panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

antena_GSM_nad_dachem

93. Życie na podsłuchu, część 1 – cykl – Prawdy Zdumiewające

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki z cyklu – Prawdy Zdumiewające.
Życie na podsłuchu składa się z 3 części:
I.Życie na podsłuchu, część 1. – Sposoby podsłuchiwania telefonów komórkowych (poniżej)
II.Życie na podsłuchu, część 2. – Globalna sieć podsłuchu PRISM, ECHELON itp. 
III.Życie na podsłuchu, Aneks – Szczegóły programów do inwigilacji (PRISM i XKEYSCORE, MARINA, MUSCULAR, WINDSTOP, INCENSER, TEMPORA, P6 (Projekt6), STATEROOM, LUSTRE)
 

Część 1: Sposoby podsłuchiwania telefonów komórkowych

 

Jak się podsłuchuje?

Nasze telefony można podsłuchiwać na wiele sposobów, najbardziej popularne to: podsłuch na podstawie protokołów komunikacji GSM. Wystarczy podstawić fałszywą stację bazowa tzw. IMSI Catcher (w slangu nazywa się go jaskółką lub płaszczykiem) Można go zakupić, o ile do tej pory była to działka służb specjalnych (rynek był ograniczony i cena powalająca, czyli w okolicach miliona dolców), to można go wykonać samemu już za tysiaka, albo tanio kupić „podróbkę rządową” w Chinach (chiński IMSI Catcher dostępny jest na Internecie w cenie 1800 dolarów za sztukę)

Takie urządzenia posiadają kilka funkcji umożliwiając podsłuchiwanie np. pozwalają na identyfikację telefonu, podsłuch, łamanie szyfrowania i wyszukiwanie aparatów. Dawniej urządzenia tego typu służyły do namierzania telefonów w miejscach katastrof, teraz są tak popularne, że nawet używają ich firmy detektywistyczne, wynajęte do polowania na zdradę i zbierania dowodów do spraw rozwodowych.

Pamiętacie jak brytyjski News of the World” zapłacił za trzy pozasądowe ugody, dzięki którym uniknął procesów (Rupert Murdoch zapłacił ponad milion funtów). Dziennikarze „News of the World” bezprawnie współpracowali z prywatnymi detektywami i nielegalnie podsłuchiwali prywatne telefony komórkowe, mieli też w ten sposób dostęp do ewidencji podatkowej, wyciągów bankowych i rachunków telefonicznych parlamentarzystów i gwiazd sportu.

Ale kto dziś nie jest na podsłuchu? Było już wiele awantur tego typu, tylko nie zawsze ktoś musiał z kasy wyskakiwać. Powinniśmy przyzwyczaić się do powszechnej  inwigilacji, a przynajmniej mieć świadomość jak szerokie kręgi zatacza.

 

Fałszywy IMSI Catcher

Jak to działa? Generalnie telefony wychwytują najsilniejszy sygnał w eterze, więc chętnie chwytają się jaskółki, która jest połączona z prawdziwą siecią. Fałszywy BTS nie łamie protokołów sieci, tylko wymusza brak szyfrowania, a większość klientów nie otrzymuje powiadomienia od operatora, gdy łączy się do się do sieci bez szyfrowania. Posłuchane rozmowy można nagrywać. Jak raz padniesz ofiarą to jesteś prawie ugotowany, bo można Cię namierzyć nawet jak zmienisz kartę SIM i telefon jednocześnie po połączeniach na te same numery.

Fałszywe urządzenie nie pozostawia po sobie śladów, gdyż z powodu liczby nadajników jest bardzo trudne do szybkiego wykrycia, cieszą się z tego hakerzy i służby specjalne, które jak chcą to nie muszą informować operatorów komórkowych o swoich działaniach, ponieważ trudno jest udowodnić, że IMSI Catcher był używany. Natomiast temu, co z niego korzysta zostawia ślady, czyli to co potrzebował np. nagranie rozmowy.
 

 

Inne sposoby podsłuchiwania telefonów i tego co się dzieje wokół, czyli ich otoczenia.

