panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

fraktale

4. Recepta na nieśmiertelność – cykl – Fałszywa rzeczywistość.

| 0 comments

*Wszystkie odcinki serii Fałszywa rzeczywistość listuje z linkami pod koniec pierwszej części tego cyklu

 

Pokonać śmierć

„Śmierć wasza jest jednym z czynników porządku świata; jest cząstką życia tej ziemi… To warunek waszego istnienia… Ustąpcie miejsca innym, jak inni wam ustąpili” (Michel de Montaigne).

Nie wszyscy ludzie są gotowi umrzeć, marzy im się życie wieczne, dlatego od zarania dziejów poszukują sposobu, aby przechytrzyć śmierć i gonią za iluzją, chcąc znaleźć receptę jak osiągnąć nieśmiertelność.

Ludzie nie mogą pogodzić się z faktem, że nieśmiertelność zastrzeżona jest tylko dla istot boskich i dopiero na tamtym świecie, po utracie ciała możemy ewentualnie ją otrzymać w darze od b/Boga, niektórzy, więc są gotowi jak doktor Faust targować się u s/Szatana.

 

Tradycyjne poszukiwania sposobu, aby uzyskać nieśmiertelność.

Najzacieklej o nieśmiertelność walczyli starożytni Egipcjanie, a medyczny papirus Ebersa zawiera receptę na eliksir wiecznej młodości. Wszyscy od faraonów do wieśniaków starali się, aby ich ciała przetrwały. Wierzono, że zachowując ciało zmarły osiągnie nieśmiertelność. Co ciekawe w mumiach przetrwał materiał genetyczny i jest możliwe (przynajmniej teoretycznie) sklonowanie człowieka z tamtych czasów. Pytanie tylko czy byłby to ten sam człowiek, o tym samym charakterze i czy zachowałby pamięć, czy zupełnie inny, ale w takim samym ciele?

Starożytni mieli też inne recepty na nieśmiertelność np. Grecy uważali, że bogom Olimpu zapewnić nieśmiertelność może ambrozja, a skandynawskie bóstwa miały ją uzyskać dzięki jedzeniu złotych jabłek.

Z czasem lekarstwem, aby przechytrzyć śmierć miał być kamień filozoficzny. Alchemicy pracowali nad jego stworzeniem, nie przebierając w środkach, używając np. siarki czy rtęci, a nawet piany powstającej przy rozkładzie zwłok. Poszukiwali substancji, która zamini metale nieszlachetne np. rtęć, czy ołów w metale szlachetne np. złoto czy srebro .

Najsławniejsza substancja alchemików to Bazyliszek, który powodował krzepnięcie rtęci zamieniając się w złoto. Inne jego nazwy to Salamandra, ponieważ był niepalny i Kameleon, gdyż wpatrując się w niego można było obserwować zmieniające się barwy – gra w tzw. „pawi ogon”.

Wg mitów kamień filozoficzny był jednością czterech żywiołów i można było z niego uzyskać eliksir życia, który po wypiciu zapewnia człowiekowi wieczne życie. Wierzono, że eliksir życia  tzw. „tańcząca woda” to płyn mogący zatrzymywać procesy starzenia, gwarantujący młodość i wieczne życie.

 

Jaką receptę na nieśmiertelność mają współcześni?

Obecnie już nie szuka się eliksiru na nieśmiertelność. Zakłada się, że postęp nauki i współczesna technologia dała nam odpowiednie narzędzia do ręki, abyśmy sami zapewnili nieśmiertelność. Nawet jeżeli to nie jest zupełnie możliwe teraz, to pierwsze próby podjęto, a to wskazuje, że pokolenia przyszłości, będą mogły uzyskać nieśmiertelność.

Dwa popularne nurty, jak pokonać śmierć to medyczny i informatyczny. W pierwszym jak łatwo się domyślić chodzi o zamrażanie ciał, leki, inżynierię genetyczną itp.  „Biologiczna nieśmiertelność jest możliwa. W przyszłości człowiek, jeśli nie wpadnie pod samochód lub nie porazi go piorun, będzie się cieszył tym światem tysiąc lat i dłużej”. (Richard Walker).

