panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

dziecko_w maciny_płód_1

2. Jak to właściwie jest z aborcją? – Z perspektywy moich doświadczeń.

| 0 comments

 

Osobiście uważam, że zygota czy płód (zlepek komórek, embrion, zarodek itp.) jest już człowiekiem – maleńkim dzieckiem i bym tego swojemu dziecku nie zrobiła, bez względu na to jaką by pewność co do jego niesprawności mieli lekarze i kto by mnie namawiał do aborcji. Życie to po prostu życie, nie zawsze jest takie jakie byśmy chcieli, aby było. Buntujemy się i wielokrotnie i potrafimy przyjąć tego co nam zsyła. Jednak życie to najcenniejsze co mamy, więc szanujmy je, bo do końca nie wiemy czym ono jest.

Nie prosiłam się, aby ktoś mnie urodził i nie zapytano mnie nawet czy chcę czy nie. Jestem, nawet chyba nie do końca wiem, po co i dlaczego, a na pewno nie wiem na jak długo. Czasem bardzo mi się tu nie podoba i ciężko mi na sercu, ale nikt nie obiecywał, że będzie sielankowo.

Nie miałam nic do powiedzenia na początku mojego życia i nie oczekuje, że ktoś mnie zapyta na końcu, czy chcesz dalej żyć czy skorzystać z eutanazji. W pełni akceptuję, że nie wiem jak długo pociągnę i jak będzie wyglądało moje dalsze życie, w sprawach, na które nie mam wpływu. Jestem gotowa na śmierć nawet jutro, ale nie ja w tej sprawie podejmę decyzję i nie obchodzi mnie, kto ją podejmie nowy Hitler, miłosierny lekarz czy rodzinka, czy b/Bóg. Żyję i póki żyję zawsze będę stać w obronie za życiem człowieka.

 

dziecko_nienarodzone_płód_11

 

Byłam tak kilka razy przykuta do łóżka i musiałam być obsługiwana przez innych. Dla dla mnie jest to najbardziej poniżające przeżycie i naprawdę idzie zwariować. Wielokrotnie się czułam, że jestem obciążeniem dla innych i to jest najgorsze, co może być. Wielokrotnie pomstowałam na to, że nie mam wpływu na nic, nawet iść wysikać się w spokoju nie mogę. Nauczyłam się, że nie ma nic gorszego w życiu niż jakikolwiek zamach na wolność nawet fizyczną i nie nauczyłam się przestać przeciwko temu buntować. Różnie na to reagują ludzie, ale ja pokorna nie jestem.

W sprawie aborcji, wiem tylko jedno osobiście nie zdobyłabym się na decydowanie o cudzym życiu i nigdy nie dokonałabym aborcji. Nie wiem czy ludzie mają prawo dokonać mojej eutanazji na moje życzenie, bo już błagałam i awanturowałam się, żeby mnie dobili jak konia, bo nie chcę i nie mogę i mam wszystko w dupie, czy minie czy nie minie, mam dość teraz i nie zniosę więcej.

Gdyby mi wtedy nie zaserwowali „głupiego jasia” to chyba bym pogryzła wszystko co w zasięgu, (bo tylko buzią – głową wtedy mogłam ruszać). Wiem, że więcej tego cyrku nie urządziłam, bo nim mi pielęgniarka „jasia” zaserwowała powiedziała „cicho, bo jak mają rację i cię wyleczą to cię w wariatkowie na całe życie zamkną i dopiero będziesz miała się o co drzeć” podziałało tego się bardziej obawiam! Nie wiem skąd ona o tym wiedziała, a może to był czysty przypadek.

Moja daleka kuzynka stanęła przed tą decyzją, lekarze, pół rodzinki i znajomi ją do aborcji namawiali, reszta przyjęła postawę tzw. „morda w kubeł”, ja jako jedna z nielicznych próbowałam prosić, ale ona i tak usunęła. Jej sumienie, nie moje to ona powiedziała własnemu dziecku nie urodzisz się, bo ja nie chcę.

 

płód_1

 

Kilka miesięcy później życie postawiło mnie w podobnej sytuacji, chyba miałam mocniejsze argumenty medyczne niż ona, aby usunąć, bo ryzyko dotyczyło też mnie, ale uparłam się i nie usunęłam. 8 miesięcy leżałam na intensywnym nadzorze położniczym, prawie załatwiłam sobie wyjazd na tamtą stronę od transfuzji krwi, poprzez poważniejsze niespodzianki do wózka inwalidzkiego na jakiś czas.

Po kilku tygodniach wszystko odeszło, może nawet zdarzył się tzw. cud i ozdrowiałam. Mój syn miał tylko jedną stopę, zawiniętą do wewnątrz, rehabilitacja 3 lata i później prawie było dobrze. Byłam dumna i szczęśliwa, aż do dnia Jego śmierci (zginął w wypadku).

Wtedy usłyszałam od samej siebie „ Po co ci to było! Co komu pisane i tak go nie minie, po co ci to było tyle walki o Jego życie, a b/Bóg i tak Go ci odebrał. Wszystko zaczęło się cierpieniem, a teraz tym samym zapłacisz drugi raz! Dlaczego to ja nie umarłam zamiast Jego?! itd”  Miałam wrażenie, że życie zakpiło mi w oczy, buntowałam się przeciwko wszystkiemu (nawet b/Bogu) i próbowałam je znienawidzić.

