panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

drzewo11

I. Przewrotny los. 7.1

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki powieści – Przewrotny Los.

 

Rafał był już trochę zmęczony. Siedział zgarbiony z głową pochyloną nad gazetą i usiłował czytać. – Powinienem się położyć, ale te dalej trajkoczą… – pomyślał i popatrzył na zegarek- o dopiero 8 jak to fajnie, że dzieci już śpią …- i ukradkiem spojrzał na żonę. Majka kończyła zmywać po kolacji, co wcale jej nie przeszkadzało w rozmowie z przyjaciółką…- Jak one to robią że nigdy nie mogą się nagadać… – mruknął sam do siebie i wrócił do czytania.

Dwie młode kobiety w kuchni były tak zagadane, że nawet nie zauważyły jego głupawej miny. Lilka wyciągnęła gazetę.

–        Majka spójrz zlot naszego roku na uniwerku, idziemy?

–        Możemy iść – odparła Majka bez entuzjazmu

–        Pewnie trzeba powspominać studenckie czasy…

–        Ciekawe jak układa się innym… – bardziej stwierdziła niż zapytała Majka i nastawiła wodę w czajniku – co ci przygotować? Herbatę, bo na kawę to chyba za późno…

 

***

Lilka pomyślała ważniejsze co my możemy powiedzieć i trochę pozazdrościła przyjaciółce… Majka jest szczęśliwą matką dwójki dzieci i ma kochającego męża, bardzo dobrze zarabiającego męża… może sobie pozwolić na to aby siedzieć w domu przy dzieciach, A nawet jak by musiała czy chciała pracować to mama by jej pomogła w końcu siedzi na emeryturze i wręcz uwielbia wnuki. No właśnie wcale by nie myślała o żłobku, a nam jak wreszcie się uda zmalować dzieciaka, to będę musiała wybierać żłobek albo praca… No właśnie, ale jej dobrze zawsze ma kogoś na kogo zawsze może liczyć, a moi rodzice już od lat na cmentarzu…

Lilka mimochodem rozejrzała się wokół gustownie urządzone, świeżo odremontowane mieszkanie… Tak, to bardzo fajnie być na swoim… Majka nawet nie wiesz jak dobrze, że dorobiliście się własnego i to tak przytulnego mieszkania, a nie tak ja… ciągle muszę wynajmować i ciągle mi się wydaje, że znów w najmniej oczekiwanym momencie będę się wyprowadzać… Andrzej twierdzi, że kiedyś w końcu przyjdzie na nas czas i zamieszkamy na swoim. Tylko pytam się – kiedy? Już tyle razy prosiłam Andrzeja, abyśmy wreszcie coś kupili, za gotówkę czy na raty wszystko jedno.

W końcu po cholerę on tak hakuje w tej firmie, ciągle nic tylko firma i firma, całe życie tam spędza to nie czuje potrzeby domu. Już czasami mam wrażenie, że cała ta firma już dawno zastąpiła mu dom, do tego jeszcze zaczął pić. Lata mijają, a ja ciągle słyszę, że na raty nie ma co się ładować, bo jak bank doliczy to wyjdzie drugie tyle. Mówi, abyśmy poczekali firma dopiero się rozwija jak przestanie inwestować to pomyślimy o kupnie, ale on w ogóle nie chce mieszkania, tylko twierdzi, że jak trochę więcej odłoży to kupimy od razu dom… Tyle razy pytałam, a może jednak mieszkanie, jako kapitał początkowy, a później się sprzeda i dołoży do domu. Nie mamy na razie dzieci, więc w sumie mieszkanie takie jak to by wystarczyło… Ale on nie chce o tym słyszeć tylko powtarza nie mamy dzieci, więc możemy tu siedzieć, będzie dzieciak to pomyślimy…

Tyle razy już poroniłam i niestety nie szybko się uda, czasem żałuję, że mną to nie tak jak z tobą Majka. Najpierw jedno później drugie… No może masz rację, że trochę za szybko, ale co ja bym dała, aby móc tak jak ty…jednym słowem jest szczęśliwa matką i żoną. W wolnym czasie, jak zwykle coś tam piszesz do szuflady, czasem wydrukujesz jakiś wiersz, lub coś w rubryce listy naszych czytelników, masz swoje hobby. Masz to, o czym marzy każda kobieta i wyglądasz tak promiennie.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*