W drugim chodzi o osobowość zapisaną w komputerze,  ma ona być sposobem na nieśmiertelność przez uwiecznienie naszej świadomość w „informatycznej przechowalni”. Wszystko ma wyglądać podobnie  jak w książce  Wiliama Gibsona „Neuromancer”. Zwolennicy tej metody chcą w przyszłości skopiować nasze mózgi tak jak dziś robi się to z twardymi dyskami komputera.

 

Medycyna, lodówki i manipulacje nad ciałem w pogoni za nieśmiertelnością

Ciała zmarłych zamraża się, poprzez umieszczenie w ciekłym azocie o temperaturze minus 196 st. C, aby zatrzymać się wszelkie procesy biologiczne. To podobno nie „zmarli”, lecz „pacjenci”, bo mogą zostać reanimowani. Leżą w lodówkach i cierpliwie czekają na zmartwychwstanie, czyli aż wreszcie ktoś ich obudzi i wyleczy z chorób, na które nie było lekarstw za ich życia.

Pierwszego zamrozili psychologa Jamesa Bedford, który zmarł na raka w styczniu 1967 r. Firma, która go zamroziła co prawda zbankrutowała, a pacjenci wylądowali na cmentarzu, ale nad jego ciałem przejęli opiekę najbliżsi, którzy uzupełniali poziom płynnego azotu. W 1982 r. jego ciało przejęła firma  Alcor.

Obecnie stosuje się lepsze techniki przygotowania ciał do hibernacji, bo w miejsce krwi wprowadza się glicerol. Pytanie czy doczekają swojej szansy na reanimację?

Skoro nie wiemy, kiedy i czy da się zamrożonych reanimować, dużo pewniejszym sposobem wydaje się maksymalne przedłużenie życia za pomocą manipulacji nad genem starości. Manipulacje nad genami odpowiedzialnymi za procesy starzenia trwają, prowadzi się badania na zwierzętach, dzięki którym będzie można przedłużać życie ludzi. Obecnie określono, że ludzki genom zapewnia przeżycie do 120-130 lat, może to nie nieśmiertelność, ale na pewno wydłużenie pobytu na ziemskim padole.

Natomiast Dr Aubrey de Grey z Uniwersytetu w Cambridge, założyciel fundacji SENS (ang. Strategy for Engeneering Negligible Senescence) twierdzi, że jesteśmy już bardzo blisko opracowania metod biotechnologicznych, które wkrótce pozwolą nam na osiągnięcie życia „wiecznego”. Dr Aubrey de Grey uważa, że w ciągu najbliższych 20 lat będzie można zlikwidować procesy starzenia się i ludzie będą żyli przez setki lat, utrzymując swoją młodzieńczą sprawność około 1000 lat. Grey opracował 7 przyczyn, które powodują procesy starzenia i metody ich eliminacji.

Grey chce między innymi implantacji zarodkowych komórek macierzystych w celu zastąpienia zużytych (chorych, obumarłych) komórek. Twierdzi, że najwrażliwsze geny mitochondrialne trzeba skopiować i umieścić w jądrze komórkowym, gdzie będą lepiej chronione. Niepożądane komórki, np. tłuszczowe, powinny zostać zlikwidowane przez odpowiednio pobudzony system odpornościowy. Na wszelki wypadek, gdyby nie dożył takich czasów chce być zamrożony i poczekać na nie, odpoczywając w lodówce, zanurzony w ciekłym azocie. Proces starzenia jest być może nieunikniony, ale może zostać zmodyfikowalny, a ludzie mogą żyć dłużej.

 

Śmiertelność to wina sposobu rozmnażania

Wśród wielu teorii próbujących odpowiedzieć, dlaczego musimy się starzeć, najbardziej popularne są te odnoszące się do mechanizmów starzenia organizmu, ukazując bezpośrednie przyczyny, lub odpowiadając na pytanie, dlaczego ten mechanizm w ogóle pojawił się w trakcie ewolucji.

