panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

06 Photo
06 Photo

56. Sens życia – Cykl – Prawdy Zdumiewajace.

| 9 Comments

 

Wszystkie odcinki z cyklu – Prawdy Zdumiewające.

 

Każdy człowiek ma inny pomysł na to, aby wytłumaczyć sobie sens własnego istnienia, a większość ludzi twierdzi, że jakiś sens życia musi być, bo tak bez sensu to żyć nie warto. Nawet, jeżeli istnieje jakiś sens, to czy żyjemy po to, aby go poznać i czy jesteśmy go w stanie poznać? W końcu jaki jest ten sens życia?

Najbardziej uproszczone zadanie mają ci, którzy wierzą w b/Boga i zdecydowali, która religia ich do n/Niego zaprowadzi. To ich b/Bóg, ich religia i kapłan tłumaczy im sens życia, nie muszą sie nad tym zastanawiać. Najczęściej mówi im, skąd się wzięli i dokąd zmierzają i jak tam dojść najprostszą drogą.

Religia chrześcijańska jest najbardziej rozpowszechniona w Europie, czy to będzie Kościół katolicki, czy Kościół prawosławny, czy Kościół protestancki, wszystkie twierdzą, że jesteśmy dziećmi/sługami bożymi i przedstawiają Boga w Trójcy Jedynego (Bóg Ojciec, Jezus i Duch Św.). Informują, że po śmierci, będzie Sąd Ostateczny, na którym dowiemy się gdzie trafimy na wieczność czyli do nieba, czy piekła, ewentualnie do czyśćca.

Chrześcijanie wiedzą, dzięki komu żyją i dla kogo żyją, jak mają żyć, aby zapewnić sobie spotkanie z b/Bogiem w raju. Dodatkowo wierzą w nieśmiertelność duszy i Zmartwychwstanie, cały plan boży i wolną wolę. Mają swój cel nadrzędny, który nadaje sens ich życiu.

Wszystko pięknie tylko, czy mamy jakiś dowód? Nie, dodatkowo dowodu nie potrzebujemy, bo na tym polega wiara, gdybyśmy mieli dowód to wiara przekształciłaby się w wiedzę. Nie wiemy, czy istnieje życie po śmierci, bo nikt z zaświatów nie wrócił, a świadectwa tych, co przeżyli śmierć kliniczną tylko mogą pomóc uwierzyć, dowodem nie są, bo nie doszli do „końca”, czyli tam skąd nie ma powrotu i nie potwierdzili nam, czy k/Ktoś tam dokonał sądu i zaproponowano/dano im obiecaną nagrodę czy zagrożono karą.

Ci, co przeżyli śmierć kliniczną opowiadają tylko o odczuciach i opisują miejsce przejściowe, w jakim się znaleźli. Jedni wierzą, że „zeznania tych świadków” tylko potwierdzają ich przekonanie o istnieniu życia po śmierci, a inni są pewni, że tak działa chemia naszego ludzkiego ciała i to, o czym mówią potwierdza tylko, że organizm nasz poprzez kolejną reakcję chemiczną daje człowiekowi do zrozumienia, że odchodzi.

Jakoś automatycznie na myśl przychodzi ateistyczne stwierdzenie, zostaliśmy powołani do życia w skutek procesów chemiczno-biologicznym, naszym celem jest tylko przedłużenie gatunku, nasze ciało jak wszystko pójdzie dobrze, pozwali na przeżycie ok 70 -80 lat i ten czas musimy przeżyć z sensem, czy bez niego, później umieramy i życie się już skończyło, jeszcze zostają tylko nasze ciała, które potrzebują trochę czasu, aby się rozłożyć i wrócić do obiegu materii.

W tym momencie pojawiają się kolejne pytania… Jeżeli to wszystko, dusza nie istnieje lub jest śmiertelna, to czy życie w ogóle ma sens?  Co/kto ewentualnie nakręca cały ten proces obiegu materii? Czy b/Bóg istnieje? Czy samo istnienie b/Boga da nam odpowiedź na pytanie o sens życia?