Oczywiście jest multum sposobów, aby podsłuchiwać w inny sposób np. poprzez interfejs Wi- Fi. Większość z nas nie wyłącza go wychodzi z zasięgu sieci, a komórka automatycznie znajduje wszystkich SSID „swoich wi-fi znajomków”, czyli hot- spot którego używałeś wcześniej np. będąc w McDonaldzie i telefon sam sobie aktualizuje, co tam mu potrzeba np. wiadomości na Fejsie. Wystarczy podstawić znajomka, czyli fałszywy hot –spot, telefon połączy się z nim, bo „jest przekonany”, że to znajoma sieć.

Szpiegowanie komórek jest coraz prostsze, przecież wszędzie wchodzą do użytku Smartfony, a one są idealne do podsłuchiwania. Na rynku można dostać wiele aplikacji, oficjalnie mają one pomagać w kontrolowaniu np. pracowników przez pracodawców czy dzieci przez rodziców. Nikt nie sprawdza, do czego są używane, tylko liczy kasę ile na sprzedaży zarobił. Nie będę wymieniać jakie, bo opisałam je już dość szczegółowo w  innym tekście pokazując tylko jak każdy obywatel może śledzić, kogo zechce jak w/Wielki b/Brat.

Wspomnę tylko najmodniejszej teraz technice podsłuchiwania na tzw. niańkę  i trupa. Telefon z taką aplikacją coraz częściej służy do podsłuchu otoczenia. Możemy zadzwonić na numer ofiary i podsłuchiwać, co dzieje się wokół telefonu (do 5 metrów spokojnie) Właściciel telefonu nie domyśli się, że do niego dzwonimy i podsłuchujemy, telefon nie daje żadnych znaków, nie wydaje dźwięków i nie wibruje. Kupujesz programik na necie i zakładasz po kryjomu i już. Cena zależny od modelu telefonu, ale za 1000 złotych można kupić.

Można się nie szczypać i nie dzwonić tylko podsłuchiwać „na trupa”, czyli przez użycie tzw. dead phone („martwego telefonu”). Zwykły aparat telefoniczny, wygląda na nieaktywny i wyłączony, ale ma zainstalowany specjalny program do nasłuchiwania otoczenia. Nazwa „Niańka”, bo takie podsłuchy najczęściej wykorzystują rodzice zostawiający pociechy z nianią, która nie ma pojęcia, że jest na podsłuchu.

Można zakupić też aplikacje pozwalające na nagrywanie rozmów i rejestrować do kilkunastu godzin rozmów. Można słuchać na bieżąco lub później zadzwonić i odsłuchać nagrania. Łatwiej jest oczywiście założyć pluskwy np. w środku telefonu komórkowego, najtańsze i najskuteczniejsze są chyba te doklejane do w baterii,  podsłuchują wszystkie rozmowy i co się dzieje w pobliżu telefonu.

Pozostając jednak przy aplikacjach to wgranie takowej jest łatwiejsze niż podkładanie miniaturowej pluskwy. Ofiara sama najczęściej sobie ją w gra, wystarczy tylko ją sprowokować i omamić, że coś ekstra jest jej potrzebne, coś niby ma ułatwić życie, a oprócz programu np. do obróbki zdjęć wgrywa się dodatkowe gówno. Najprościej wysłać SMS, albo przejąć władzę nad telefonem ze strony internetowej z poziomu przeglądarki w telefonie.

Rożne cuda powymyślali, nie tylko, aby poznać co ludzie mówią i myślą, ale po to aby ich zawsze łatwo zlokalizować, a czasem inne osoby za ich pomocą. Podać miejsce położenia to nie problem, ani dla operatora GSM, ani na poziomie innych interfejsów komunikacyjnych. Mieszkam w Wielkiej Brytanii, tutaj supermarkety lokalizują i śledzą klientów np. przez „bramki na złodziei” , bo chcą wiedzieć jak często kto bywa tzw. przekrój klienta , albo „pluskwy alejkowe” – służą do zbierania danych o najbardziej uczęszczanych częściach sklepu. Dane gromadzą dla siebie i wymieniają się z agencjami badania rynku, a nawet tymi mniejszymi od reklamy, po co wydawać kasę, jak można opchnąć dane statystyczne? Co tu mówić o marketach, jak tutaj jest totalna kontrola populacji i nawet śmietniki publiczne kolekcjonują dane do tego celu.

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*