Zdaniem Agusta Weismanna starzenie pojawiło się po wyodrębnieniu linii rozrodczej komórek, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wg Weismanna starzenie się jest korzystne, umożliwia eliminację osobników mniej sprawnych i stwarzanie przestrzeni życiowej ich potomstwu, czyli jest zaprogramowane w ewolucji, a zatem w ewolucji nie ma potrzeby na nieśmiertelność.

Starzenie ma dotyczyć tylko organizmów rozmnażających się płciowo. Organizmy, u których nie ma wyraźnego podziału komórek na linię somatyczną i płciową, co wykazuje np. stułbia Hydra vulgaris nie mają problemu ze starośćią. U niej nie zaobserwowano wzrostu wartości współczynnika śmiertelności, co oznacza, że stułbia nie starzeje się. Natomiast stułbia innego gatunku Hydra oligactis starzeje się przy rozmnażaniu płciowym.

Ewolucja zapewnia nieśmiertelność, ale nie pojedynczym jednostkom tylko genom. Wszystkie organizmy rozmnażające się płciowo są śmiertelne zgodnie z tzw. teoria ciała jednorazowego użytku, jak twierdzi Tom Kirkwood twórca tej teorii jednorazowego ciała, czyli z ang. disposable soma theory. Nota bene nie zgadza się z Weismannem, co do programowania.

Kirkwood uważa, że pod kontrolą ewolucji nie jest proces starzenia, tylko długość życia. Jego teoria łączy ze sobą przyczyny ewolucyjne z działającymi bezpośrednio mechanizmami np. dostępność pożywienia. Kirkwood stwierdza, że różnice w długości życia zależą od inwestycji w nią poczynionych przez różne gatunki. Utrzymywanie ciała, które nie służy reprodukcji jest strategią nieopłacalną dla każdego gatunku.

Skomplikowany jest ten świat, a to, że rozmnażanie płciowe jest przyczyną śmierci, wcale nie oznacza, że bezpłciowe rozmnażanie gwarantuje nieśmiertelność np. drożdże piekarskie rozmnażają się bezpłciowo i podlegają procesom starzenia.

Najlepiej mają chyba bakterie, które rozmnażają się przez podział, nikt do końca nie ma pewności, czy się starzeją i czy są nieśmiertelne. Po podziale komórki nagle mamy dwie bakterie, nie ma umierania, a zaczyna się życie w dwóch ciałach, a później w czterech itd? Strata kilku ciał to nie problem, znów się można podzielić!

 

Przechytrzyć śmierć stając się cyborgiem.

Brzmi nieprawdopodobnie, ale jest jak najbardziej realne.  Jak ? Singularity University w Dolinie Krzemowej w USA powadzone przez NASA, finansowane m.in. przez Google. Tam powstaje projekt 2045, w uproszczeniu mówiąc dążący do całkowitej cyber-modyfikacji genomu ludzkiego. Nie dość, że udoskonalą nam mózgi, to zawartość ludzkiego umysłu przeleją na dysk twardy. Za 30 lat dzięki integracji  z maszynami, będziemy podobno nieśmiertelni.

Zostawiam ten temat w tym miejscu, bo to, co robią to współczesny odpowiednik poprzednich programów typu MK (MK to skrót od mind control – kontrola umysłów) i nie chce odchodzić  od tematu pogrążając się w te rozważania.

Obecnie  jesteśmy na etapie miękkiej integracji z technologiami przykład to Google Glass i dyrektor wykonawczy Google – Raymond Kurzweil. Dyrektor ma po 60-tce łyka ma 150 witaminy dziennie i marzy, aby żyć na tyle długo, aby zobaczyć nadchodzącą rewolucję biotechnologiczną i nowe osiągnięcia nanotechnologii. Kurzweil opisuje ludzką biologię jako „proces tworzenia oprogramowania”. Wg niego „Ty i ja, chodzimy na przestarzałym oprogramowaniu działającym w naszym ciele”.

Więcej szczegółów w kolejnych odcinkach, naukowcy mają nie lada dylemat, przekonują, że Matrix jest realny, a nawet zastanawiają się, czy nie utknęliśmy w symulacji komputerowej.

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*