panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

geny

Ewolucja czy modyfikacja człowieka?

| 0 comments

 

Dziwne spotkanie w parku

Siedząc na ławce, obserwując tłum można dojść do tak zaskakujących wniosków, że nawet samego siebie można zdziwić. Siedziałam przy stoliku popijając kawkę w samym środku centrum handlowego, próbowałam na chybcika sklecić listę zakupów spożywczych, aby znów nie wpakować do koszyka pół marketu. Nie mogłam się skupić, ciągle spoglądałam na rozpędzonych wokół ludzi. Co z nimi nie tak?

Pędzą – normalka, w dzisiejszych czasach, każdy się śpieszy! Jest ich  tak dużo – normalka o tej porze dnia. Przyglądałam się im coraz bardziej intensywnie i nagle do mnie dotarło, że wcale nie wyglądają normalnie. Tylko nie wiedziałam, dlaczego wydają mi się inni. Młoda dziewczyna zatrzymała się tuż obok niskich barierek odgradzających stoliki baru i zapytała:

– Co się tak gapisz?

– Ja? – odparłam zdziwiona

– Ty, jestem łysa, ale wygrałam, zwyciężyłam raka!

Nic się nie odezwałam, dopiero wtedy jej się zaczęłam przyglądać. Była chuda jak śmierć na zakręcie w chustce na głowie, ale wcale nie było widać, czy łysa, czy ma pod nią włosy. Dziewczyna pomamrotała pod nosem i po chwili odeszła, a ja pomyślałam – Za dużo łysych, za dużo grubych, za dużo szarych schorowanych twarzy, za dużo inwalidzkich wózków na prąd, za dużo „Dawnów” nie tylko wśród dzieci…

 

Łysina to nasze przeznaczenie?

Ludzie są łysi, nie tylko od choroby nowotworowej, już chyba co drugi facet jest łysy, a modne krótkie fryzurki tylko kamuflują problem wypadania włosów. Jak bardzo lubię łysych i krótko ściętych, nigdy nie zwracałam uwagi jak wielu ich jest dookoła, a jest to sprawa intrygująca. Nagle do mnie dotarło, że faceci w obecnych czasach łysieją częściej niż dawniej.

Mój Dziadek był łysy, z przodu wysokie czoło, środek łysy i cieniutki pasek włosów dookoła głowy jak u mnicha. Dziadek zawsze powtarzał „mądrej głowy włos się nie trzyma”. Może i przysłowie prawdę mówi, ale u facetów najczęściej pojawia się łysienie androgenowe, czyli ściśle związane z działaniem męskich hormonów płciowych, a przyczyną są czynniki dziedziczne. Łysienie stało się tak powszechne, że to zjawisko wydaje się czymś zupełnie normalnym i wiążemy go z wiekiem.

Tylko dawniej nie było tylu łysych, nie mówię o czasach człowieka pierwotnego, ani o okresie sarmacji, tak sobie pomyślałam o czasach hipisów, dziś by taki numer nie przeszedł z modą na długie włosy, większość ludzi po 25 roku życia nie miałaby, co zapuścić. Chyba, że przeszczepy włosów były by tańsze…

Niektórzy mężczyźni łysieją wcześniej niż inni, bo mają więcej testosteronu. Testosteron, to taki męski hormon, który może przekształcać się w DHT, czyli związek zabójczy dla mieszków włosowych. Z tego powodu panowie, którzy produkują dużo testosteronu, często już przed trzydziestką tracą włosy.

Hmmmm testosteron … kondycja seksualna… hmmm, dlatego lubię łysych?  Testosteron jest na prawdę sexy.  Może właśnie, dlatego firmy farmaceutyczne prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowych preparatów testosteronowych, aby zaspokoić potrzeby nie tylko starszych panów, którzy z natury produkują go mniej, a przede wszystkim  wspomóc sportowców (dobrze kojarzyło mi się z  kondycją :D)

Sprawcami łysienia są mieszki włosowe, które z czasem zaczynają się kurczyć, w tempie uzależnionym od uwarunkowań genetycznych i poziomu testosteronu u danego mężczyzny. Gdy mieszki się kurczą przestają wytwarzać grube włosy, lecz liche włosy, które stopniowo przekształcają się w meszek, a później nawet tego meszku nie produkują.

Pytanie czy jest to naturalne, czy nie. W ostatnich latach ludzie wyjątkowo często tracą włosy, nie dotyczy to tylko mężczyzn, coraz częściej kobiety też łysieją i mają bardzo rzadkie włosy, przynajmniej na to wychodzi w porównaniu z warkoczami naszych prababek.

