panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

fraktale

9. Iluzja sukcesu życia, bogactwa i biedy; część 2 – cykl – Fałszywa rzeczywistość

| 0 comments

*Wszystkie odcinki serii Fałszywa rzeczywistość listuje z linkami pod koniec pierwszej części tego cyklu

 

Iluzja sukcesu życia, bogactwa i biedy – część 2

część 1

Iluzja chęci bycia biednym/bogatym

Brzmi absurdalnie, bo nikt nie chce być biednym, a wszyscy chcą być bogaci. Iluzja kryje się w ustalaniu celów, jedni dążą do bogactwa, a drudzy do biedy. Niestety świadomie czy nieświadomie realizujemy jakieś cele. Bycie biednym to najczęściej jeden z nieświadomych celów, aczkolwiek czasem ludzie świadomie decydują się wyzbyć się i nie posiadać rzeczy materialnych.

Aby ktoś mógł być bogaty, ktoś musi być biedny, nie moja wina, możesz zwalić na dualizm świata. Obecnie nie ma równowagi w ilości biednych i bogatych, ale różnice do porównania są aż nadto widoczne. My porównujemy się zawsze do kogoś, kto ma więcej i wmawiamy naszej podświadomości, że jesteśmy biedni.

Ogólnie bogaty może być biedny, bo ciągle nie wystarcza mu na jego potrzeby. Biedny może być bogaty, bo wystarcza mu na potrzeby, jakie ma. Z reguły ze wzrostem dóbr materialnych zmieniamy zakres naszych potrzeb i znów porównujemy się do kogoś wyżej. Auto przestaje wystarczać, prywatny odrzutowiec by się przydał itd.

Bogaty zawsze będzie biedny do póki będą rosły jego potrzeby. Zawsze będzie się biednym dopóki nie wyznaczymy sobie granicy, ile chcemy, nie zatrzymamy się na pewnym etapie zaspokajania potrzeb i nie zaczniemy korzystać z tego, co mamy. Wracając z poprzedniego przykładu dopóki nie zdecydujemy się na zakup sprzętu wspinaczkowego i wycieczki w góry, nie wyznaczymy sobie granicy kiedy mogę spałzować w gonitwie za pieniążkami. Oczywiście w uproszczeniu nie wchodząc w sferę tzw. zarabiania pasywnego.

Generalnie trzeba być świadomym, gdzie zmierzamy, aby podejmować wezwanie dotarcia do jakiegoś celu. Problem iluzji polega na tym jak iluzje bogactwa czy biedy wybieramy. Uświadomienie sobie celu.  Cel jest niczym innym niż tym za czym gonimy, albo tym przeciwko czemu uciekamy. Różnica polega na tym, że to co gonimy ucieka przed nami, a to przed czym uciekamy nas goni. A sekret bogactwa i biedy tkwi w rezygnacji z nich obu, nie gonię i nie chcę, aby mnie coś goniło, po prostu spokojnie żyję.

Dążąc do celu nie można skupić się tylko i wyłącznie na końcach drogi, zapominając o dystansie do pokonania między nimi. Dlaczego nie cieszyć się samą drogą, dlaczego nakreślać ostro cel, chcę mieć wille z basenem, a nie: chcę mieć wymarzony dom? Po to, aby osiągnięcie celu, zmusiło nas do zatrzymania się, czy naznaczenia kolejnego celu. Dochodzisz do jednego, krótko się nacieszysz i wyznaczasz nowy, ze strachem czy się uda znów, czy tym razem już nie i tyrasz dalej.

Celem ostatecznym w tym przypadku jest bogactwo, a ono dla każdego oznacza, co innego na różnych etapach życia, czyli gonisz donikąd, bo nie masz pojęcia jak po obecnych przeżyciach zmieni się Twoje podejście do bogactwa i jaki będziesz miał zakres potrzeb np. za 3 lata.

Bez wyczekiwania rezultatu nie będziesz miał potrzeby ścisłego definiowania bogactwa, czy innych celów mniej przyziemnych np. szczęścia. Będziesz miał poczucie, uczucie samorealizacji i nie rozliczał, jaki to to wynik czy porażka czy sukces, będziesz dążył do celu nadrzędnego czuć się bogatym, bez względu na to czy chodzi o finanse, czy duchowe bogactwo

Od celu ważniejsza jest droga, która do niego prowadzi. Przestań na chwilę myśleć, o tym, co czeka na mecie, bo to, czym zajmujesz się właśnie teraz, jest ważniejsze niż to na końcu drogi. Pierwsze jak się nie skupisz na drodze, to zejdziesz na manowce nim zobaczysz metę. Drugie rób z radości samego robienia, a nie z przymusu dojścia do celu. Jego nie dogonisz, ani szczęścia ani kasy nie dogonisz, bo człowiek nigdy nie dogoni swoich niekończących się ambicji na jakimkolwiek polu zawsze będzie coś lub ktoś lepszy.

Skup swoje życie, świadomość na teraźniejszej chwili, to nie kolejny szczebel do przyszłości, to jedyne, co masz, nim ta chwila przeminie.  „Gdzie jest skarb twój tam jest serce twoje”.(EW. św. Mateusza, 6:21)

 

Wyznaczone granice iluzji bogactwa i biedy

Bogactwo i bieda to iluzja, której granice sam ustalasz, albo pozwalasz, aby narzucone Ci schematy ją wyznaczyły. Jeżeli dziś dostałbyś w spadku luksusową chawirę z kolekcję najlepszego na świecie wina w piwnicy, to, co byś zrobił? Sprzedał całość, czy część trzymał na czarną godzinę. A może byś się przeprowadził i popijał winko? To, co byś zrobił dałoby Ci iluzję bogactwa i chwilowej stabilności.