Dla mnie b/Bóg istnieje, wierzę w n/Niego, ale nie ma konieczności, aby o/On nadał sens życiu. Dla mnie są dwie opcje: my ludzie zostaliśmy stworzeni przez b/Boga, albo i nie, tak samo jak świat mógł być stworzony przez niego, ale nie musiał, która opcja jest prawdziwa – tego nie wiem.

Jeżeli jesteśmy stworzeni przez b/Boga, to nie mogę uwierzyć, aby nas stworzył, aby spełnić jakąkolwiek potrzebę swoją, przecież b/Bóg jest doskonały, więc nie musi mieć jakiegokolwiek środka do osiągnięcia czegokolwiek. Wygląda na to, że doskonały b/Bóg jest w pełni szczęśliwy i nie musiał człowieka stwarzać dla swojego szczęścia. Tutaj rodzi się pewien problem, bo niektórzy zaczynają pytać, to po co nas stworzył jak nie dla własnej chwały, czy po to aby dzielić się miłością, aby nas zbawić.

Dość często dochodzą do wniosku, że b/Bóg nas stworzył, bo chciał się dzielić miłością, a miłość gdyby nie było kogoś, kogo się kocha byłaby nie miłością tylko egoizmem, bo trzeba by było kochać samego siebie. Na to doskonały b/Bóg nie może sobie pozwolić, więc stworzył sobie obiekt miłości. Do tego obiekt – człowiek powinien odwzajemnić to uczucie, a w raju będą wszyscy szczęśliwi i ludzie i b/Bóg.

To zamiast cokolwiek wyjaśnić prowokuje następne pytania. Człowiek traktowany przedmiotowo, po to, aby b/Bóg mógł kogoś kochać? Bóg podobno jest w Trójcy, więc sam chyba nie był, a poza tym jak może być w Trójcy to, dlaczego nie może być ich sześćdziesięciu? Do tego miał już aniołów, których stworzył może też, aby kochać, a może z innego powodu, a może jednak bez powodu? To zostawiam, więc religii, albo b/Bogu, on już lepiej wie, co i dlaczego stworzył, a skoro o/On jest doskonały to mierzyć g/Go, ani jego miłości ludzką miarką nie będę.

Kolejna opcja jeżeli nie byliśmy stworzeni przez b/Boga, co jest możliwe z punktu widzenia nauki, szczególnie fizyki kwantowej. Jak wiadomo odpowiedź w tej dziedzinie, jest taka, że b/Bóg mógł mieć powód, aby stworzyć człowieka, ale nie musiał stworzyć go z powodu, tak jak b/Bóg mógł stworzyć świat, ale świat mógł powstać bez przyczyny. Co i tak nie zmienia faktu, że jak świat, czy człowiek nie został stworzony przez b/Boga to b/Bóg może też istnieć.

Tu sprawy się poważnie komplikują, a pytanie skąd się wziąłem pozostaje bez odpowiedzi, a nawet rodzi następne, jakąkolwiek odpowiedź znajdziemy to będziemy się zastanawiać czy tam też b/Bóg maczał palce.  Nie do końca wiemy, kim jest b/Bóg to skąd mamy wiedzieć, co i dlaczego coś zrobił?

Nie ogarniamy tego swoim marnym umysłem, w sumie to nawet nad nim do końca nie mamy kontroli. Ile razy nasz rozum myśli wbrew temu, że chcielibyśmy nie myśleć? Jak trudno wyciszyć własny umysł? Jak działa nasz umysł, jak przetwarza bodźce, które nasze ciało otrzymuje? Nie trzeba szukać daleko, wystarczy przeanalizować zmysł wzroku, jak to się dzieje, że widzimy to, co widzimy?

Może zostawmy, więc medycynie to jak działa nasze ciało, może zostawmy religiom próby wytłumaczenia naszemu rozumowi, czegoś, co nie da się wytłumaczyć. Bóg i tak „Jest, który jest”, bez względu jak g/Go nazwiemy i jak g/Go opiszemy naszym ludzkim językiem, czy ludzkimi zmysłami. Dopóki patrzymy na b/Boga z poziomu materii to i tak nie mamy możliwości dojścia blisko do prawdy – Czym/Kim jest doskonałość, dowiemy się jak umrzemy i zrzucimy swoją cielesną powłokę.