Dlaczego tak się dzieje? Czy pewne geny są bardziej powszechne, czy jest to dostosowanie się do zmieniających się warunków życia np. częściej nosimy czapki i nie potrzeba nam ogrzewającej czupryny, czy mózgi nam się przegrzewają od myślenia i w ten sposób oddajemy nadmiar ciepła? Może jednak nie wina ewolucji tylko rozwoju technicznego, zanieczyszczenia i sztucznego jedzenia?

 

Otyłość to nasza przyszłość?

Otyłość, chyba widać na oko, że coraz więcej grubych wśród nas. Nadwaga i otyłość ma też uwarunkowania genetyczne. Nie jest naturalna, nie wszystko wynika również z zaniedbania i siedzącego trybu życia tych ludzi, odpowiadają za to również inne czynniki. Z punktu widzenia ewolucji to organizm powinien gromadzić zapasy jak się biedy i głodu spodziewa, a przecież otyłych najwięcej w bogatych krajach. Dlaczego nasze ciała decydują się na nadmierne nagromadzenie tkanki tłuszczowej, przekraczające jego fizjologiczne potrzeby?

Ciężko dyskutować, bo za otyłość odpowiada multum czynników, zarówno zewnętrznych (nieprawidłowe odżywianie, mała aktywność fizyczna, zaburzenia psychiczno-emocjonalne, przyjmowane leki) i czynniki wewnętrzne (genetyczne, biologiczne). O tych zewnętrznych czynnikach nie będę się rozpisywać, bo skończę na prelekcji na temat szkodliwości fast-foodów i ciągłego siedzenia przed kompem.

Często widzi się całą rodzinę  grubasków, więc zastanawia fakt, czy otyłość jest dziedziczna, bo oprócz identycznego sposobu życia, mają podobne geny. Wg statystyk około 40% pacjentów z otyłością rozwój choroby jest uwarunkowany czynnikami genetycznymi. Wywołują one zmiany w przemianie energii, dojrzewaniu komórek tłuszczowych i aktywność enzymów odpowiedzialnych za gospodarkę tłuszczową i węglowodanową.

Tak jak przy łysieniu znów pojawiają się problemy natury hormonalnej. Hormonem regulującym gospodarkę tłuszczową jest leptyna, która odpowiada za hamowanie gromadzenia tłuszczów w komórkach i zmniejsza przyjmowanie pokarmów. Mutacje kodujących ją genów prowadzą do  procesów odwrotnych, niekorzystnie wpływając na gospodarkę tłuszczową organizmu.

Z badań wynika, że pewne kombinacje genów (nie jeden gen otyłości, jakby się mogło wydawać, że otyli to Ci z pewną odmianą genu FTO, należącego do chromosomu 16) odpowiadają za to, że stajemy się osobami otyłymi nie mając na to większego wpływu. Przyczyną nadwagi i otyłości przecież mogą być geny, hormony, a także neuroprzekaźniki – substancje odpowiadające za procesy zachodzące w mózgu. Wszystko to ma wpływ na indywidualne odczucia głodu i sytości oraz szybkość przemiany materii w organizmie.

Ludzie Ci, aby schudnąć muszą się więcej postarać np. ćwiczyć więcej i stosować diety dłużej niż przeciętny człowiek. W praktyce to wolą zrzucać winę za otyłość na geny, mają doskonałą wymówkę i obrastają tłuszczykiem coraz bardziej.  Być może tak, może nawet kusi, aby mu powiedzieć prosto w oczy – Hej, jesteś gruby, bo zaniedbałeś swoje zdrowie lub styl życia. Jest jedno „małe ale”…

W powietrzu, wodzie i żywności chemii jest coraz więcej jej jest niż kiedyś. Pytanie ile ona ma wspólnego z otyłością, zarówno z tą nabytą jak i z rozwijaniem się jakiś genetycznych mutacji. Nie czarujmy się, że wszystko jest w wyniku zaniedbania ludzi, albo procesowi dziedziczenia. Owszem populacja ludzi rośnie w zastraszająco szybkim tempie, może być powielany ten gen, a mechanizm ewolucji może nie nadążać nad usuwaniem szkodliwych mutacji. Może też ludzki organizm nie mieć szans wobec bombardowania go substancjami szkodliwymi ze wszystkich stron.

 

W potrzasku chorób

Choroby. W telegraficznym skrócie pewnych zdrowotnych dolegliwości, od tych najmniejszych do tych największych związanych ze śmiertelnymi chorobami, w ostatnich latach jest coraz więcej, pojawiają się też nowe, których nigdy nie było.

Ludzie są słabsi, żyją krócej i coraz częściej wykańczają ich jakieś świństwa typu choroby cywilizacyjne. Nic odkrywczego, zobacz po swojej rodzinie, na co umierają Twoi bliscy. Coraz mniej umiera na „starość” wykańczają nas zawały serca i nowotwory. Coraz więcej dzieci rodzi się upośledzonych i słabych. Możemy gdybać, że wcześniej o tylu tragediach się nie słyszało, bo media nie były takie powszechne i nie było dostępu do Internetu, ale patrząc na statystyki, klapki z oczów spadają.

