panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

Brama_Floriaska_Kraków

Dary, czary i Cezary. – Rozdział 7.

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki noweli – Dary, czary i Cezary.

 

***

Andrzej przeglądnął kolejne kartki, chwilę szukał czegoś na Internecie, ale wszystkie znalezione informacje wydawały się zaprzeczać sobie nawzajem, głowa go już bolała i wszystko zaczęło mu się mieszać. Dzwonek komórki wyrwał go z odrętwienia.

– Hallo – odezwał się Andrzej – tak jak mówiłem jak zdecyduje się sprzedać biurko dam panu znać. To jedyna pamiątka po dziadku, muszę się dobrze zastanowić… Jaka moneta?… a ta moneta z fotografii… Nie ma monety. Nie należała do mnie tylko do kolegi, a on wyjechał za granice i opchnął ją jakiemuś kolekcjonerowi… nie wiem czy ma takich więcej… nikt go od dawna nie widział, pewnie grubą forsę zgarnął i gdzieś szaleje… dobrze jak go spotkam, to zapytam… do widzenia.

Andrzej poszedł do kuchni coś przekąsić, Babka grzała się przy piecu i cichutko śpiewała smętne piosenki.

– Babka, gdzie to jest? – Andrzej podsunął jej pod nos ołówkiem naszkicowany krajobraz.

– Nie wiem, wygląda jakoś znajomo, ale tyle lat już minęło… – stara kobieta zamyśliła się i zaczęła ponownie kołysać na wiklinowym bujaku.

– Babka przypomnij sobie. No proszę, chociaż spróbuj!

– Nie wiem. Daj spokój staruszce, idź do proboszcza, może on ci powie.

 

***

Andrzej dojechał na przykościelny parking i po chwili wszedł do kościoła. Mężczyzna rozejrzał się, wszędzie było pusto. Andrzej dostrzegł czerwoną lampkę nad konfesjonałem, podszedł bliżej i usłyszał chrapanie.  Mężczyzna zapukał do okienka,

– Niech będzie pochwalony – odezwał się głośno, po chwili chrapanie ucichło i proboszcz wychylił głowę.

– Pochwalony… O Cezary! Wiedziałem, że kiedyś przyjdziesz. Widzę twoje auto, co niedziele, przed i po nabożeństwie, czemu nie przychodzisz na mszę? Zrobiłeś rachunek sumienia chłopcze? – zapytał stary ksiądz i zapraszająco wskazał ręką na konfesjonał.

– Proszę księdza ja w innej sprawie. – Andrzej pokazał mu teczkę z rysunkami.

Starzec kuknął na szkicownik, przyjrzał się Andrzejowi uważnie, przeżegnał się i podreptał do drzwi w bocznej nawie. Zdziwiony mężczyzna podążył za nim. Proboszcz zatrzymał się pod drewnianą figurą i zapytał o monetę. Andrzej wyjął ją z kieszeni i pokazał staruszkowi, wtedy on przeżegnał się  jeszcze raz i otworzył rzeźbione wrota. Szli krętymi schodami, aż dotarli do krużganków. Ksiądz minął organy i podszedł do wąskich drzwi, wyjął klucz z sutanny i otworzył.

– Cezary oto przykościelna biblioteka, nie wolno mi z nikim o tym rozmawiać, musisz do tego sam dojść!

Ksiądz wyjął starą księgę, długo przewracał kartki, zostawił otwartą na stole i szybko wyszedł. Andrzej przyglądnął się rysunkowi w księdze. Postać przypominała figurę, pod którą zatrzymał się stary klecha na dole.

Podpis głosił: Biskup Genewy św. Franciszek Salezy, znawca zjawisk nadprzyrodzonych i zasłużony egzorcysta, większość życia poświęcił walce z demonami.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*