Śmierć? Co to jest? Czy wszystko się kończy, czy wszystko się dopiero zaczyna? Ci, którzy przeżyli śmierć kliniczną, są jacyś inni po tym doświadczeniu, ich życie zmienia się radykalnie, nagle wszystko to, co wcześniej miało sens, straciło go zupełnie, a sens nabrały rzeczy, które wcześniej nie były dla nich ważne. Wielu filozofów mówiło, że aby zobaczyć sens życia należy spojrzeć z perspektywy śmierci, paradoksalnie patrząc ze świadomością przemijalności potrafimy bardziej docenić każdy przejaw życia. Wtedy sensem życia może okazać się każda chwila życia.

Sensem życia jest samo życie? Przestać pytać po co/dlaczego żyjemy? Nie, znaleźć swój sens, albo nadać swojemu życiu jakiś sens. Sens życia będzie inny dla każdego człowieka, bo każdy z nas jest inny. Dla jednych to będzie szczęście, miłość, przyjaźń dla innych praca, hobby, nauka, a dla innych zabawa, pieniądze, szaleństwo. To jaki będzie miało sens Twoje życie, zależy od Ciebie! Twój sens życia, czy szczęście nie zależy od ilości problemów, a od Twojej reakcji na nie.

„Kiedy uświadomimy sobie, że nie da się zastąpić jednego człowieka drugim, rola odpowiedzialności, jaką ponosimy za własne życie i jego podtrzymywanie, ukaże nam się w całej swej wielkości. Człowiek, który zda sobie sprawę z odpowiedzialności, jaką ma wobec innej ludzkiej istoty, która go kocha i z niecierpliwością wyczekuje jego powrotu, albo wobec jakiejś nieukończonej pracy, nigdy nie będzie zdolny odebrać sobie życia. Wie już, dlaczego żyje, a to pozwoli mu znieść to, jak żyje.” (Viktor E. Frankl – Człowiek w poszukiwaniu sensu)

Wielu ludzi mówi żyć tak, aby być szczęśliwym, kochać i być kochanym, pozostawić po sobie to coś, żeby ktoś nas na tym świecie zapamiętał, gdy nas już nie będzie. Jeżeli nie wierzysz w reinkarnację życie masz tylko jedno. Nadaj mu jakąś wartość, aby nie żałować, gdy się skończy, że je zmarnowałeś. Żyj, żyj jak najlepiej potrafisz, w zgodzie ze sobą i swoim sumieniem .

Może jednak sensem życia jest samo życie, może życie nie jest takie złe, może jednak wszystko zależy od nas samych? Możemy narzekać, a możemy z niego czerpać pełnymi garściami. To, że tragedie i cierpienia są i będą elementem naszego życia jest faktem oczywistym, jakkolwiek jest to ciężkie i bolesne do przeżycia, to przez to, że przewartościowują nasze życie, pozwalają lepiej zrozumieć co tak naprawdę jest sensowne w naszym życiu i jak bardzo powinniśmy doceniać to kruche życie i o nie dbać. Problem chyba w tym, że zbyt „często szuka się sensu życia przy pomocy bezsensownych metod”(Aldous Huxley).

Jeśli przestaniesz szukać sensu to go po prostu nie będzie, dlatego człowiek, który znajduje sens w swoim życiu przestaje zadawać takie pytania. Ludzie, gdy pytają o sens życia zakładają, że ktoś go dla nich określił i nie istnieje sens samoistny. Pytanie o sens jest sensowne tylko na gruncie religijnym i tam jest też możesz znaleźć odpowiedź. Poza religią o sensie życia mówić się raczej nie da, gdyż nie ma kto dla nas/za nas go określić.