Zawdzięczamy to między innymi: zanieczyszczeniu środowiska, wszechobecnej chemii,  rozszerzeniu obowiązkowych szkodliwych szczepień, modyfikowanemu jedzeniu, i innym mutacjom sztucznie wywołanym np. poprzez różne modyfikacje w środowisku naturalnym.

Zastanómy się tylko nad GMO. Genetyczne modyfikowanie żywności wymaga transferu genów z jednego organizmu do innego, na przykład wszczepia się geny pająków i kóz, aby stworzyć super-silny jedwab, albo geny świni przenosi się do pomidora. GMO nie można przecież utożsamiać tylko ze zmienionymi genetycznie roślinnami, które spożywamy.

Inny przykład? Zwierzęta transgeniczne? Modyfikowane są głównie: krowy, kozy i owce, aby mieć dostęp do genetycznie zmienionych białek wykorzystywanych jako leki, pożądane białka wydzielane są z mlekiem. Produkowana jest w ten sposób antytrombina – ludzki enzym – czynnik krzepliwości krwi. Antytrypsyna jest stosowana w leczeniu rozedmy płuc i anemii.

Jemy zmodyfikowane rośliny i zwierzęta, nawet o tym niewiedząc. Teraz chodzi tylko o szybki wzrost zwierząt hodowlanych. One szybciej dorosną, hodowcy szybciej je ubiją, szybciej zepchną i zgarną kasę. Przecież te modyfikacje polegają na wprowadzeniu genów produkujących hormon wzrostu. W sklepach sprzedaje się mięso modyfikowanych ryby (głownie karpie i łososie), ale także świń, owiec, krów czy kur. Krowom nawet wprowadza się dodatkowe kopie genów kodujących proteiny. (Kazeina jest składnikiem twarogów i innych serów, dzięki temu można łatwiej i  szybciej uzyskać ser, do tego jest go więcej z tej samej ilości mleka.)

 

Modyfikacje genetyczne żywności

Czy modyfikacja genetyczna żywności może prowadzić do problemów zdrowotnych u człowieka? Wprowadzenie nowych genów do nawet najbardziej prostej bakterii może powodować szereg zmian, a wprowadzenie genów złożonych organizmów jak zwierzęta jest jeszcze bardziej ryzykowne. Wprowadzając geny z jednegoorganizmu do drugiego  zmieniamy  strukturę DNA, a zatem także naturalne cechy tego organizmu.

Podczas wprowadzania nowego genu nie jest możliwe przewidzenie wszystkich reakcji. Przeszkodą jest chociażby czas! Czy jest możliwe, aby śledzić wyniki długoterminowe spożywania żywności modyfikowanej genetycznie? Powszechnie wiadomo, że zwierzęta modyfikowane genetycznie często chorują i są bezpłodne.  Może stąd coraz więcej par bezdzietnych i pacjentów w klinikach leczenia bezpłodności?

Nie jestem pewna, czy to jest związane tylko z żywnością, czy odpowiadają za to inne środki zdążające do depopulacji ludzkości. Na razie to widzimy  już gołym okiejm, że skoro zwierzęta hodowlane szybciej są gotowe do uboju, to nasze dzieci też szybciej dojrzewają, a starsi szybciej się starzeją. Chociaż nie da się zaprzeczyć, że skoro dzięki żywności GMO zdychają szczury, to pewnie teraz kolejka na nas!

Zobaczymy jak zmutowane będą nasze wnuki. Pewnie będą łyse i grube. Nie, co ja gadam będą łyse, małe i chude jak UFO! Zaczęli już naprawiać gen otyłości. Naukowcy opracowali lekarstwo, które ma eliminować chorobę genetyczną powodującą zaburzenia produkcji tłuszczu w organizmie – lek o nazwie Glybera.

W czerwcu 2012r. podali o stworzeniu 30 zmodyfikowanych genetycznie dzieci, które urodziły się na terenie USA. Jedno z dzieci stworzyli z genomu 3 dorosłych, dwóch kobiet i mężczyzny (wg. Institute for Reproductive Medicine and Science of St Barnabas, New Jersey). Świetnie, ciekawe nad czym teraz pracują, nad hybrydami  typu sfinks, czy nad wyprodukowaniem podróbki ufoludka. Proszę się nie śmiać, ufoludki mogą już być w powszechnej produkcji od czasów katastrofy w Roswell, przynajmniej tak twierdzi amerykańska dziennikarka Annie Jacobsen.

 

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*