panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

Brama_Floriaska_Kraków

Dary, czary i Cezary. Rozdział 13.

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki noweli – Dary, czary i Cezary.

 

***

Andrzej szedł na skróty przez pola, po jednej stronie widział wieżę kościoła, po drugiej stronie majaczyła między drzewami stacja benzynowa, a na wprost wyłaniał się dom Babki. Szedł po zarośniętej trawą miedzy i co chwilę się potykał. Nie do końca wiedział, dlaczego go wypuścili, pewnie stary proboszcz się wtrącił, w końcu po rozmowie z nim zrobił się wielki szum i go wypuścili.

– poczciwy staruszek, muszę mu podziękować – pomyślał Andrzej i brnął dalej po błotnistej miedzy.

Nad strumieniem dojrzał kobiety siedzące na kłodzie drzewa, ukłonił się z daleka i poczłapał dalej.

– Miło widzieć, że Babka jednak wyszła z domu, siedzi i rozmawia ze starą Kozerową – powiedział na głos i wtedy do niego dotarło, że Kozerowa ubrana jest w tak samo jak kobieta z przywalona belką w piwnicy, w niebieską suknię w olbrzymie kwiaty. Odruchowo obejrzał się za siebie, ale  drzewa zasłoniły całkowicie rów przy strumieniu.

Andrzej nie miał siły się wracać, był na głodzie, jedyne o czym marzył to ciepła kąpiel i grzybki w ustach.

– Kurde, dobrze, że przeniosłem hodowle do piwnicy w stodole, a gotowe porcje trzymam w skrytkach dziadka! Dobrze, że nie sprzedałem sekretarzyka… Ale by była jazda gdyby te zakute łby znalazły towar! Swoją drogą to te wiejskie gliny to tępaki nawet mi rewizji osobistej nie zrobili i szczęśliwej monety też nie znaleźli!

 

***

Andrzej otworzył drzwi do pokoju, nie był zdziwiony bałaganem, uśmiechnął się szyderczo na myśl o policjantach bezowocnie szperających w jego rzeczach. Powolutku wysunął ostatnią szufladę i otworzył dno od spodu, woreczek z grzybkami cicho opadł na podłogę. Andrzej lęgnął na łóżku i sięgnął po pierwszy kawałek.

– Jak dobrze w domu!- szepnął i zasnął.

Andrzej rzucał się po łóżku, dręczony koszmarami i nagle uderzył głową o masywną ramę. Przetarł oczy, nie wiedział czy nadal śpi, czy już się obudził. W rogu pokoju stała znajoma postać i głośno stukała laską o drewnianą podłogę.

– Ale ty głupi jesteś! Z jednej strony do Kościoła latasz i wertujesz w papierach, z drugiej strony żresz te szatańskie pieczarki! Ty naprawdę musisz być głupi, żeby się nie domyśleć, że Nowakowscy mają zadanie walczyć z sługami szatana, ale nie wszyscy Nowakowscy mają talent i pozziemską moc, aby z nimi walczyć. Wszystko za ciebie muszę robić! Do piwnicy cię musiałem zaciągnąć, klechę na ratunek wysłać, a ty ośle nadal będziesz się zastanawiał, co się dzieje i egzorcyzmy na wszelki wypadek powtarzał! Głupi jesteś, jak zrozumieć nie możesz, że zwykli ludzie też z sługami szatana mogą się rozprawić! Żebym ja musiał za ciebie satanistów demaskować! Niebywałe! No i co się tak gapisz jak sroka w gnat?! Ubieraj się ośle, umyj się i wio do Krakowa, syn ci się urodził! Wio do Krakowa ośle, czas najmłodszego Nowakowskiego powitać, może on będzie od ciebie mądrzejszy!- ciemna, szara postać zamilkła. Po chwili zapytała – Gdzie babka? Gdzie babka… – i zniknęła.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*