panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

klawiatura

99. Spowiedź na Internecie. – cykl – Prawdy Zdumiewające.

| 10 Comments

 

Wszystkie odcinki z cyklu – Prawdy Zdumiewające.

 

Spowiedź na Internecie, czyli o tym kto, co i po co pisze na forum i na blogu. Zauważyłam coś dziwnego w wypowiedziach zwykłych ludzi. Ostatnio tak się zastanawiam, po co ludzie piszą na Internecie. Na początku to wyglądało jakby można było szybko wyodrębnić pewne grupy. Jedni jakby się spowiadali ze swojego życia, szczególnie z traumy, jaką przeszli lub przechodzą i dość szczerze im to wychodzi. Inni chyba mocno koloryzują kreując się na gwiazdy i ofiary, są też oczywiście Ci, co opowiadają totalne bzdury. Generalnie wiadomo, czego szukają ludzie na necie, pomocy, przyjaznej duszy, chcą się wygadać, zabłysnąć czy wyżalić, ale gdy się nad tym zastanowić to coś dziwnego za tym stoi.

 

Forum dyskusyjne

 

Kiedyś często bywałam na pewnym forum, nawet wypowiadałam się regularnie, na początku nawet bardzo je lubiłam, ale z czasem coś mnie odepchnęło. Byłam cholernie zmęczona w kółko powtarzającymi się tematami, ogromem ludzkich problemów, zawiścią i ustawicznym wymądrzaniem się osób, które nie miały pojęcia o zagadnieniach, o których mówią.

Bardzo lubię ludzi uszczypliwych, czy wręcz sarkastycznych, ale wściekle złośliwych i wulgarnych z trudem toleruje. Nikt mnie nie obraził na forum i w sumie rzadko słyszałam kąśliwe uwagi w swoim kierunku. Burza z reguły leciała na łeb autora wątku. Czasami łapałam się za głowę jak potrafią człowieka sponiewierać i ostro osądzić za pojedynczy błąd. Częstotliwość odsyłania do psychologa i psychiatry była nie do uwierzenia wysoka.

Dziś zaglądnęłam na kilka for, tak, aby sprawdzić, czy to zawsze tak jest, czy po prostu trafiłam na taki okres, albo może moja reakcja była zbyt emocjonalna. Nic się nie zmieniło, a może jest gorzej, tylko przekleństw trochę mniej. Na początku pomyślałam, że ludzie chyba mają za dużo czasu i energii, a za mało okazji, aby się wyżyć. Później zauważyłam, to coś bardzo zadziwiającego.

Oprócz spowiedzi jest też rozgrzeszenie! Nie chodzi mi o to, że dyskutanci i osoby pomagające autorowi rozwiązać kłopot przekonają autora wątku, że to nie jego/jej wina. Większość dywagacji o problemie zmierza tylko w jednym kierunku i bynajmniej nie do rozwiązania problemu.

Schemat działa tak: autor na początku, albo dziękuje, albo neguje wszystko, bo już próbował tych metod, albo rady mu się nie podobają. Później ujawnia więcej szczegółów, a jak się wygada to zaczyna akceptować i nie ma ochoty z tym nic zrobić, do tego najczęściej się nad sobą użalać. Później otwiera podobny wątek i magluje się go jeszcze raz, a autor zachowuje się jakby jego bezczynność była uzasadniona, a nawet staje się powodem do dumy i przechwalania, co ona/on musieli wytrzymać i jak dzielnie to znieśli.

Z czasem wszystko zlewa się w całość i dołączają wynurzenia innych, którzy byli w podobnej sytuacji. Samo czytanie tylu historii po kolei potrafi być dołujące, ale wtedy nowych dyskutantów przybywa, a temat przeradza się w licytację, kto ucierpiał więcej, a wtedy to ja już dziękuje i przestaje czytać. Nie wchodzę na fora, aby zobaczyć jak ludzie się poddają, to mnie wkurza i demotywuje, aby tam zatrzymać się na dłużej.

Doszłam dzisiaj do wniosku, który nawet mnie samą zbulwersował, na forum należy wchodzić tak jak do kina, wybierać temat jak film, w zależności na co masz humor, na ciężką psychologię, tragedię, czy romansidło, a może komedia jest w tym momencie najodpowiedniejsza? Wiem brzmi to okropnie, w odniesieniu do ludzkich nieszczęść i nawet mnie samej kojarzy się dziwnie, ale czasem to trudno nazwać te wynurzenia reportażem z opisywanych wydarzeń, chyba, że z brukowego tabloida.

