w każdym razie łysi dużo myślą i mają seksualny temperament. Szkoda, że zakompleksieni łysi w to uwierzyć nie mogą.

 

Walka faceta o włosy

Według japońskich naukowców do 2500 roku, każdy człowiek będzie łysy, w takim kierunku zmierza ewolucja.  Dzisiaj już, co czwarty mężczyzna i co dziesiąta kobieta są zagrożeni łysiną. Dzięki temu problem i kompleksy zatacza coraz szersze kręgi.

Dziś obgaduję facetów, więc stanowczo muszę stwierdzić, że nie ma nic bardziej komicznego niż kombinacje z zaczeskami i pożyczkami, jak to widzę na ulicy to zaklinam wiatr, aby się ruszył i pokrzyżował im plany, kupa śmiechu, co wtedy wyprawiają.

Ostatnio wchodzi w modę ratowanie zakoli i przerzedzonych grzywek, na rynku jest zatrzęsienie preparatów, kliniki zachęcają do przeszczepu, salony fryzjerskie oferują regenerację (np. tzw. saunę dla włosów, czyli zabieg w specjalnej kapsule), a faceci coraz chętniej wydają wielka kasę na walkę o czuprynę.

Stawiam na akceptację siebie, ale staram się być wyrozumiała dla kompleksów.  Prawda jest taka, że jak nie mają kasy to i tak nie wiele zrobią. Jak mają to niech robią, ale błagam z głową, bo znów dostanę jakiegoś ataku śmiechu, a przecież taki zdusić w sobie i udawać, że wszystko ok jest trudno.

Pierwsza sprawa: przeszczep, jak każda operacja plastyczna, może narobić kłopotu. Pamiętacie jak Berlusconi poddał się takiej operacji, jak wyglądał, gdy mu retusz nie wyszedł, przecież trzeba umieć używać produktów do maskowania. Keratynowe włókna zastosowane bez umiaru, naprawdę przypominają świeżo położony asfalt, jak w dowcipach o Berlusconim.

Kolejna sprawa, to operacji poddają się ci, którzy nie mogą zaakceptować swoich wad, owszem czasem lepiej poprawić naturę nim nabawi się człowiek problemów psychicznych od obciążenia stresem, ale ogólnie to nie kojarzy się z siłą, która chyba jest atrybutem mężczyzny. Taki silny facet, a nad brakiem włosów się rozczula? Ok pozostawiam kwestię wartości i gustów, wg mnie to nie jest powód aż do takiego przeżywania.

Natomiast w pełni rozumie, że utrata włosów może być bolesna i popieram chęć zadbania o siebie i bardziej naturalne próby walki z łysinką. Nie mam nic przeciwko inwestowaniu w wydłużenie fazy przejściowej i zyskaniu na czasie, gdy ktoś uznaje, że z włosami jest atrakcyjniejszy, albo potrzeba mu więcej czasu na zaakceptowanie łysienia.

Szczerze to podoba mi się pomysł skorzystania z pomocy fryzjera czy dermatologa, czy jakiejś terapii np. mezoterapii. Mezoterapia niby służy do odmłodzenia skóry twarzy, ale skutecznie ratuje grzywki i zakola. Podziała, zatrzyma wypadanie, sporo włosów odrośnie, tylko pytanie jak facet zareaguje na ukucia cienkiej igły ze strzykawką? Metoda zmuszająca do regularności, ale przynajmniej zwiększa ilość włosów i poprawia ich strukturę, a co najważniejsze zapewnia naturalne efekty.

 

Faceci z siwiejącymi włosami.

Posiadanie włosów to nie recepta na atrakcyjność. Owszem faceci z czupryną są bardzo pociągający, oby tylko mieli zadbane włosy, bo chyba każda kobieta woli łysych niż „niedomytych i niedoczesanych”. Zakładając, że fryzurka i higiena w porządku, czasem pojawia się problem koloru, bo niektórzy bardzo nie lubią siwych włosów.

Osobiście lubię siwy włos u mężczyzny, bo nadaje powagi, zaostrza ekspresję i zarys twarzy uwypukla tzw. męską kanciastość, jakkolwiek dziwacznie to brzmi.  Siwy włos podkreśla też naturalność, a ona zawsze jest największym atutem urody nie tylko męskiej.

Szpakowaci faceci są cholernie seksi, to tylko my z przyzwyczajenia podtrzymujemy stereotyp „pierwsza zmarszczka i pierwszy włos zapowiada starość” i wpadamy w panikę. Kobiecie jeszcze ujdzie, bo siwizna niestety dodaje wieku, a nam nie wolno być starą i zaniedbaną, ale faceci mają dużo łatwiej. Przecież mężczyzna jest jak wino im starsze tym smaczniejsze, a u kobiety na odwrót, czyli młode wino w lepszym tonie, aby w głowie szybko i mocno szumiało. Krótko mówiąc, mężczyźni dojrzewają z klasą, a kobiety zwyczajnie się starzeją.

