panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

Brama_Floriaska_Kraków

Dary, czary i Cezary – Rozdział 11.

| 2 Comments

 

Wszystkie odcinki noweli – Dary, czary i Cezary.

 

***

Andrzej wrócił z kościelnej biblioteki, usiadł przy biurku i gapił się na rysunki wyjęte z szuflady. Wszystkie krajobrazy wyglądały znajomo, tak jakby tam był i to nie raz. Nocna lampka nagle zamrugała złowrogo, w rogu pokoju pojawiła się przygarbiona postać w czarnym płaszczu. Mężczyzna stał i ciągle pytał o babkę, ale Andrzej nie zwracał na niego uwagi, pogrążony we wspomnieniach z dzieciństwa.

Obrazy w jego głowie, jak zatarte i pomieszane strzępy pamięci, nie chciały poukładać się w sensowną całość. To były te wakacje, o których przez lata Andrzej usiłował zapomnieć. Postać dziadka widział dość wyraźnie, tego lata starzec chodził w dziwne miejsca i czasem niezrozumiale gadał do obcych, albo sąsiadów. Najczęściej widział dziadka czającego się to w krzakach, to za murkiem cmentarza, to siedzącego godzinami w rowie. Starzec chodził za kimś i obserwował go z ukrycia. Andrzej widział biegnącego za nim małego chłopca, który też się chował i pilnował, aby dziadek go nie dojrzał.

Mały chłopiec poszedł za starcem do lasu, schował się w krzakach i patrzył. Pyzata twarz chłopca marszczyła się, co chwilę i ręce mu drżały. Na skraju polany zebrali się dziwnie poubierani ludzie, rozpalono ognisko, płomienie oświetlały wysoki stół na nim leżały: sztylety, kielichy i przedmioty, których kształty trudno było rozpoznać z daleka. Nagle przyniesiono ogromny krzyż i do góry nogami wbito go w ziemię, wokół zebrali się ludzie w kapturach. Andrzej usiłował sobie przypomnieć, gdzie to jest, to miejsce w lesie, gdzie jest las, ale nagle obrazy przeszłości wróciły i całkowicie zawładnęły jego umysłem.

 

***

Mały chłopiec siedział oparty o zwalony pień drzewa, ukryty w krzakach wielkich paproci patrzył przed siebie. Ludzie w kapturach tańczyli wokół ognia i do uszu dziecka dochodził ich złowieszczy śpiew. Nagle straszne głosy ucichły i ktoś wwiózł wielką klatkę, w której siedziało dziecko z zasłoniętą do połowy buzią. Obok klatki stał postawny mężczyzna, opierając się o olbrzymią siekierę liczył pieniądze. Potem schował plik banknotówdo kieszeni, a ludzie w kapturach przenieśli klatkę na środek polany. Po chwili mężczyzna z siekierą i pustym wózkiem zniknął za drzewami.

Dziewczynkę wywleczono z klatki, rozebrano i przywiązano do góry nogami do pnia drzewa. Jedna z osób w płaszczu odwróciła się w stronę zebranych, podeszła do olbrzymiego krzesła, krzyknęła głośno do tłumu i usiadła.  Mały chłopiec dojrzał coś dziwnego w tej postaci, co czyniło jego głowę wielką i przypominającą łeb zwierzęcia. Ludzie ustawili się znów w olbrzymi krąg, trzymając się za ręce rozpoczęli taniec i śpiewali głośno, ciągle powtarzając: – wzywamy Szatana, jego słudzy czekają na przybycie ich pana.

Nagle tancerze zatrzymali się, mały chłopiec zobaczył jak postać wstała i usłyszał jej słowa „O to panie nasz, co dziś składamy ci dziś w ofierze”. Wtedy ludzie w kręgu zaczęli odcinać sobie własne palce i składali na stole, a leader z wielkim łbem podszedł do przywiązanej dziewczynki i rzekł „Składamy to dziecko w ofierze Szatanowi. Niech Szatan przyjmie naszą wspólną ofiarę…”wyciągnął sztylet i zbliżył się do niej, wtedy mały chłopiec w krzakach krzyknął.

Nagle ktoś chwycił go mocno od tyłu i ukrył jego głowę w swoich ramionach i szeptem błagał, aby się nie ruszał i siedział cicho, obiecywał, że zaraz się to skończy i wrócą do domu.

 

***

Andrzej otworzył oczy, rozejrzał się po pokoju, dojrzał w rogu przygarbioną postać. Stary człowiek stał pod oknem i coś kurczowo zaciskał w dłoniach. Po chwili Andrzej zapytał:

– to byłeś ty, to ty znalazłeś mnie w krzakach?

Starzec pokiwał głową i odparł:

– Tego dnia, twój ojciec zabrał cię znów do miasta i nigdy już nie pozwolił ci przyjechać do nas na wakacje. Zwyzywał mnie od idiotów, że ci bzdur naplotłem i oczami wyobraźni zobaczyłeś to w lesie!

– Ale ty ze mną prawie nie rozmawiałeś, prawie nie przebywałeś ze mną, pamiętam tylko jak jedliśmy śniadania i znikałeś z domu, no jeszcze czytałeś mi wieczorami biblię dla dzieci. To babka była ze mną cały czas. Wtedy była chora, leżała w łóżku, nudziłem się, a to twoje znikanie mnie wkurzało, wtedy poszedłem za tobą.

Stary człowiek przerwał Andrzejowi w pół słowa i zapytał cicho – gdzie babka? – i zniknął.

 

***

Zaczęło już świtać Andrzej wciąż siedział nad stertą szkiców dziadka i analizował stare księgi, które przeczytał u proboszcza. Według zapisków kościelnych, każdy Cezary Nowakowski był egzorcystą i wyzwalał obłąkane dusze z mocy Szatana. W startych papierach nie było nawet słowa o jego dziadku czy ojcu.

Na szczęście Andrzej nie musiał iść do pracy. Szybko zjadł śniadanie i pojechał do kościoła. Stary proboszcz powitał go na progu, chyba chciał nawet porozmawiać, ale nie zatrzymał go, bo dostrzegł pierwszych parafian przybywających na niedzielne nabożeństwo.

Andrzej nie miał siły już grzebać po starych księgach, przez chwilę bezsilnie wodził oczami po półkach, aż głowa mu opadła, a sen zamknął zmęczone powieki. Nagle coś zagrzmiało i Andrzej, aż z krzesła spadł, ciągnąc za sobą furę papierów i stos książek.

– Kurde, te przeklęte organy! – wrzasnął  Andrzej, ale jego głos zagłuszył śpiew wiernych. Msza się właśnie rozpoczęła.

Udostępnij na:

2 Comments

  1. Zaskakująco zmienny bieg przygód Andrzeja i innych osób, z niecierpliwością wyczekuje na kolejne części lub podsumowanie znając Autorkę to pewnie ze znakiem zapytania.

    Czytelnik

  2. admin

    Czytelnik
    Jesteś naprawdę wierny i pilnie śledzisz losy bohaterów. Cieszę się, że ci się podoba ta nowelka i dziękuję za komentarze ( rozdz.3 i rozd.11). Zmotywowałeś mnie do pracy, już się biorę do sprawdzania 12, mam tam parę drobiazgów do poprawy. Nie wiem jak długo z tym zejdzie, ale obiecuje wrzucić na stronkę dziś albo jutro, abyś miał lekturkę na weekend!
    Pozdrawiam
    Jagoda

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*