Efekt końcowy? Siedzę z granicą mimo kariery, kasy, dyplomów, i rodzinki, rzuciłam to wszystko. Nie umiałam z tym żyć, nie umiałam się zabić, nie umiałam przyjąć pomocy od kogokolwiek, o psychologu nie chciałam nawet słyszeć. Zmieniłam wszystko – 1 rok pracowałam jako pokojówka w hotelu, ale od siebie trudno uciec, więc 3 lata pracowałam w szpitalu, który był jak umieralnia dla starych ludzi z demencją, tylko po to, aby sobie udowodnić, że nadal się boję zamachu na moją wolność i „zamknięcia w wariatkowie”, przekonałam się, co ludzie potrafią znieść, a przy okazji zobaczyłam nie tylko jacy pokorni umieją być, ale i jak bardzo potrafią być agresywni i nieludzcy jak bydło.

Nie piszę, aby wzbudzić jakiekolwiek emocje. Proszę tylko o szacunek do życia i cudzych opinii, i ludzi. U mnie wszystko dobrze, mam nowy dom i auto, kasę, stanowisko i te inne bzdety, które ludziom są podobno potrzebne do szczęścia, ale wiem, że mieć tego nie muszę, bo w życiu liczy się tylko miłość, spokój wewnętrzny i wolność, to też jak na razie mam. Mam kogo kochać i jestem kochana, a to w życiu najważniejsze i najpiękniejsze.

 

płód_2

 

Nadal nie jestem pokorna, ani wobec życia, ani wobec b/Boga, w którego wciąż wierzę, a systematycznie się buntuję przeciwko j/Jego w/Woli i upycham m/Mu ile się da! Czasem zagryzłabym za brak szacunku do życia i ludzi, bezmyślne stereotypowe szlagiery i pytania, więc klnę jak szewc tak, aby nikt nie słyszał. Pewnie znów dostanę „od życia” po dupie i co z tego, kiedyś i może na to się uodpornię, a może nie.

Zaklęłam ostro jak przeczytałam „że jeden płód jest wadliwy czasem jest taką genetyczną loterią, bo jego następca może być zupełnie w porządku, więc dlaczego skazywać się na trudy i trybulacje, jak można mieć zdrowe dziecko?” Bywa i tak, że nagle i niespodziewanie trafisz na stół operacyjny np. po wypadku i później nie można. Wtedy te trudy i turbulencje to jedyne co pozwoliło ci doświadczyć macierzyństwa i miłości własnego dzieciaka, za jeden uśmiech i dzielenie radości dzieciaka i za słowa ”kocham cię mamo” warto zrobić jeszcze więcej.

Mogłabym próbować in-vitro, jajniki mam uwalone, ale macica w porządku i z jednego da się pobrać moje własne komórki jajowe, proponowano mi to. Stać mnie na takie zakupy, jestem w UK i mogłabym nawet starać się, aby to zrobić w ramach ubezpieczenia. W UK dużo można zamówić np. płeć i niebieskie oczy, mogłabym dopłacić, mam na to.

 

aborcja_płód_2

 

Chyba mogłabym próbować zamówić nawet kopię mojego syna i próbować „powtórzyć życie”, przecież tu jest tyle programów klonowania i coraz lepiej im to wychodzi, dla niektórych warto ryzykować i próbować, ale ja nie chcę i nie potrafię. Nie zdecydowałabym się zlecić manipulację na embrionach, zlikwidowanie kilkudziesięciu po drodze, aby moja zachcianka na następne dziecko się spełniła, ani nie godzę się na ryzyko, że zarodki pójdą do badań eksperymentalnych ku chwale postępu. To tak jakbym miała przyklasnąć na doświadczenia na ludziach. Kurcze ja się zastanawiam nad losem szczurów doświadczalnych, przez jaką one gehennę muszą przejść.

Na koniec powiem tylko nie biadole, że maiłam takie czy inne życie. Nie zamieniłabym go na inne, bo zbyt dużo wspaniałych ludzi mi w nim towarzyszyło. Oni odeszli, a ja wciąż za nimi tęsknię. Często zastanawiam sie, dlaczego to nie ja, dlaczego ja wciaż żyję?! Patrzę na innych , którzy mają inne poglądy niż ja, no i niech maja, nie mam pretensji, ani do nich, ani do życia. Czasem bywam tylko zdziwiona i czasem jest mi bardzo przykro, a czasem nawet prowokują mnie, aby „pojebutować” na ich poglądy (nie na ludzi, rozróżniam to).

ABORCJA to kontrola urodzeń poprzez likwidację żyjących dzieci, bo człowiek chce decydować o życiu innego człowieka. Płód jest małym i bezbronnym człowiekiem o którgo życiu decydują inni. ŻYCIE O KTÓRYM WSZYSCY CHCĄ TU DECYDOWAĆ NIE JEST WASZYM ŻYCIEM! JEST ŻYCIEM NIENARODZONEGO DZIECKA! Życie to życie, nie jest ani gorsze ani lepsze, to nam się tylko tak wydaje, a życie jest po prostu czasem inne niż byśmy chcieli, aby było.  Szanujcie życie, bo to najbardziej krucha rzecz na świecie i „śpieszcie się kochać ludzi, bo oni tak szybko odchodzą!”

 
Wszystkie artykuły dotyczące aborcji.

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*

POTWIERDŹ SWÓJ WIEK!

Na stronie czasem pojawiają się drastyczne treści, niecenzurowany język i wątki erotyczne przeznaczona jest wyłącznie dla osób dorosłych. Potwierdź, że masz ukończone 18 lat. .