 

klawiatura

 

Blogi

 

Blogi prywatne są fajniejsze i dużo ciekawsze niż forum, wierzcie nie piszę tego, bo sama blog prowadzę. Mój jest mieszanką wybuchową o wszystkim, a osobiście bardzo lubię czytać blogi w formie pamiętnika. Oczywiście nie takie, w których jest nudne sprawozdanie, co na obiad i leżenie godzinami na kanapie, tylko blogi mocno urozmaicone, na swój sposób dynamiczne i indywidualne. Wcale mi nie przeszkadza nawet jak ludzie nie piszą o sobie prawdy, wyolbrzymiając kłopoty i koloryzując swoje przygody, najważniejsze, aby robili to dobrze, aby wyglądało realnie.

To bardzo ciekawe jak widzą świat ze swojej perspektywy, albo o jakim życiu marzą. Blogera piszącego pamiętnik można poznać z bliska, jego poglądy, kontakty z ludźmi i jakie szarpią nim emocje na dany temat, zaangażowanie w problem i spojrzenie na drugiego człowieka. Poznajesz nie tylko ich, jako indywidualną osobę, ale także jak generalnie społeczeństwo spogląda na otaczającą ich codzienność.

Chcę dowiadywać się, co ludzie lubią, co ich cieszy i motywuje do działania. O smutkach i nieszczęściach też chętnie czytam, bo jest to coś jak relacja człowieka, który to przeżył, a on inaczej patrzy na te sprawy niż dziennikarz, który przekazuje cudzą zasłyszaną historię. Jest w nich więcej serca i życiowych szczegółów, a nie tylko fragmenty – sensacyjki wybrane i poukładane, aby dobrze się prezentowało.

Rozgrzeszam za wszystkie zmyślone dodatki, po pierwsze to mogło się stać nie świadomie, a po drugie często dodaje uroku. Każdy inaczej patrzy na to, co się dzieje wokół, to ciekawe i pouczające doświadczenie, jak spotkałeś się z podobną sytuacją w swoim życiu i zobaczysz to z innej perspektywy. Przy okazji można odkryć, że nawet najdziwniejsze sytuacje, innym ludziom też się zdarzają i jest czasem bywa raźniej.

Zawsze lubiłam ludzi z fantazją, mnie samą też czasem ponosi wyobraźnia. Jak piszę jakąś historyjkę czy opowiadanie to różnie to bywa. Czasem wszystko jest prawdziwe od kropki do kropki, a czasem trudno znaleźć więcej niż dwa niewymyślone zdania. Wszystko zależy od tematu i mojego zaangażowania w problem. Zresztą ja akurat do tekstów dużo ze snów sobie pożyczam, dlatego nie prowadzę pamiętnika 😀

Generalnie to każdy ma swoje ulubione blogi, do których powraca systematycznie, ale… Zauważyłam, że ostatnio częściej czytałam blogerów, których nie lubię. Coś mnie odpycha w ich charakterze np. jak się puszą i traktują z góry, ale z drugiej strony chciałam wiedzieć, jak daleko potrafią się posunąć w swojej arogancji i do czego się jeszcze przyczepią. Zobaczyłam i na dłużej mi wystarczy lekcji jak odstraszać innych.

Najbardziej faworyzuje blogi tych co bez obciachu piszą, to co chcą, mimo, że często działa to jak terapia szokowa. Ciągnie mnie do nich, że nie piszą pod publikę i wcale nie przejmują się co ludzie powiedzą, bez względu na to czy wyciągają prywatę, czy odnoszą się do kontrowersyjnych generalnych tematów.

Lubię również czytać blogi tematyczne, chociaż nie robię tego zbyt często, raczej siegam do nich, gdy gnębi mnie jakiś problem lub dany temat wyjątkowo zaintryguje. Z reguły mam „fazę” na coś i jak się nasycę informacjami to odpuszczam, ale chyba tak każdy ma. Czasem do nich wracam, ale zdarza się, że już niestety nie.