Iluzja bogactwa pryśnie, jak zaczniesz działać. Jakbyś zatrzymał willę, gdyby nie stać było Cię na podatki w tej okolicy? Sprzedawanie kolekcji drogiego wina to rozwiązanie czasowe, do wyczerpania zasobów.  Prawdziwe bogactwo to zapewnienie źródła utrzymania siebie z Rodzinką i dobytku, jaki już posiadamy, a nie samo to, co akurat posiadamy.

Bogactwo to iluzja mierzona jako wartość finansowa wyceny rynkowej posiadanego kapitału. Ułuda posiadania, zaprawiona dodatkową iluzją, że musisz posiadać więcej, a Twoje dobra mają mieć wyższą cenę i coraz większe zyski masz z tego czerpać. Iluzja się rozpada, gdy zauważysz, że to, co posiadasz nie ma wartości dopóki tego nie użyjesz.

Niesprzedany pałac, czy wino nie ma przecież wartości dopóki transakcja się nie odbędzie. Nie korzystasz z tego, co posiadasz, dopóki nie sprzedasz lub jeżeli tam nie mieszkasz, czy nie wypijesz wina. To ruch nada wartość, rynek wyznaczy cenę, czyli ile pieniążków otrzymasz lub co dla Ciebie ma większą wartość pieniądze, czy przyjemność picia wina.

Uprościłam maksymalnie chcąc pokazać, że to ruch decyduje o bogactwie, przepływ pieniądza, dóbr i usług decyduje o bogactwie, a nie to, co posiadamy, z samego posiadania, nic nie wynika. Bogactwem jest wiedzieć, kiedy trzeba zrezygnować z posiadania i zamienić coś na coś na pieniążki, aby kupić coś nowego do posiadania.

Wracając do przykładu domu, trzeba wiedzieć, kiedy czas go sprzedać, jak samochód tylko auto wymienia się częściej.  Wartość prawdziwą nie tylko określa cena rynkowa i przydatność dla mnie, ale jak szybko i za ile mogę go zamienić na gotówkę, jaka część pójdzie do mnie, a jaka do banku za dług ile urząd, a czasem prawnik skasuje po drodze.

Wartość to wypadkowa, jakie ruchy mogę wykonać wokół tego, co posiadam, a one nie wszystkie zależą ode mnie. Jak jutro będzie tu strzelanina uliczna, albo za miesiąc uruchomią burdel to cena domu spadnie, kto zainteresuje się taką okolicą? Już lepiej, aby szkołę wybudowali, byle nie za blisko, bo będzie głośno itd.

Jak mam auto stare to szybciej sprzedam, bo cena niska i nabywców więcej. Jak najnowszy model, czy auto zabytkowe to chętnych mniej, aby taką kasę wyłożyć/posiadać. itp. Zdesperowany człowiek i tak weźmie ile mu w danym momencie dają.

 

Iluzja bogactwa tam gdzie to, co posiadamy nie ma wartości.

Największą iluzją bogactwa jest inwestowanie w coś, co nie ma wartości. Nabyciem czegoś np. akcji czy firmy obciążonej długiem z perspektywą, że za kilka lat wyzerujemy i osiągniemy wielkie zyski. Tak mniej więcej wygląda sprzedawanie iluzji bogactwa, gdzie posiadamy coś o minusowej wartości i jesteśmy w stanie sprzedać komuś daleką przyszłość i dobre pieniądze na tym zarobić.

Sprzedawcy marzeń to potrafią nieźle omamić, szczególnie ci, którzy zapewniają, że ustabilizują rynek finansowy i wyjdziemy z kryzysu. Wiedzą, co wyzeruje, a co nie, skończą własny proces weryfikacji inwestycji i będą sprzedawać marzenia naiwnym: iluzję bogactwa w przyszłości. Iluzja przyszłego bogactwa, iluzja inflacji i zysków, plus kolejne bajki dla ubogich rozsądkiem.

Ostatni kryzys na rynku nieruchomości wywołał straty w bankowości. Sektor bankowy nie odczuł tego zbytnio, bo został wsparty finansowo przez rządy na całym świecie. Czy to nie jest iluzja, że wszystko ok i nadal jest tam jakieś bogactwo?  Długi zostały przeniesione z sektora prywatnego do publicznego, przecież wcale one nie zniknęły. Dług nakręca nowy dług, a my go chyba nigdy nie spłacimy, chociażby nie wiem jak nam podatki i składki wszelkiej maści podnieśli.

Pozostaje kwestia banku centralnego i tego, że każdy wydrukowany pieniądz, czy dopisane liczby w rachunku to nowy dług. Przenoszenie długów udzielanie nowych pożyczek nie zapewnia bogactwa tylko ilość zer na kącie, stare wierzytelności pozostają, a odsetki i nowe zwiększają liczby, które i tak nie mają pokrycia w jakichkolwiek dobrach.

Co mi z posiadania konta oszczędnościowego, papierów typu fundusze inwestycyjne np. emerytalne jak to papierowe bogactwo ma pokrycie tylko w próżni. Oszczędzanie w banku i emerytura to kolejna iluzja przyszłego bogactwa, gdzie zawsze wartość tego bogactwa jest znacznie mniejsza niż oczekiwano, ale dopiero jak sobie uświadomimy iluzja pryska, a twarda rzeczywistość daje po kościach.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*