Siwy włos to dojrzałość i trzeba ją dojrzale przyjąć, bez wzglądu na płeć. Kobiety pomijam, od czego jest farba i łazienka czy fryzjer, ale facetowi farbowanie raczej jest niewskazane. Powiedzmy sobie uczciwie, jak nie ma 25-30 lat, a zmienia odcienie włosów to nie wygląda to na awangardę i młodzieńcze eksperymenty, a dość często kończy się porażką, facetowi po 40 raczej nie ujdzie szczególnie jak ludzie zwracają uwagę, że co miesiąc włosy ciut jaśniejsze, albo ciemniejsze.

Jak nie jest aktorem i gwiazdą estrady, nie da rady zwalić na barki showbiznesu, albo potrzebny jest mu rewelacyjny fryzjer, który idealnie dobierze kolor, albo chłop ryzykuje wrzucenie do wora „tych co nie umieją się godnie starzeć”.  Do tego facet, który zaczyna farbować czuprynę, albo wygląda komicznie, bo przyprószony zarost go zdradza np. siwiejące brwi, czy klata itd. albo zaczyna się malować na buzi, a to nie najlepiej wygląda i brzydko się kojarzy, mi szczególnie teraz, gdy mieszkam w Anglii, kraju, gdzie homo i trans jest takie modne.

Przecież faceci z powodzeniem nim jeszcze osiwieli, nie tracą na atrakcyjności gdy pojawiają się srebrne nitki np. Georege Clooney czy Richard Gere. Siwy włos u faceta jest atrakcyjny, tylko mężczyźni nie zawsze to zauważają, szczególnie tego, że większość mężczyzn przystojnieje z wiekiem, właśnie jak pojawią się pierwsze siwe włosy, szpakowatym niedowiarkom proponuje porównać zdjęcia aktora Hugh Laurie, jak wyglądał za młodu, a jak prezentuje się chociażby w serialu Dr. House.

Nawet było takie fajne powiedzenie „ideał mężczyzny ma srebro na głowie, złoto w kieszeni i diament w spodniach”, nie wchodzę w dyskusję ile w tym prawdy.

 

Facet nie siwy i niefarbowany, lekko lub zupełnie szpakowaty?

Prywatnie stawiam na szpakowatych, wolę siwych niż farbowanych, bez podtesktów to generalne stwierdzenie dotyczące panów. Facet, który farbuje włosy dość często jest postrzegany przez innych jako narcyz, albo przeżywający kryzys wieku średniego, rzadko kto uzna to za podążanie z duchem czasu. Osobiście kojarzy mi się z kimś, kto nie dostrzega swojej atrakcyjności, nie lubię jak w imię rzekomo lepszych efektów niszczy się naturalne piękno. Zdecydowanie wolę oleje, np. goździkowy , który ma zdolność przyciemniania włosów, facet  też lepiej wygląda jak facet zamiast farby do włosów stosuje tzw. odsiwiacze.

Działanie tego typu preparatów opiera się na wymuszeniu produkcji pigmentu w martwej części włosa, w tzw. trzonie. Dodatkowo te specyfiki nie powodują diametralnych zmian, a w sposób naturalny przywracają kolor włosów, umiejętne manewrowanie (przede wszystkim jak często nakładać) wywołuje bardzo subtelną różnicę na raty, lekką różnicę widać dopiero po kilku dniach, łatwiej oszczędzić sobie i innym szoków, bo przerwami się reguluje się kontrast i ilość posiadanych srebrnych włosów.

Nie znam szczegółów, bo nie interesowałam się zbytnio, znam faceta, który od paru lat ma tylko delikatniutki w ten sposób „kontrolowany szron”, jakby widoczny i niewidoczny, pilnuje, aby zawsze były tylko przebłyski pożądanej siwizny. Nie do wiary, ale robi to, bo nienawidząc swojej siwizny, nie może jej zlikwidować, zajmuje się polityką i biznesem, a w tej dziedzinie siwy włos dodaje wiarygodności na tle nowych „młodych konkurencyjnych gwiazdek bez doświadczenia”.

W sumie długo nie zorientowałam się, że kombinuje z włosami, w końcu wypaliłam do jego żonki, jak to jest, że od lat ciągle ma tyle samo siwych włosów, że mu tego srebra nie przybywa i chlapnęła, że zamyka się w łazience i poprawia naturę. Zapytałam jak, bo nigdy nie ma odrostów, więc nie może farbować, a poza tym jak to robi, że ma tylko leciutkie boczki, a nie na całej czuprynie.

Bywam upierdliwa jak mnie coś zaintryguje, więc po chwili znałam cały jego sekret łyka witaminki B3 i B12, a czuprynkę traktuje odsiwiaczem. W każdym razie efekt zadziwiający i brak problemów z dobieraniem odcienia farby i trzymania w ryzach pojawiających się odrostów.  Nie pamiętam, z czego korzystał, ale czegoś w stylu tego, co znany pływak Mark Foster, tylko nie nakładał na całą głowę i nie była to farba tak jak „Just for men”.

Na koniec upieram się jeszcze raz, że siwy włos nadal dla większości ludzi jest symbolem dojrzałości i stabilności, do tego wygląda sexy, więc szkoda tego paprać panowie.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*