Masz wolną wolę przyjmij sens taki jak nadała religia, albo znajdź go sam w sobie samym. Może zacznij od  „klucza do szczęścia” – paradoksalnie znajdziesz go w b/Biblii w Ewangelii Mateusza 5 : 3 „szczęśliwi którzy są świadomi swojej potrzeby duchowej”. Może szczęśliwi będziemy zaspokajając naszą największa naturalną potrzebę – potrzebę poznania, a twój wybór, co i jak chcesz poznawać.

Dla mnie sensem naszego życia jest rozwój osobisty i miłość, ale ile ludzi, tyle celów w życiu, każdy z nas ceni sobie coś innego. A jaki jest Twój sens życia? Co rozumiesz jako sens życia?

 

 

Udostępnij na:

9 Comments

  1. Powiem tak – sens czegokolwiek to iluzja, jaki jest sens mycia sie jak i tak sie ubrudzimy, albo po co iść spać jak i tak musimy wstać, po co odpoczywać jak i tak się zmęczymy gdzie tu jest sens? i tak to wszystko robimy z zapalem:) Wiec co to jest sens? Iluzja – żyjemy aby umrzeć ale nie umieranie jest ważne tylko cała droga nie ważne gdzie ale jak…

    • admin

      „Ludzie dzielą się na dwie kategorie: na szukających sensu życia i nie znajdujących go, oraz na tych, którzy go znaleźli, nie szukając.” – Emil Cioran

  2. Życie jest bez sensu, nawet nie ma po co z łóżka wstawać, ale wstaje, bo musze mam dzieci. Myślałem, że to one są moim sensem, ale mam dość. Ja i tak zasze będę tam gdzie jestem, czyli zwykłym robolem, który większość swego życia spędzi w robocie, dostanie marną wypłatę z którą nie będzie wiedział co zrobić, bo na życie jakie by chciał to mu nie wystarczy, a żona i tak będzie biadolić, chyba że jakimś cudem dadzą jej nadgodziny i nie będzie jej w domu. No i co z tego jak od lat nie możemy uzbierać na mieszkanie i gnieciemy się u teściów, a marne oszczędności jakie udało się zrobić teraz się rozpływają, bo do życia dokładamy, jaki to ma sens, człowiek się nahakował, a teraz gówno ma. To nie ma sensu jestem jak robot, robie bo musze, bo jestem odpowiedzialny, a nie dlatego, że widze w tym sens, a nawet nie mam gdzie się schować, aby odpocząć i przemyśleć, bo nie mam swojego kąta. Jak wszyscy pójdą spać to ja też padam zmęczony, bez sensu takie życie jak człowiek nie może zrobić coś dla siebie, bo nie ma na to czasu, bo nie ma pieniędzy czy czegoś tam. ,Bez sensu robić coś z czegoi nie można sie cieszyć, robić tylko dlatego, bo sie musi!!!!!!!!!!

    • admin

      Każdy ma czasem dość, a ja wierzę, że znajdziesz swoje szczęście i na nowo odkryjesz swój sens życia, może jednak są nim dzieci tak jak powiedziałeś na początku…
      „Szczęście to sposób patrzenia na świat.”(Marcin Niewalda )

  3. Poniewaž nie wiemy kiedy umrzemy powinnismy jak ktoś powiedział żyć każdego dnia jak by był to ten ostatni dzień.
    Ponieważ nie wiemy co będzie po śmierci powinnismy żyć tak aby miło wspominać nasze 5 min na ziemi.

  4. Wszystko ma sens jeżeli potrafisz to dostrzec, niestety zbyt wielu jest ślepych, każdy jest kowalem swojego losu, więc jak chce biadolić i być nieszczęśliwym to niech będzie, a jak nie to niech ruszy swoje szanowne 4 litery i rozejrzy się wokół

  5. Życie nie ma sensu, ale można się do tego też przyzwyczaić!

  6. admin

    Dziękuję za Wasze komentarze, Jagoda

  7. Bardzo ciekawy artykuł! Podoba mi się że ma spojżenia na różne strony o życiu i daje wiele przykładów, daje mi to wiele pomysłów do myślenia.
    Czekam na więcej podobno-tematycznych artykułów.

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*