panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

Brama_Floriaska_Kraków

Dary, czary i Cezary. – Rozdział 8.

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki noweli – Dary, czary i Cezary.

 

***

Andrzej rzadziej spotykał się z Karoliną, po pierwsze sama świadomość, że Karolina wykłada, a on nie, działała na jego ambicję, jak bolesny wrzód na dupie. Po drugie mężczyzna wytrwale studiował rysunki dziadka, przesiadywał godzinami w przykościelnej bibliotece, podpytywał proboszcza i mieszkańców o dziwne rzeczy. Wieśniacy coraz częściej widząc go stukali się palcem po czole i wielkim łukiem omijali dom Andrzeja.

Andrzej nadal pracował w sklepie AGD, po godzinach hodował i handlował grzybkami halucynogennymi, i nie bardzo miał czas myśleć o Karolinie. Wciąż się spotykali, ale coraz rzadziej, czasem gdzieś razem wyskoczyli na miasto, z reguły kończyli spotkania w łóżku Karoliny i znów rozstawali się na kilka dni.

Czarna postać w płaszczu odwiedzała Andrzeja bardzo regularnie, aż mężczyzna przestał dociekać, czy to duch jego dziadka, czy omany po grzybkach i z czasem zaprzyjaźnił się ze staruszkiem. Opowiadał mu o nowych odkryciach, czytał na głos kościelne księgi i stare lokalne gazety. Staruszek nie odzywał się, stawał w rogu pokoju, albo siadał na Andrzeja łóżku i patrzył przed siebie. Czasem pokiwał głową, a czasem skrzywił się mocno i szybko odchodził.

 

***

Andrzej wrócił bardzo późno, babka jak zwykle przysnęła w fotelu.  Gdy wpadł do kuchni ze stertą starych gazet, w piecu już wygasło. Przeraźliwy chłód był nie do zniesienia, ale mężczyzna nawet tego nie zauważył. Podszedł do starej kobiety i szarpnął ją za ramię.

– Popatrz Babka, co napisali w dniu, w którym przyjechałem… Nic nie mówiłaś, że spłonęła stacja benzynowa, ale ją szybko odbudowali! Czemu nas nie zaprosili na ponowne otwarcie? Popatrz Babka, ale młoda Kozerowa szczerzy zęby na tym zdjęciu!

Babka nic się nie odezwała, uśmiechnęła się do Andrzeja smutno i poczłapała do swojego pokoju. Kot ruszył leniwie za nią.

 

***

Za oknami rozpętała się burza, budząc Andrzeja w środku nocy. Ostre błyski piorunów, co chwilę rozświetlały jego pokój. W przerwach między uderzeniami błyskawic Andrzej słyszał dziwne dźwięki, jakby jęki ludzkie. Z każdym huknięciem pioruna odgłosy stawały się coraz wyraźniejsze. Po chwili Andrzej słyszał już tylko wycie za oknem. Spojrzał przez szybę i zobaczył grupkę ludzi na podjeździe. Stali bokiem do bramy i krzyczeli patrząc w lewo. Po chwili Andrzej dostrzegł płomienie między drzewami.

– Kurde, co się tam dzieje? – przeklinał ubierając buty.

Andrzej podbiegł do drzwi, wychylił ostrożnie głowę, nagła błyskawica przecięła ciemność oświetlając całe podwórze. Było pusto, nie mógł dostrzec, ani ognia, ani ludzi, ale mimo ulewy na drodze słychać było nawoływania. Andrzej był już pod bramą, widział ludzi w panice biegnących do zakrętu drogi. Na oślep pognał za nimi…

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*