panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

Brama_Floriaska_Kraków

Dary, czary i Cezary – Rozdział 12.

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki noweli – Dary, czary i Cezary.

 

***

Andrzej zatrzymał auto, popatrzył na oddalony budynek tuż za stacją benzynową. Przez moment zastanawiał się, co mu to przypomina.  Wysiadł z auta, aby się lepiej przyjrzeć i wtedy nadjechał radiowóz. Dwóch mundurowych doskoczyło do niego i szybko wyrecytowało, jakie zatrzymany Andrzej ma prawa. Andrzejowi zakręciło się w głowie, nie słyszał połowy z tego, co mówili do niego policjanci.

Andrzej siedział na tylnym siedzeniu, ręce krępowały kajdanki, więc przez chwilę kręcił się, aby szczęśliwy pieniążek obrócił się w jego kieszeni. Andrzej czuł, że moneta przesuwa się, ale nie był pewien, czy się obraca, mundurowi obserwowali go bacznie i prawili kąśliwe uwagi, więc dał sobie spokój i patrzył na oddalający się krajobraz między drzewami.

Nagle Andrzej zauważył postawnego, starszego mężczyznę wychodzącego z budynku za stacją. Chłop wyglądał znajomo, zatrzymał się w rogu podwórza przy starej szopie, tuż obok wielkiego pnia, w którym tkwiła masywna siekiera. Andrzeja miał wrażenie, że widzi dom, który palił się w trakcie burzy i dokładnie taką samą drewutnie, co przez okno w piwnicy, gdy leżał przywalony belkami.

 

***

Proboszcz właśnie szedł w stronę cmentarza, z mijającego go powoli auta, ktoś krzyknął „pochwalony”. Klecha podniósł głowę i odpowiedział, wtedy dostrzegł Andrzeja w radiowozie. Ksiądz stanął i zamyślił się, po chwili wyjął różaniec patrząc za oddalającym się samochodem przesuwał paciorki, mrucząc pod nosem. W końcu poczłapał powoli w kierunku posterunku.

Na komisariacie nie wcale patyczkowano się z aresztowanym, mundurowi byli zbyt podekscytowani, wymieniali uśmieszki i dumnie zacierali ręce, więc Andrzej przemilczał prawie całe przesłuchanie. Policjanci życzliwie doradzali mu, aby przyznał się do winy, bo mają niezbite dowody, że popełnił przestępstwo. Jego milczenie, doprowadziło do tego, że szybko zamknięto go w celi i nawet nie zadawano dalszych pytań.

Proboszcz dotarł na posterunek, schował różaniec do sutanny, otworzył drzwi i ciekawie rozglądnął się po pomieszczeniu. Policjant wskazał mu ręką krzesło i kontynuował rozmowę przez telefon. Stary proboszcz usiadł i czekał, aż skończy.

– to kiedy przyjedziecie? Musimy przekazać więźnia jak najszybciej, bo jak się ludzie ze wsi wywiedzą to go zlinczują! … czyli nakaz prokuratora już wystawiony… dobrze, czekam na wiadomość…

Do pokoju wszedł drugi policjant, dźwigając stertę papierów.

– Panie komisarzu dokumentacja gotowa, mamy akta morderstwa córki Jogalskiego, znalezionej w lesie 4 lata temu, sprawdziłem Nowakowski był tu wtedy z żoną na weselu u Kruków… wyjąłem papiery małej Kurzalskiej, tak jak pan chciał, ciało odnaleziono tak jak pan mówił, kilka dni po przyjeździe Nowakowskiego… wciąż czekamy na raport z sekcji Madzi… Wycisnął pan z Nowakowskiego, gdzie był podczas wczorajszej burzy? – wtedy młody mundurowy ujrzał proboszcza siedzącego na krześle pod ścianą.

– Panie władzo, cupnęliście Cezarego za… ? Nie wierze, to taki porządny chłopak! Chciałbym z nim porozmawiać!

 

***

Młody policjant opuścił posterunek, komisarz patrzył przez okno jak odjeżdża. Wyjął komórkę i wkręcił numer telefonu. Gdy usłyszał ochrypły głos, niepewnie zaczął :

– Witaj barcie, mamy pewien problem, musimy się spotkać, klecha tu był, Nowakowski powiedział mu o starym Kozyrze…

– Nie takie proste, wszystko się działo przy posterunkowym, nie miałem wyjścia musieliśmy aresztować Kozyrę…

– Kurw… nie krzycz będę na pewno, już do ciebie jadę!

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*