panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

drzewo11

I. Przewrotny los. 9.2

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki powieści – Przewrotny los.

 

Wiedźma wsiada do starego garbusa. Wcale nie ma ochoty jechać do miasta. Tam jest tak gwarno i wszystko z betonu. Dobrze, że przynajmniej pracuje w centrum i atmosfera starego miasta przynosi ulgę. Nim Wiedźma odpala silnik ostatni raz spogląda na dom.

Jej wzrok utkwił na filarkach oplecionych dziką różą i powoli przesunął się drewniane fikuśnie zdobione okiennice. Stara kobieta zaśmiała się w duchu, przypominając sobie jak to było z tymi okiennicami. Jej sąsiedzi strasznie się z niej naśmiali się. Gdy kupiła ten dom to pierwszą rzeczą, jaką remontowała to były właśnie okna. Robotnicy zdjęli okiennice i pleksją zasłonili okna. Po dwóch tygodniach wstawili okna z powrotem.

Gdy znowu pojawiły się okiennice po wsi krążyły pytania, czy nowe okna były dokładną kopią starych tyle, czy to te stare?  Wszyscy myśleli, że dawno je już spaliła, właściwie nikt nie mógł uwierzyć, że to te same okna i dlaczego nie kupiła nowych. Wiedźma nie przyznała się, że zawiozła je do konserwacji, chociaż ciekawscy pytali. Wiedźma unikała bliższych kontaktów z sąsiadami.

Wiedźma zaśmiała się, tylko jedno nie nadawało się do niczego i jest wierną kopią starego, ale nikt by nie zgadł, które? Wie to tylko właścicielka i ten, kto zleconą robotę wykonał. Wtedy Wiedźma była przerażona wścibstwem natrętnych sąsiadów i postanowiła się trzymać na uboczu. Po tym zdarzeniu zawsze najmowała do pracy tylko miastowych. Wolała zapłacić więcej, ale robotnicy zawsze robili wszystko nie komentując, ani nie pytając o nic.

Wiedźma pamięta jak wszyscy jej dogadywali, że ma trzydzieści parę lat, a gust jak prababcia. Wiedźma nie komentowała, lubiła ten swój parterowy, staroświecki dom, przypominający szlachecki dworek. Chociaż nie był zabytkowy, ona traktowała go jakby zabytkiem był. Dla innych było to dziwactwo i powód do wyśmiewania

Z czasem ludzie proponowali jej jakiś mebel po prababci, nim wrzucili go do pieca na podpałkę. Wiedźma chętnie przyjmowała lub odkupywała wartościowe okazy i w ten sposób uratowała kilka gratów przed stosem. Zadowolona była, że wszyscy myślą, że ma fioła i zbiera stare rupiecie, nikt na wsi się nie domyślał, że to antyki, tym bardziej, że wybierała skromne, proste meble bez szczególnych zdobień. Gdyby nie tkaniny stylizowane na lata 20 – 30 to dom ogólnie sprawiałby wrażenie raczej surowego

Nikt do niej ze wsi nie przychodził poza listonoszem, więc wszyscy myśleli, że żyje jak za króla ćwieka, a ona powolutku remontowała i urządzała się. Nikt chyba nie zdawał sobie sprawy, że dzisiaj miała dość funkcjonalny z bardzo nowoczesnymi udogodnieniami. Nie chodziło o to, że jako jedyna miała też centralne ogrzewanie podłogowe, czy windę na strych, albo dwustronne regały w bibliotece.

 

***

Ulubionym jej miejscem była sekretna garderoba. Było nią dość spore pomieszczenie ukryte za zasuwaną ścianą dawnego salonu, który dzisiaj zdecydowanie bardziej przypominał bibliotekę. Jeden z środkowych regałów z książkami otwierał się jak wahadłowe drzwi zupełnie jak na filmie. Jej garderoba była dziwna na dwóch rurkach na wieszakach w pokrowcach wisiały stare suknie ślubne i balowe. W centralnej części jej ślubna suknia dziedziczona z babki prababki, dalej kilka tych, co znalazła w tym domu i kilka nowo zdobytych na giełdach.

Kolekcja Wiedźmy rosła, najczęściej suknie odkupowała od starszych pań, one miały sentymentalne suknie i gorsety. Zazwyczaj Wiedźma im tłumaczyła, że nim wnuki posprzątają strych i wszystko skończy w ogniu ma dla nich lepsze miejsce muzeum. Kobiety chętnie je oddawały za darmo, ale Wiedźma zawsze zostawiała pieniądze i kwota jaką ofiarowała wydawała się wszystkim za wysoka. Wiedźma dobrze wiedziała co robi i jaka jest rynkowa cena na aukcji czy giełdzie kolekcjonerów.

Jej osobista garderoba zawierała tylko najpotrzebniejsze rzeczy i wisiała w wielkiej trzydrzwiowej szafie. Z reguły ubierała ciemną suknię, albo ciemna spódnica, golf tego samego koloru, kamizelkę ręcznej roboty zawsze z nowym równie przedziwnym ornamentem. Pewnie wszyscy myśleli, że chodzi zawsze w tym samym, ale nigdy się tym nie przejmowała nawet patrząc w lustro i czesząc włosy podśmiechiwała się starannie upinając je w inny coraz bardziej zmyślny kok. I tak od lat nikt nigdy nie zauważył zmiany fryzury!

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*