panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

bóg

7.1 Bóg doskonały czy niedoskonały? – część I – Cykl – Tajemnice boskich igrzysk.

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki z cyklu – Tajemnice boskich igrzysk.

 

Człowiek często myśli, że b/Bóg musi być doskonały. Natura ludzka jest jaka jest, nie jest doskonała, a człowiek pragnie stawać się lepszy i doskonalszy, więc dąży do absolutu i dochodzi do absurdu. Wtedy czuje się malutki, słaby i ma świadomość, że ograniczeń ciała nigdy nie przeskoczy, więc ma nadzieję, że jak się pozbędzie ciała, czyli po śmierci to wszystko będzie inaczej.

Człowiek zakłada, że istnieje istota lub bezosobowa siła wyższa, która jest właśnie doskonała i nazywa ją b/Bogiem. Taki b/Bóg musi być najlepszy, powinien mieć wszystkie cechy których człowiek nie ma, a chciałby mieć.

Wszyscy b/Bogowie dawnych czasów muszą odejść w zapomnienie, przecież nie byli doskonali. Najczęściej było ich wielu, a każdy miał swoją rolę i swoje kompetencje. Na ich czele stał b/Bóg nadrzędny i władał b/Bogami mu podległymi i ludźmi. Taki b/Bóg przestał się ludziom podobać, oni teraz chcą b/Boga Zosię – Samosię, czyli niepotrzebującego jakiś tam zarządców na danym wycinku życia, współczesny b/Bóg powinien dawać sobie radę sam.

Bóg wszystko musi potrafić, nikim nie powinien się wyręczać, więc mitologie dawnych ludzi muszą odejść w zapomnienie np. bogowie z Olimpu, czy z Egiptu, a nawet ci od Azteków. Teraz mamy inne czasy i ludzie nie są tacy prymitywni jak dawniej, więc też nam nie pasują ich prostacy bogowie. Politeistyczne religie muszą umrzeć śmiercią naturalną, bo czas nadchodzi na te monoteistyczne z doskonałym władcom. Tą cechę, czyli wszechpotężność ludzie nazwali omnipotencja.

 

 

Dionizos_ Neptune

 egypt

Huitzilopochtli Aztecki bog_

 

Dobrze by było, aby współczesny b/Bóg był osobowy, bo można się z nim zaprzyjaźnić, albo „po ludzku” dogadać. Na osobę można się obrazić, lubić ją lub nie, szanować lub nie i co najważniejsze można ją łatwiej pokochać. Oczywiście nasze ludzkie ciało nie jest doskonałe, więc nasz b/Bóg powinien mieć inne ciało najlepiej niematerialne, aby g/Go nie ograniczało.

W najgorszym razie jak już nie może być osobowy to niech będzie niematerialną obecnością jakąś niewidzialną siłą, energią, świadomością. Jak umrzemy to do niego dołączymy, przecież ciało umrze, ale człowiek to nie tylko materia, bo ona przecież nie potrafi odczuwać np. miłości, czy radości. W końcu to nie tylko chemia, większość ludzi w każdym razie w to uwierzyć nie potrafi, gdybając, że jeszcze emocje to może hormony, ale głębokie uczucia to duch/ dusza w każdym razie to coś nie materialne siedzące w naszym ciele.

Trudno się dziwić, że większość ludzi nie chce uwierzyć, aby po śmierci musieli zniknąć, zgasnąć jak świeczka. Dla sporej części ludzkości oznaczałoby to pozbawienie ich celu ich życia, a przynajmniej głębszego sensu. Człowiek pragnie być nieśmiertelny, ale wie, że jego ciało kiedyś umrze, więc znalazł sposób jak zdobyć nieśmiertelność. Znalazł b/Boga, który zawsze był, jest i będzie, i wykombinował, że jak się z nim połączy to będzie nieśmiertelny jak jego b/Bóg.

Mamy, więc pierwszą cechę doskonałego b/Boga jest nieśmiertelny, śmierć g/Go nie dotyczy. Skoro człowiek rodzi się po to, aby umrzeć, to b/Bóg nie musiał się rodzić, bo niby po co? Takie zjawisko dotyczy tylko tych skazanych na śmierć… Doskonałość nie musiała być stworzona, ona była od zawsze. Gdybyśmy dopuścili, aby b/Boga ktoś stworzył to byłby ktoś lepszy, a gdyby sam się stworzył to by nie był doskonały, bo nie był zawsze. Tą cechę, czyli nieśmiertelność ludzie nazwali immortalizm.

 

Duch_ zlote pole

 

 

Skoro b/Bóg istniał zawsze, to rodzi się pytanie gdzie o/On był, albo jest? Człowiek jest słaby może być tylko w jednym miejscu, no czasem zdarzają się ludzie, którzy w niewyjaśniony sposób potrafią być w kilku miejscach na raz jak np. ojciec Pio, Franciszek z Paoli, czy Shirdi Sai Baba.

