panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

kubek_kawy

Mała czarna, ale jaka mocna.

| 0 comments

 

 

***

Kilka tygodni temu

Właśnie piłam kawę, tradycyjnie małą czarną i to w odmienny sposób, bo po menedżersku ( Szef był na wakacjach, więc ukrywałam się w jego biurze kamuflując nielegalną przerwę). No i wtedy przyszła do pracy ta nowa dziewczyna z Jamajki. Słyszałam o niej, co nieco. Plotki niosły, że jest wyjątkowa: zawsze modnie ubrana i wszystko robi śpiewająco. Zastanawiałam się tylko, dlaczego ci, co z nią już mieli okazje pracować uśmiechają się głupkowato.

Wychyliłam głowę i spojrzałam na nią ukratkiem. Była mała i czarna, całkiem jak moja kawa. Właściwie nawet wydawała się za mała, ale za to kapelusz miała wyjątkowo wielki. Wyglądał jak miednica z rondem zrobionym ze starego parasola, wygiętego przez wiatr w przeciwną stronę. Gdy zahaczyła o drzwi i kapelusz jeszcze bardziej się przekrzywił – mimochodem skojarzyła mi się z drzewem, cała ona to przykrótki pień, a kapelusz to wyjątkowo wybujała korona.

Nowa zabrała swoje ścierki, mopy, wózek i wyruszyła do pracy. Zaczęła śpiewać już po kilku pierwszych minutach, najpierw cichutko pod nosem, a później coraz głośniej. Miała wyjątkowo dźwięczny głos, naprawdę przyjemnie było jej posłuchać i poruszała się tanecznym krokiem. Faceci wodzili za nią wzrokiem, a może tylko za jej rytmicznym podrygiwaniem pośladków.  Czas upływał, a ona śpiewała coraz głośniej.  Po godzinie, może dwóch było już słychać tylko ją. Jej głos dudnił po korytarzach jak echo w studni i nawet odkurzacz nie był w stanie jej zagłuszyć. Tak jak na początku wszyscy podziwiali jej głos; tak każdą z kolejną minutą mieli go coraz bardziej dość. Pod koniec dnia wszyscy się modlili, aby wreszcie umilkła.

Po kilku dniach z urlopu wrócił menager. Klienci i pracownicy skarżyli się coraz częściej, prośby i groźby nie przynosiły rezultatów. Nowa raz po raz demonstrowała swoje niezadowolenie i skarżyła się, że nikt jej nie docenia, a ona tak ciężko pracuje i jeszcze nam tymi koncertami rozrywki dostarcza… W ogóle to wszyscy są fałszywi, bo na początku ją chwalili i podziwiali, a nawet chodzili za nią, aby jej posłuchać, a teraz unikają…  No i oczywiście szef jest niesprawiedliwy, bo szuka kozła ofiarnego i przelewa na nią swoje własne, prywatne  frustracje…

Na początku szef próbował jej jeszcze raz wytłumaczyć, że z tym głosem to do X-factora, a nie do miotły i prosił, aby śpiewała ciszej, bo on nawet nie wie, kiedy telefon dzwoni… (Z resztą odkąd pojawiła się Nowa wszyscy grali w taką grę „głuchy telefon, czy głuchy człowiek?”?)… W końcu dał jej ostateczne ostrzeżenie, że albo się zamknie, albo on ją wyleje. Nowa zaczęła krzyczeć i wtedy zobaczyliśmy, jaka ta mała czarna w gębie jest mocna; i do śpiewania i do pyskowania.

 

***

Kilka dni temu

Nowa znów ścięła się z Szefem. Najpierw było bardzo głośno sopranem, później bardzo cicho barytonem, i tak na przemian. Dziwny to był koncert, bo jak z nut popłynęły tylko plotki. Nikt nic pewnego nie wiedział, ale wszyscy robili zakłady, wyleci czy nie? Obcokrajowcy obstawiali, że wyleci, a tubylcy, że nie ma szans. Sercem byłam przy pierwszych, ale rozum podpowiadał mi, co innego.

W końcu, aby cię tutaj wylali to się trzeba nieźle napocić. To jest chyba jedyna rzecz w UK, na którą naprawdę musisz się napracować. Niektórzy starają się latami i nawet przed emeryturą się nie wyrobią. Zawsze coś stanie na przeszkodzie: a to ktoś miał za szerokie plecy, a to ktoś nie umiał policzyć ostatecznych upomnień, a to ktoś podniósł alarm, że to dyskryminacja; a to u kogoś było za dużo w portfelu, a kogoś innego posłano na zwolnienie ze wg. na depresję z przepracowania.

 

***

Kilka minut temu

 

Gdy piłam kawę, tradycyjnie małą czarną; dowiedzieliśmy się, że powracają ciche dni, bo Nowej dzisiaj skończył się jej kontrakt. Wszyscy odetchnęli z ulgą, a ja pomyślałam…

No i była sobie mała czarna,

za bardzo się głosem wychyliła,

więc jej historia marna

cichutko się skończyła…

Była sobie mała czarna,

ładna i zabawna.

Była dobra w sprzątaniu

zaskakująca w ubieraniu

i bardzo mocna w śpiewaniu.

Później spojrzałam na zegarek, przerwa się skończyła trzeba pędzić do swoich zajęć. W pośpiechu dopiłam ostatni łyk, kawa też była mała czarna i bardzo mocna…

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*