panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

Brama_Floriaska_Kraków

Dary, czary i Cezary. – Rozdział 6.

| 1 Comment

 

Wszystkie odcinki noweli – Dary, czary i Cezary.

 

***

Andrzej jeszcze raz policzył foliowe torebki, spakował towar i zaglądnął do kuchni. Babka jak zwykle siedziała w bujanym fotelu. Poprosił ją, aby na niego nie czekała z kolacją, szybko dorzucił do pieca i wyszedł na podwórze.

– Kici, kici… – kota nie było, Andrzej położył miskę z jedzeniem na schodach i wsiadł do auta.

Był już spóźniony, nerwowo dociskał gazu i z piskiem wchodził w zakręty. Tuż przed Krakowem zatrzymał go patrol policji. Zjechał na pobocze, wysiadając z auta, wepchnął rękę do kieszeni i mocno ścisnął metalowy pieniążek.

– Kurde panie władzo, żona rodzi…

Policjanci połakomili się na jego pieniądze, z uśmiechem przyjęli łapówkę, dali mu ustne upomnienie i od serca pogratulowali potomka. Andrzej odetchnął z ulgą i powoli wjechał do miasta.

 

***

Z zadyszką wpadł na peron i wzrokiem szukał znajomej dziwki. Ta podeszła od niego od tyłu i zaczęła najeżdżać, że przez niego straciła klienta.

– Kurde stul ten pysk, bo ludzie się gapią! Bierz te pieczarki i spadaj!

Prostytutka wyjęła pieniądze z torebki i zaraz po transakcji zniknęła w tłumie. Andrzej szybko rozprowadził resztę towaru po centrum miasta i podjechał pod miasteczko studenckie. Pełen obaw, że już nikogo nie ma, obrócił kolejny raz starą monetą w kieszeni i wszedł na teren akademików.

Mała grupka młodych ludzi czekała na niego na murku. Strasznie im było wesoło i nawet nie zorientowali się, że ich dealer tak bardzo się spóźnił. Andrzej podszedł bliżej spojrzał na reklamówki z butelkami leżące obok na trawie i uśmiechnął się pobłażliwie. Studenci oglądali jakieś zdjęcia i głośno chichotali.

Gdy kasował za ostatnią działkę jedno zdjęcie upadło na chodnik. Żaden z młodych nie zauważył, więc Andrzej schylił się i podniósł fotkę. Gdy ją podawał roześmianemu chłopakowi, coś przykuło jego uwagę.

– Kto to jest? – zapytał i wskazał na kobietę z boku na fotografii.

– stuknięta baba od histry – odparł chłopak i dodał – miałbyś chłopie u niej szansę, akurat w twoim wieku i do tego stara panna! – stwierdził chłopak i zaśmiał się głośno. Andrzej patrzył na niego z niedowierzaniem – W sumie równa babka, przyjdź jutro pod Barbakan o 10-tej mamy wykład sztuki w terenie! – krzyknął młodzieniec i dołączył do rozmowy z  kolegami.

 

***

Mariola już miała wracać do domu, gdy Andrzej wyłonił się zza budynku. Przeprosił za spóźnienie, a w trakcie spaceru po krakowskim rynku zapytał,

– Mariolka, pamiętasz jak się wszystko wtedy skończyło, no wiesz to między nami…

– Tak, dostałeś pracę w liceum plastycznym i o mnie zapomniałeś! Później ożeniłeś się i wyjechałeś!

– Głupio wyszło.

Mariola przytaknęła głową i nic się nie odezwała. Chwilę szli milcząc, ale Andrzej znów zagadnął.

– Byłaś wtedy na początku studiów…

– Na drugim roku.

– Skończyłaś studia?

– Tak, dlaczego pytasz?

– Z ciekawości, spotykamy się już dość długo, a nic o tobie nie wiem, ani co robiłaś przez te lata, ani czy miałaś męża, ani gdzie pracujesz…

– zostałam na uczelni, męża nie miałam, a o przelotne związki nie pytaj – odparła Mariola.

Udostępnij na:

One Comment

  1. Witam.
    Razem z mężem czytamy Pani opowiadania i muszę powiedzieć ze trochę nam ich brakuje…

    Serdecznie pozdrawiamy

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*