Każdy by tak chciał, ale nie potrafi, ale gdyby był doskonalszy to by potrafił. Bóg musi być lepszy od człowieka, więc musi to umieć. Ludziom spodobał się, więc b/Bóg, który mógłby być wszędzie. Do tego skoro ma być wszędzie to musi też być w nas. Wtedy sprawa duszy jest łatwiejsza do pojęcia, jest cząstką boską w nas. Ona nas wiąże z b/Bogiem i zapewnia nieśmiertelność, nie jesteśmy tacy słabi jak nam się wydawało, hura! Tą cechę, czyli wszechobecność ludzie nazwali omniprezencja.

Skoro b/Bóg jest wszędzie to może jeszcze coś, czego malutki człowiek może mu tylko pozazdrościć – b/Bóg dzięki temu wie wszystko. Tą cechę, czyli wszechwiedzę ludzie nazwali omniscjencja. Ludziom jest przykro, że nie wiedzą tak wielu rzeczy, jak powstał kosmos, jak powstało życie, nawet jak to się stało i po co się znaleźli na Ziemi.

Skoro jednak tu są i jest, ktoś doskonały, to zakładają, że o/On ich stworzył. Tak, b/Bóg nas stworzył to przynajmniej tłumaczy skąd się wzięliśmy. Przynajmniej lepiej brzmi niż ewolucja od jakiejś tam małpy! Ludzie nie zawsze wiedzą, dlaczego ich b/Bóg stworzył, ale wierzą, że o/On wie, w końcu jest wszechwiedzący! Jedni drżą ze strachu, ze był sam i się nudził, więc miał kaprys, aby sobie samotność wypełnić i jesteśmy tylko jego zabawką, która szybko przestała go interesować i rzucił ją w kąt, bo znalazł lepsze zajęcie.

Drudzy snują teorię, że stworzył nas ludzi, bo chciał się podzielić swoją miłością. Tak, ta wersja najbardziej się ludziom podoba… po pierwsze czują się potrzebni i wyróżnieni z całej reszty zwierząt. Po drugie, gdyby ludzi nie było to b/Bóg nie miałby przecież kogo kochać i musiał by kochać samego siebie, a wtedy byłby największym egoistą we wszechświecie i nie mógł by być doskonały.

 

God God-and-Adam

god66 god-human

 

Pojawił się następny problem… Jak dokładnie nas b/Bóg stworzył, bo sceny opisane w świętych księgach są zbyt symboliczne i trudne do pojęcia i zaakceptowania. Ludzie bardzo by chcieli wiedzieć wszystko, ale ich rozumkiem nie mogą ogarnąć, wiec ani akt stworzenia ani ich b/Bóg nie może być pojęty na ludzki rozum. On jest zbyt ułomny i dlatego niedoskonałość nie może ogarnąć doskonałości. Tą cechę, czyli niemożność pojęcia stworzenia i b/Boga rozumem ludzie nazwali transcendencja.

Na końcu człowiek uświadomił sobie, że jest taki słaby, że chcąc nie chcąc popełnia błędy. Nie był z tego zadowolony i miał wyrzuty sumienia, z tym też musiał sobie poradzić! Człowiek zauważył, ze jak inni go zrozumieją i wybaczą to od razu czuje się lepiej. Okazało się, że nie wszyscy jednak chcą i potrafią mu wybaczyć.  Doszedł do wniosku, że skoro wszystkich nie przekona to najlepiej, aby istniał k/Ktoś potężniejszy niż wszyscy ludzie razem wzięci, kto wybaczy mu zawsze wszystko.

Ktoś musi mu przecież darować małe i wielkie błędy, aby człowiek nie zatruwał sobie życia złymi wspomnieniami i wtedy okazałoby się, że najlepiej, aby ten doskonały b/bóg był miłosierny i potrafił doskonale wybaczać. Tą cechę, czyli wszechmiłosierdzie ludzie nazwali omnibenewolencja.

Ktoś kto to wszystko potrafi musi być do tego świętym i doskonale sprawiedliwym, więc trzeba przed nim padać na kolana! Wszystko pochodzi od doskonałości my musimy pochylić głowy, uznać jego wielkość i być wdzięcznym, że pochylił się i ulepił nas z brudnej gliny z rozumkiem, który nawet nie jest w stanie pojąć, co się wokół niego dzieje za życia, ani co się z nim stanie po śmierci. W swej nieskończonej miłości do nas zostawił nam wskazówki jak żyć i co mamy myśleć, w co mamy uwierzyć, że nas czeka po śmierci, więc uczcijmy j/Jego pamięć minutą ciszy!

Później możemy się zastanawiać, dlaczego jest do nas taki podobny i kto kogo stworzył, na czyje podobieństwo, a o/On i tak nam to wszystko wybaczy, bez względu do jakich wniosków dojdziemy. W końcu mamy wolną wolę o czym myśleć i co dalej z tym zrobimy….

 

droga droga 1

motorway czlowiek_

 

7.1 Bóg doskonały, czy niedoskonały? – część I (właśnie ta)

7.2 Bóg doskonały, czy niedoskonały? – część II ostatnia

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*