panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

pudełko2

26. Hotel. – Nowela – Szkocka krata.

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki cyklu – Szkocka krata.

 

Schody w hotelu wydawały się zbyt strome, gdy Nina wbiegała na piętro, jedną ręką chwyciła się poręczy, a druga grzebała nerwowo w torebce, szukając klucza od pokoju i wlazła wprost w faceta schodzącego na dół. Odruchowo powiedziała – Sorry sir (przepraszam) i wciągnęła nosem zapach jego perfum – Wow, ślicznie pachniesz – pomyślała i spojrzała na niego z ciekawością – Całkiem fajny facet, ok 40-45 lat… szpakowaty… wysoki i masywny… wyjątkowo duży… nawet jakiś taki za duży, zdecydowanie za duży! Ciekawe czy ten w spodniach też jest taki duży?

Cholera ten celibat mi wyraźnie nie służy! – pomyślała Nina i już miała spuścić głowę, ale coś przykuło jej uwagę.  Facet w ogóle na nią nie patrzył, jego wzrok skupiony na jej ręce, która ściskała otworzoną torebkę… – Tylko nie próbuj mi gwizdnąć portfela! – pomyślała. Facet wcale nie był zainteresowany zawartością jej torebki tylko przyglądał się jej ręce, przez która szeroka blizna biegła przez środek wewnętrznej strony jej dłoni i robiła gwałtowny skręt w miejscu nadgarstka i biegła dalej, chowając resztę w rękawie.

– Pamiątka po wypadku. – wyszeptała Nina i naciągnęła rękaw.

– To uratowałem panią przed następnym… – powiedział ciepłym głosem i wtedy Nina dopiero zauważyła obejmujące ją jego szerokie ramię.

– Może odprowadzę roztargnioną panią do pokoju – powiedział i wyjął hotelowy klucz  z jej ręki.

 

Nina była zaskoczona jego głosem, jakby go już kiedyś słyszała, ale przecież nigdy nie widziała tak wielkiego faceta. Nie zapomniałaby taki jest za duży i na wysokości, i szerokości. Była przekonana, że już kiedyś słyszała jego głos, szła przy nim długim korytarzem i myślała intensywnie.

– A może da się pani zaprosić na drinka? Na dole mają całkiem duży bar… – powiedział, wkładając klucz do zamka w drzwiach.

– Nie dziękuję, bardzo zmęczona dziś jestem, dziękuję bardzo pan miły… – odparła Nina.

– Może jednak?! – Nina pokiwała przecząco głową, a on otworzył drzwi od pokoju.

– Mieszkam w pokoju na przeciwko. – powiedział cicho oddając jej klucz. Powiedział jeszcze coś, ale Nina nie zrozumiała, wchodząc już do pokoju odwróciła głowę i spojrzała jeszcze raz na niego.

– Przepraszam, co pan powiedział, ma pan taki akcent… jaki to dialekt irlandzki czy szkocki?

– Szkocki, a pani akcent jest taki zbyt brytyjski, zbyt wyuczony…

– Dobranoc. – szepnęła Nina i zamknęła drzwi.

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*