panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

morze

Bóg potrzebny, czy nie?

| 0 comments

 

Dlaczego wiara w b/Boga prawie zawsze wynika z tego, że jest o/On nam potrzebny. Jeśli o/On jest taki potrzebny, to jakoś kojarzy się z przysłowiem „potrzeba matką wynalazków”. Skoro człowiek zawsze wykombinuje to, co wydaje mu się potrzebne to do czego mu b/Bóg? Jednym jest potrzebny do z/Zbawienia, innym do wyjaśnienia jak działa ten świat, a jeszcze inni w ogóle bez b/Boga nie widzą sensu życia, wydaje się im, że nie gaśniemy po śmierci jak świeca.

Jeżeli mogę sobie wyobrazić, że istnieje, tak samo dobrze mogę sobie świat bez n/Niego. Czy wtedy „mój” świat nie będzie inny, wygląda na to, że będzie taki sam bez względu jaką opcję przyjmę. Nie zacznę nagle kraść, podkładać ludziom świnię i z dziką satysfakcją szerzyć zęby na myśl „hulaj dusza piekła nie ma”

Wierzę, że b/Bóg jako doskonałość istnieje, ale nie sądzę, aby był zaangażowany w sprawy na tej ziemi, aż tak mocno jak opowiadają religie i nie w taki sposób.  Wiedzieć, że jest obecny, a potrzebować to chyba trochę inna sprawa. A czy b/Bóg jako istota doskonała nas potrzebuje? A czy my na pewno g/Go potrzebujemy? Aby mieć do kogo się wyskarżyć, mieć kogo poprosić o pomoc, aby poczuć się więksi jako, że zostaliśmy wybrani?

Ja akceptuje świat jaki jest, chociaż nie zawsze mi się podoba, swoje słabości też, chociaż próbuje z nimi walczyć po swojemu, aby nie stać w miejscu. Zresztą wszystko się zmienia, my i świat wokół, w sumie jest to całkiem naturalny proces. Dziwnie nienaturalny okazuje się obowiązek modłów, nakaz kochania i podporządkowania. Pytanie jest komu się podporządkowujemy b/Bogu czy j/Jego wizji stworzonej poprzez tych co nazywają się j/Jego przedstawicielami.

Nie mam zamiaru rozpatrywać, że wszystko się dzieje za j/Jego sprawką lub s/Szatana. Gdyby mnie inaczej wychowano, to może nawet nie wiedziałabym jak g/Go ludzie sobie wyobrażają, albo znałabym jego inną wersję.  Mam wolną wolę istnienia, nie czuję się niczyją marionetką, chociaż wielu próbuje pociągać za moje sznurki. Niech się bawią, niech prowokują i próbują naciągać, więcej się o sobie dowiem, a i tak zrobię swoje.

Mam swoje poglądy, swoje własne oceny tego co się dzieje obok, nikt nie zmieni tego co myślę, dopóki ja sama tego nie będę chciała. Zagonieni codziennymi obowiązkami nie mamy czasu, żeby się zatrzymać i trzeźwo pomyśleć, co dla nas jest najważniejsze i najcenniejsze.  Dla mnie jest to wolność i nikt mi jej nie odbierze.

Idea b/Boga zabija wolność narzucając posłuszeństwo i pokorę. Tam gdzie są uwarunkowania nie ma miejsca na wolność. Religijna wolność wyboru przy zagrożeniu czymkolwiek np. piekłem, czy odsunięciem od życia wiecznego jest czymś w rodzaju kagańca i szantażu emocjonalnego.

Wolność zewnętrzna to inna bajka, na nią wpływu do końca nie mam. Nikt nie jest samotną wyspą, a sam organizm też ma swoje mniejsze lub większe potrzeby. Natomiast sposób w jaki przyjmuje ten świat i jak go oceniam to już moja sprawa, na to też generalnie nie ma wpływu ani w/Wielki b/Brat ani religia ani ludzie obok. To moja chęć lub niechęć, miłość lub obojętność zadecyduje jak bardzo się będą dla mnie liczyć.

Czasem któreś z nich lub mój własny rozumek spłata mi figla, próbuje narzucić swoje rządy, zapętlam się na jakiś czas za bardzo angażując się w dany wizerunek świata czy sprawy. Po czasie znajduje przyczyny, różnie z nimi bywa czasem alienacja, aspiracja, brak wiedzy. Wiesz jak to bywa ma się różne motywacje, powalczę i się uwalniam.

Sama wolność nie jest czymś stałym, trzeba o nią dbać i często się z niej rezygnuje np. dla miłości i przyjaźni i innych wyższych celów. Utrzymanie własnej wolności jest coraz trudniejsze, głównie dzięki lansowanemu obecnie stylowi życia. Po obu końcach liny uczepiły się pokraczne ideały, z jednej strony w/Wielki b/Brat, a z drugiej strony k/Kościół i przeciągają się wzajemnie.

Wszyscy lepiej wiedzą, co dla nas lepsze i ograniczają nasze decyzje do minimum.  Z jednej strony sprzedają bajkę, że pieniądz i kariera to środek do sukcesu. Propagują gdzie się da szybkie zaspokajanie swoich potrzeb, szczególnie w wymiarze materialnym i emocjonalnym. Sprzedają bajeczki o dobrobycie dla ubogich, aby zachłyśnięci wizją samorealizacji, dali się zaprząc do większego kieratu, chociażby, aby spłacić kredyty i zobowiązania niematerialne wobec mentorów.

Po drugiej stronie mamy niby coś innego, nie mówi się o dobrach tego świata, roztacza się wizję świata duchowego, ale dlaczego w nim dalej obowiązują te same zasady. Piękny obrazek raju, do którego trafisz jak będziesz robił to co Ci nakazuje p/Pismo, m/Mistrz czy inny duchowy mentor. On Ci wszystko wytłumaczy, niby masz wybór, ale przecież narzuca CI pełną interpretację  Ciebie. Dzięki niemu już niby wiesz kim jesteś, skąd się wziąłeś i do czego dążysz i albo się dostosujesz, albo b/Bóg Ci zgotuje odpowiedni los.

Spoko, wolność wymaga samoświadomości, umiejętności posługiwania się swoim umysłem i na trzeźwo oceniania swoich emocji, wrażliwości moralnej i oczywiście na sztuce samodzielnego kierowania życiem i swoją wolnością. Aby to robić trzeba zrozumieć siebie i od strony cielesnej, intelektualnej, emocjonalnej i społecznej. Zobaczyć jak ja jako jednostka funkcjonuje w świecie, a jakbym mógł to robić w przyszłości. Ten proces niestety bywa bolesny, ale na wszystko trzeba umieć spojrzeć z dystansem, a na siebie jest najtrudniej.

Co jakiś czas dopadają nas wątpliwości i emocje, dajemy się im mniej lub więcej ponieść. Nie łatwo jest znaleźć przyczyny i własną motywację takiego czy innego zachowania. Gdy je znajdziemy znów powracamy do równowagi. Prawdziwa wolność wymaga czujności i samodyscypliny, w miarę czasu rozwija się jak talent, a nie pielęgnowana usycha jak roślinka na pustyni.

Czyńcie dobro wokół siebie i dbajcie, aby nie skrzywdzić ani innych, ani siebie. Szacunek do siebie i innych, miłość i przyjaźń jest potrzebna wam, a nie b/Bogu. Świat nie będzie inny przez bicie pokłonów i klepanie zdrowasiek, on będzie inny, jak odnajdziecie w nim siebie.

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*