panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

pudełko2

10. Rozmowa na parkingu. – Nowela – Szkocka krata.

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki cyklu – Szkocka krata.

 

Nina podeszła do szofera limuzyny, wręczyła mu torbę i ruszyła za nim w stronę auta. Na parkingu zobaczyła swój samochód, stał pod domem, a powinien być pod hotelem, do tego tylne siedzenie było zapchane nylonowymi torbami i gratami, których nie mogła rozpoznać. „Pan poczeka” – rzuciła do szofera i skierowała się w stronę  srebrnego passata.

Na przednim siedzeniu spał Hans. Zapukała energicznie w przednią szybę. Po chwili drzwiczki się otwarły.

– A co ty tu robisz?

– Spałem. – odparł ziewającym głosem.

– To wiem, ale dlaczego tu?

– Po pracy chciałem odstawić twój samochód…

– Skąd miałeś kluczyki?

– Z twojej torebki, znów zostawiłaś wszystkie rzeczy, zawsze tak robisz jak się wkurzysz?

– Chyba tak…

– Dlaczego spałeś tu, a nie w domu?

– Właściciel mieszkania wyrzucił moje rzeczy na korytarz i nie miałem gdzie pójść.

– ?

– Nina przepraszam, moja była podniosła mi alimenty, nie mogłem spłacać karty kredytowej, najpierw zabrali mi samochód, a później bank siadł mi na pensje…

– To dlatego od paru tygodni jeździsz do roboty na rowerze?… nie płaciłeś czynszu?

– yhm

– Dlaczego nie wszedłeś na górę? … mogłeś spać na sofie…

– Byłem pewien, że śpisz u Śpiewaka, nie mogłem spać w twoim mieszkaniu bez pytania.

– Hans, spałam w domu, kazałam się tam odwieść wczoraj z hotelu.

– Ha ha … Zmyślasz! Ale z ciebie kłamczucha… ha ha… a limuzyna jeszcze stoi!

– Przestań, Hans on dopiero po mnie przyjechał, zawiezie mnie na lotnisko. – Hans spojrzał na Ninę niedowierzającym i pytającym wzrokiem, ona wyjęła klucze z torebki i wsunęła mu w dłonie – możesz zatrzymać się u mnie, wracam w poniedziałek to coś wymyślimy. W kuchni pod stołem mieszka mój przyjaciel nie wystrasz go, ma na imię Moher.

– Moher?

– Tak, taka kula mięciutkiej sierści, chociaż trudno rozpoznać to królik długowłosy, bądź miły dla niego!

– Ok, nie mam alergii na zwierzęta…

– I posprzątaj moje auto, muszę już jechać, trzymaj się. – powiedziała  i szybko odwróciła się w stronę limuzyny.

– Nina?

– Tak?

– Gdzie jedziesz?

– We włoskie Alpy – powiedziała nie odwracając głowy.

– Do niego?

– Hans jadę z nim – rzuciła Nina za siebie i wsiadła do limuzyny.

 

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*