panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

Brama-Floriaska-Kraków

Dary, czary i Cezary. – Rozdział 9.

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki noweli – Dary, czary i Cezary.

 

***

Andrzej biegł przed siebie, co sił w nogach, z daleka widział płonący budynek, obok siebie obcych ludzi, większość z nich stała gapiąc się przed siebie. Nagle zobaczył kogoś z siekierą w ręku, mężczyzna wyprzedził go i przepadł wśród płomieni. Andrzej był tuż za nim, nagle usłyszał złowrogi zgrzyt przed sobą i przeraźliwy wrzask ludzi wokół, nagle coś uderzyło go od tyłu i Andrzej upadł nieprzytomny.

Smród zatykał mu oddech, oczy piekły niemiłosiernie, ciszę przerywało tylko dalekie łkanie małego dziecka. Andrzej nie mógł się ruszyć, coś przyciskało go do ziemi, ciążyło na klacie i całkowicie przygniotło mu nogi, nie pozwalając nawet drgnąć. Mężczyzna bezradnie wodził przerażonymi oczami dookoła, po dziwnym pomieszczeniu przywalonym stosem drewna i śmieci.

Wokół było prawie ciemno, ale przez żółtawą mgłę Andrzej widział wielką postać ostrzącą siekierę. Głuchy metalowy odgłos pocieranego kamienia dzwonił mu w uszach, kątem oka dojrzał małą dziewczynkę przywiązaną do łóżka pod oknem. Mężczyzna z siekierą odwrócił się w stronę dziecka. Nagle Andrzej usłyszał kroki nad swoją głową.

Zgrzyt drewnianej podłogi ucichł, ostre szarpnięcie klamki i do pomieszczenia wdarło się oślepiające światło. Po chwili Andrzej dojrzał schodzącą po schodach krepą kobietę w niebieskiej sukni w ogromne kwiaty. Facet z siekierą spojrzał na nią, kobieta szybko podbiegła do łóżka.

– Nie zrobisz tego nigdy więcej ty zwyrodnialcu! – krzyknęła kobieta i swym otyłym ciałem zasłoniła przerażone dziecko. – Wszystko już wiem i nie pozwolę ci, rozumiesz tym razem ci nie pozwolę

– Odsuń się kobieto, bo ci krzywdę zrobię! – starsza pani nie ruszyła się i darła się jeszcze głośniej.

Mężczyzna zamachnął się siekierą i uderzył wprost w jej twarz. Krew trysnęła dookoła i ciało kobiety obsunęło się na ziemię. Andrzej słyszał głośniejszy płacz dziewczynki i zobaczył jak mężczyzna wychodzi ciągnąc za sobą przerażone dziecko. Po chwili byli już na górze, mężczyzna zatrzasnął drzwi i w pomieszczeniu zrobiło się ciemno.

Andrzej spojrzał w stronę łóżka. W mglistej poświacie księżyca widział leżącą kobietę w kałuży krwi. Kobieta nie ruszała się, ale słychać było jej cichutkie pojękiwanie. Do Andrzeja dolatywały potupywania na górze i stłumiony płacz dziecka. Coś zaczęło kapać mu na głowę, poczuł zapach benzyny, usłyszał pocieranie zapałki i drewniany strop nad jego głową zapalił się.

Andrzej widział jak płomienie docierają nad leżącą na ziemi kobietę i po chwili dotarł do niego rozległy grzmot na zewnątrz. Nagle sufit zazgrzytał złowrogo, z hukiem zawalił się i uderzając w ciało kobiety. Ze sterty poczerniałych belek wystawała tylko jej głowa z rozciętym w połowie czołem. Jej wytrzeszczone oczy krzyczały z przerażenia.

 

***

W kieszeni Andrzeja zadzwoniła komórka, z trudem otworzył oczy. Leżał w ogromnej kałuży na własnym podjeździe, zerwane skrzydło bramy wgniatało go w ziemię. Wygramolił się spod metalowej furtki i obolały oparł się o ścianę domu.

– kurde – i zamilkł nie wiedząc, co powiedzieć. Gramoląc się w kierunku domu sprawdził komórkę, jego adwokat zostawił wiadomość. Prosił Andrzeja, aby nie zapomniał się wstawić na rozprawę, bo drugi raz taki numer nie przejdzie i jak się Andrzej w sądzie nie pojawi to musi szukać nowego prawnika, bo on już nawet palcem w bucie nie kiwnie w jego sprawie.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*