panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

drzewo11

I. Przewrotny los. 3.4

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki powieści – Przewrotny Los.

 

Baloniki i kolorowe serpentyny z bibuły, w zaskakująco szybkim tempie zmieniały swoje miejsce pobytu, lądując na podłodze i meblach, albo przechodząc do kolejnych małych i bardzo zachłannych rączek. Magnetofon krzyczał dziecięce przeboje, tort nie mógł się doczekać swojej kolejki i z zazdrością patrzył jak chrupki i lukrowe ciasteczka szybko znikają ze stołu.

Pierwsze emocje opadły, wszystkie prezenty zostały otwarte, a nad nimi sapały z zachwytu dzieci i unosiła się dumnie rozpromieniona buzia małego solenizanta. Zapadła chwila ciszy i wszystkie oczy patrzyły w kierunku stołu, na wielki tort i małego chłopczyka wspinającego się na krzesło. Świeczki zostały zdmuchnięte, zdjęcia pamiątkowe zrobione i brawa już prawie ucichły.

Rozpoczęło się krojenie tortu, kilkoro dzieci i ich mamuśki śpiewały „sto lat”, a piskliwe głosiki wtórowały kompletnie gubiąc się w tonach. Po chwili znów rozpoczęła się głośna zabawa.

Matki ciągle gadały o swoich dzieciakach, najczęściej jakie wielkie postępy robią ich pociechy: jak to wyrosło, jak pięknie namalowało, nauczyło się takiego długiego wierszyka w przedszkolu, a jeszcze to, a jeszcze tamto i siamto… Lilka nic nie mówiła, słuchała, bo tak wypadało, ale coraz bardziej znudzonym wzrokiem rozglądała się po pokoju.

Lilka  nie rozumiała napuszonych min i wszystkich tych ochów i achów, niczym nieuzasadnionych zachwytów np. bo malutka mamrocze już ma-ma… – No kurczę, wiele dzieci mówi mama i to bardzo płynnie… Mama i parę tysięcy innych słów, a nikt nie poczytuje im tego za jakiś wielki sukces! – mruknęła Lilka cichutko pod nosem.

Lilka nie rozumiała pierwszych problemów macierzyństwa i nie dość, że strasznie się nudziła, to czuła się coraz bardziej poirytowana – co mnie to obchodzi, że ta czarnula nie może się doczekać na gówienko syna… Do cholery, niech się cieszy, że nie musi przebierać zasranego pampersa! O ooo następna zaczyna! Na odmianę jej brzdąc robi za rzadkie!

Lilka spojrzała z niedowierzaniem na mocno utytą kobietę z pasją rozprawiającą o konsystencji i kolorze dziecięcej kupy, jednocześnie łakomie pochłaniającą wielką kremówkę. Lilka ledwo opanowuje się, aby jej nie krzyknąć w twarz i cichutko mamroce – Kobieto, nie przy jedzeniu! – dziewczyna z obrzydzeniem odwróciła głowę w stronę okna.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*