panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

klub_nocny_tancerka

30 września.

| 0 comments

 

Robert wracał do domu żółwim krokiem, miał nadzieję, że Renata już spała. Nie chciał się z nią teraz spotkać nawet w drzwiach do łazienki. Renata od kilku lat jego żona i matka jego dwójki dzieci, całkiem fajna i urodziwa żona. Robert miał kaca, chyba ten po alkoholu nie był wcale większy od tego moralnego.

Od lat raz do roku spotykał się z kumplami i wychodzili na miasto, taki mieli zwyczaj od liceum, gdy poszli pierwszy raz świętować dzień chłopaka. Wtedy to święto nie było bardzo popularne, z resztą dziś też nie jest wielką tradycją. Wtedy to był ich młodzieńczy bunt, że oni tak jak kobiety chcą mieć swoje święto. Schlali się na mieście, poszli na dziewczyny i każdy zarywał do jakiejś na dyskotece.

Robert przeleciał wtedy rudą małolatę w bramie i co roku o niej sobie przypominał, gdy jako poważni mężczyźni znów spotykali się na piwie. Teraz każdy z nich miał żonę, dwóch nawet zdążyło się już rozwieść, ale wciąż spotykali się jak za młodu, nawet kumpel, który mieszkał w Irlandii przybywał wtedy do kraju.

Renata nic nie miała przeciwko temu, ufała mu i często żartowała z tego zwyczaju, z czasem nauczyła się pamiętać, że 30 września jest ten dzień chłopaka i kupowała mu drobny upominek. Dziś tak jak zwykle Robert wyruszył z kumplami na turę po rynkowych knajpach. Jak zwykle sporo wypił, ale spotkanie było wyjątkowe.

Kumpel dostał awans i stawiał wyjątkowo szczodrze, wyjątkowo często wspominał ten ich pierwszy raz. Narzekał, że z nich już stare chłopy i w końcu zaproponował, że trzeba sobie przypomnieć jak to za młodu było i zrobić powtórkę. Wszyscy się najpierw uśmiali, a później przytaknęli. Dyskotekę już zamykali, ale nawet o niej nie myśleli, bo to chyba zabawa dla młodzików, a nie takich jak oni. Poszli do męskiego klubu popatrzyć jak dziewczyny tańczą dla takich spragnionych samców jak oni.

Robert zatrzymał się i usiadł na ławce przed blokiem – Może Renata już śpi, bo jak ja jej to powiem? Wiesz złotko bawiłem się dobrze, kumpel zaproponował wizytę w klubie,  a ja bez żadnych oporów zgodziłem się, a nawet pochwaliłem jego pomysł. Wiesz kochanie skończyliśmy w agencji… Wydałem na tą cytatą, tlenioną blondynę wszystko, czego nie zdążyłem przepić, jeszcze pożyczyłem z pieniędzy na życie, więc teraz musimy zacisnąć pasa do następnej pensji…

Robert spojrzał w okna, światło w ich pokoju nie świeciło się, ale niebieska poświata od telewizora upewniała go, że Renata prawdopodobnie nie śpi. Żona była zdecydowanie ładniejsza od dziwki, która go dziś obsługiwała, ale tamta zrobiła mu najlepszego loda jakiego pamiętał… Cholera – powiedział Robert i poczłapał w kierunku bramy.

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*