panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

pudełko2

36. Flamenco. – Nowela – Szkocka krata.

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki cyklu – Szkocka krata – nowela erotyczna.

 

Nina chodziła nerwowo po domu, nie bardzo mogła znaleźć sobie zajęcie, w końcu  zamyślona zaczęła gotować chińszczyznę i mało co jej nie przypaliła. Wychodziła do pracy, gdy jej chłopcy przyszli po psy. Nina musiała nie najlepiej wyglądać, chyba zorientowali się, że jest nie w sosie, bo starszy zapytał:

– Wszystko w porządku?

– Nie wiem, chyba tak. – odparła Nina

– Idziemy wieczorem do klubu, może powinnaś te swoje smutki wyskakać? Przyjadę po ciebie koło 8.

– Dobrze, tylko poczekajcie chwilkę na mnie, kończę zmianę o 8, będę parę minut po… – odparła Nina i zamknęła drzwi.

Wieczorem, gdy siedzieli w klubie, chłopcy dobrze się bawili, ale Nine jakoś nie było do tańca. Powoli pociągała drinka i patrzyła jak inni się bawią, chłopcy byli zawsze na miejscu jak jakiś nieproszony gość dosiadał się do jej stolika.  Co raz częściej siadali na chwilę z nią, aż Starszy w końcu powiedział

– Wiedziałem, że dziś nie pójdzie łatwo, zaraz gdy zauważyłem, że nie zamknęłaś góry… twoja spódnica i te buty do flamenco… same mi powiedziały, że masz zajebi… doła – popatrzył na Ninę i chwilę czekał, aż go opieprzy, że zaglądał do jej pokoju, ale ona milcząco przełknęła maleńki łyk drinka i nic się nie odezwała – nawet za barem pytali czemu dziś nie tańczysz… rozejrzyj się po sali… kilku stałych bywalców… czekają na ten jeden taniec z tobą.

Nina ogarnęła wzrokiem salę i zrobiło się jej przykro. Często tu przychodziła potańczyć i bawiła się dobrze, do każdej piosenki mając innego partnera.  Gdy się trafił jakiś nachalny gość to chłopcy zawsze mu wytłumaczyli, że ona jest tylko na jeden taniec, więc na następny delikwent musi przyjść w inny wieczór. Znała tu wszystkich pracowników i nawet szefa, który zaszczycił ją wizytą, jak rozniosła się fama po mieście, jak nieprzyzwoicie w jego lokalu  Nina dokazuje i przybyło ciekawskich, no i oczywiście kasy w jego kieszeni.

Młodszy jej chłopiec wrócił do ich stolika i wręczył jej torbę do ręki, a Starszemu płytę. Nina zaglądnęła do siatki – cholera buty i spódnica – Starszy spojrzał jej w oczy i powiedział – masz ok 5 min nim zagrają desperado, wiec lepiej zapychaj do łazienki się przebrać. Nie patrz tak na mnie, wiem, że hiszpańskie rytmy obudzą cię do życia.

Nina wstała od stolika i zmierzając do łazienki chwyciła go za ramię i powiedziała – wiesz słodki jesteś i chyba masz rację flamenco to mój żywioł, ale najlepsze tańczą nie tylko na ulicach Madrytu… jest taka mała mieścina we włoskich Alpach i tam na maleńkim ryneczku tańczą najpiekniej… – powiedziała Nina odgrzebując niewyraźną twarz Śpiewaka w swojej pamięci.

Zatańczyła na środku sali, a z każdym tupnięciem buta, jej troski uciekały na podłogę. Później już umiała znów tańczyć. Najpierw zatańczyła z jej Starszym chłopcem, a później już nie odmawiała innym. Do końca wieczora bawiła się beztrosko jak mała dziewczynka, której oddano ukochana lalkę.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*