 

klawiatura

 

Udostępnij na:

10 Comments

  1. Często czytam fora, nawet się udzielam, i zauważyłam jeden trend, który przybliża je do realnego życia. Gdy opowiadamy jakąś historię znajomym, rodzinie itp., koloryzujemy ją, upiększamy. Robimy to świadomie, lecz nie kłamiemy z premedytacją, po prostu nie chcemy zanudzić słuchacza. To tak jak z daniem na talerzu, można podać i udekorować tę samą potrawę na różne sposoby. Pytanie tylko gdzie są granice i czy dekoracja nie przyćmi treści.

  2. admin

    Dekoracja jest kontrowersyjna w rozmowach bezpośrednich, trzeba wybierać na czym opieramy swoje relacje, czy na kłamstwie, czy jednak stawiamy na szczerość.
    Takie koloryzowanie świadome to już lawirowanie na pograniczu kłamstwa, myślę, że granica o jaką pytasz jest bardzo cienka. Wolę nie mówić nic, albo powiedzieć bardzo niewiele, bardziej sobie cenię szczerość. Na forach ludzie też koloryzują i często dlatego inni forumowicze nie trafiają z radą, a w życiu sprawy się komplikują. W mediach socjalnych też, a później są takie rozbieżności jak na tym 2- minutowym filmiku https://www.youtube.com/watch?v=QxVZYiJKl1Y

    Dzięki za komentarz, pozdrawiam Jagoda

    • Uważam, że nie ma nic złego w „ubarwianiu” opowiadanego zdarzenia. Historię przedstawianą w ciekawy sposób, łatwiej i chętniej się odbiera.
      Mam znajomą, która gdy mówi niemal gra. Tonacja głosu, gestykulacja, do tego duże poczucie humoru i dystans do siebie. Zawsze wokół niej zbiera się gromadka słuchaczy. Nie mija się z prawdą – przekazuje ją w interesujący sposób.

      Forum, to dialogu. Niestety ludzie nie myślą o odbiorcy. Nie zastanawiają się, jak brzmią. Zamiast zadbać, by zostali odebrani tak, jak chcieli, skupiają się na własnych emocjach. Niezręcznie dekorują potrawę, a konsument otrzymuje talerz z dekoracją, w której trudno znaleźć właściwe danie. W takich sytuacjach zastanawiam się, czy rzeczywiście mają problem, czy chcą jedynie zwrócić na siebie uwagę?

      Na Twoim blogu rozgościłam się już jakiś czas temu. Masz ciekawe wpisy, poruszasz tematy, które mnie interesują.
      Odzdrawiam.

      • admin

        Dzięki, miło słyszeć, że tutaj bywasz.

        Ubarwianie z premedytacją dla posłuchu nie bardzo mi się podoba, są jednak ludzie, którzy robią to z natury, taki już mają styl wypowiedzi i najczęściej są przekonani, że mówią obiektywnie. Takich bardzo lubię, tych ubarwiających z rozmysłem chętnie słucham, ale czasem nie mam zaufania, uwielbiam czytać ich pisemne wypowiedzi,szczególnie anonimowe i niekontrolowane.

        Na forum jest inaczej, ludzie za często wpadają w pułapkę własnych emocji i gubią się w swoich wypowiedziach, albo powtarzają w kółko to samo.

        Również pozdrawiam.

  3. Ludzie zmyślają, żyją pozorami i czują się lepiej, czasem tak udają lepszych, że zapominają kim są naprawdę! Starałem się być szczery w rodzinie, ale w pracy często kłamie i udaje. Najpierw było, bo szefe karze, a tertaz już się przyzwyczajam. Trzeba kłamać aby przeżyć. Ostatnio żona powiedziała mi, że jestem dwulicowym skur… Wcale mnie to nie obeszło, jest taka sama, nawet mnie oszukuje. Kto dzisiaj mówi prawdę! A Tobie Jagoda kłam ile wlezie, bo na szczerości daleko nie zajedziesz!

  4. admin

    Artek, ale czy jesteś szczęśliwy?
    Jagoda

  5. Tak naprawie to czlowiek nie musi ani kłamać ani mowić prawdy wystarczy poprostu być sobą, szczery z samym sobą – prawda bedzie mowić za siebie a kłamstwo sie nie ukryje…

  6. Nie prowadzisz pamiętnika, he he nie jeden post brzmi jak pamiętnik 😉

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*