panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

Brama_Floriaska_Kraków

Dary, czary i Cezary. Rozdział 14. – OSTATNI

| 3 Comments

 

Wszystkie odcinki noweli – Dary, czary i Cezary.

 

W starym kościele dzwony ucichły, ludzie powoli wychodzili na zewnątrz, radośnie szeptając między sobą.  Mariolka patrzyła za Andrzejem idącym w stronę auta. Jego matka delikatnie wyjęła niemowlaka z jej rąk i cichutko powiedziała mu do ucha:

– Witaj wnusiu, nie przejmuj się, że dali ci takie staroświeckie imiona Cezary Jędrzej, wymyślę ci jakiś słodki skrót, taki słodki, aby pasował do takiego słodkiego aniołka jak ty! W sumie Czaruś to do dziadka już nie pasuje, jest już za stary i tak od dawna mówie mu Czarek, a ty jesteś taki… taki, taki mój Czaruś! – pocałowała maleńką twarzyczkę w beciku i z łezką w oku uśmiechnęła się szeroko.

– Gdzie Andrzej ? – zapytał ojciec.

– Poszedł odwieść Babkę, podobno słaba i nie ma siły na imprezę w remizie, ale dobrze, ze przynajmniej do Kościoła na chrzest miała siłę się zebrać… – odparła Mariolka.

Ojciec spojrzał na nią osłupiałym wzrokiem, ale Mariolka tego nie dostrzegła, patrzyła na Andrzeja, który stał przy otwartych drzwiach auta. Stary kot chwiejnie zbliżył się do samochodu i z wysiłkiem wskoczył na tylne siedzenie auta. Andrzej zamknął drzwi, wskoczył do pojazdu i z piskiem odjechał z przykościelnego parkingu.

Otworzył dom i czekał, Babka weszła po schodach i poczłapała w kierunku kuchni, po chwili opadła na wiklinowy bujak, Andrzej przykrył ją jej ulubionym pledem i patrzył jak stary kocur niezgrabnie wskakuje na jej kolana.

– Babka zrobić ci herbaty? – zapytał Andrzej, ale nie usłyszał odpowiedzi, bo na podwórku z piskiem zahamowało jakieś auto, drzwiczki głucho trzasnęły i głośno kłócący się ludzie wołając Andrzeja walili pięściami w drzwi.

Andrzej podszedł i otworzył niespodziewanym gościom. Ojciec już na progu krzyknął do niego:

– Andrzej co tobie odbiło, Babka od ponad roku nie żyje! – do Andrzeja  nic nie docierało.

– Kurde, kurde… Co ty pierdolisz Babka siedzi w kuchni! – krzyknął Andrzej i wpadł do kuchni.

Tyłem odwrócony wiklinowy fotel bujał się niebywale energicznie. Andrzej podbiegł i przekręcił go gwałtownie. Na fotelu leżał stary pled Babki, a na nim zesztywniały kot Babki, przyciskał stary numer tygodnika przywleczony przez Andrzeja z parafialnej biblioteki. Kot miał wbity pazur w artykuł na dole strony. Andrzej podniósł gazetę i zaczął czytać.

„… Cała wieś była zajęta gaszeniem pożaru na stacji benzynowej i nikt nie zauważył, że jedna z mieszkanek naszej wsi samotnie umarła w tym samym czasie. Ciało starej kobieta zostało znalezione po 2 dniach od zgonu, wczoraj w godzinach popołudniowych.

Komisarz posterunku policji powiedział, że prawdopodobnie Nowakowska zmarła podczas snu, a jej ciało odnaleziono na bujanym fotelu w kuchni. Szczegóły sprawy potwierdzi rutynowe śledztwo…”

– Andrzej wprowadziłeś się tu w dniu pogrzebu Babki, nie pamiętasz? – Zapytała matka chwytając go za rękę. Andrzej nie usłyszał jej pytania, patrzył w róg kuchni, widział stojąca Babkę, do niej powolutku kuśtykała czarna postać z laską.  Zobaczył jak wpadają sobie w ramiona i po chwili trzymając się za ręce wychodzą do przedpokoju.

Udostępnij na:

3 Comments

  1. Ostatnia cześć, fajna, ale cóż :sad: wszystko co dobre sie kończy, ale przynajmniej duzo sie wyjaśniło, dziękuje.

  2. Przeczytałam wszystkie odcinki jeden po drugim, szkoda, że tylko jedna nowela się ukazała, kiedy następna?

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*