panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

media_społecznościowe

Internetowa gorączka  (Jeden ze sposobów promocji bloga )

| 0 comments

 

Sposobów, aby przyciągnąć czytelników jest multum, a na sieci poradników jak rozławić swojego bloga wręcz zatrzęsienie.  Wedle zapewnień mądrych głów najlepszym sposobem na promocję jest zaistnienie w mediach socjalnych. Sporo w tym racji, bo jakoś ludzie muszą się dowiedzieć o Twoim blogu i być na bieżąco z nowinkami. Do tego backlinki (nawet nofollow) i polubienia liczą się w ocenie strony przez wyszukiwarki. Wstukaj adres swojej strony do jakiegokolwiek analizatora SEO i brak lub mały udział mediów socjalnych wyskoczy w raporcie jako błąd.

Doradzają, aby rozwijać swoje kontakty wszędzie, gdzie się da i pisać regularnie najlepiej codziennie, aby dotarło do wszystkich znajomych i fanów. FB, NK, G +, Twitter to mus musów na dobry początek, a reszta po kolei, ale w miarę szybko. Potworzono nawet szereg wtyczek, które wysyłają zawiadomienia i udostępniają posty automatycznie, abyś nie musiał się martwić o brak czasu. Są nawet opcje, że jak się nic nowego na blogu nie opublikowałeś to wtyczka zacznie wrzucać starsze posty i promować Twoją wcześniejszą twórczość, abyś się nie stresował i spokojnie pracował nad nowymi postami.

Do tego powinieneś być bardzo aktywny w dyskusjach internetowych, więc musisz udzielać się na forach, portalach społecznych i innych blogach.  W ten sposób podbudujesz swój autorytet i zawrzesz odpowiednie znajomości, a przy okazji wzmocnisz pozycję bloga w wyszukiwarkach, bo zostawisz chmarę linków.  Właśnie wybieraj przede wszystkim fora, które pozwalają na zostawienie aktywnego linka do swojej strony, zalewaj ilością wypowiedzi z swoją linkową reklamą w stopce. Oczywiście blogi, na których komentujesz też nie zapomnij opatrzyć w linka, najlepiej szukaj tych typu Common Luv i bardzo się staraj, aby każdy komentarz był zaskakująco trafny i odpowiednio długi, aby każdy autor strony chętnie go opublikował.

Mam mieszane uczucia, co do tej najmodniejszej strategii „go social”. Jest skuteczna i warto skorzystać, wygenerować dodatkowy ruch na stronę właśnie z mediów socjalnych, utrzymywać kontakt ze znajomymi i poznawać nowych. Jednak nie popadajmy w nadmierny zachwyt i nie rozpędzajmy sie za bardzo. Błagam nie traktujmy wszystkiego i wszystkich od sztancy, a adresatów jak bezimienny tłum, co i tak wszystko bez oporów przełknie. Nie róbmy z bloga i autora „plastikowego produktu”, nawet jeżeli na tym zarabiamy i traktujemy jak produkt to błagam darujmy sobie: masową, plastikową, taniutką „chińszczyznę”. Czasem mam wrażenie, że działalność niektórych  na portalach socjalnych to działalność na akord. W biznesie też liczą się ludzie, a może oni najbardziej, na litość miejcie trochę umiaru.

Wg mnie nic na siłę i nie jestem przekonana do automatycznego rozrzucania spamu. Tak spamu, jako czytelnik twierdzę, że można oszaleć, po prostu nie wytrzymać zalewu i nachalności niektórych członków blogosfery. Ostatnio znów byłam niemiła, wręcz niegrzeczna, zrobiłam porządki z kanałem RSS, bo nie wytrzymuję 2-3 komunikatów dziennie. Po prostu Ci co piszą, mogą wkurzyć ciągłymi powiadomieniami  i tworzą mi bałagan, w którym trudno znaleźć coś wartościowego. Nie odlajkowałam tych, co kiedyś lubiłam, a teraz zalewają morzem durnych fotek i komentarzy, ale dzięki opcji ukryj nie wyświetlają mi się już na „wallu”. Nie śledzę już tyle osób, co dawniej, na Twisterze, Bliperze i Flickerze i innych powielnikach typu „ – erze”.

Jestem zmęczona sztucznie wywołanym tłokiem i mam po dziurki w nosie „naciąganych newsów”, „switaśnych fotek” i napadania mnie o każdej porze dnia i nocy, aby zyskać ekstra wejścia na stronę i pieniążki od reklamodawców. Zostali tylko Ci, których nie opanowała jeszcze internetowa gorączka, ciągle przybywa nowych, a reszta trafiła do ściągi pt. adresy stron na które warto jeszcze zajrzeć. Nie obraziłam się, od czasu do czasu zaglądam, wyławiam złote rybki, które warto przeczytać i nie tonę już w zalewie informacji, sięgam po nie wtedy zajdzie potrzeba i przyjdzie ochota.

Osobiście, jako czytelnik nie mam najlepszych doświadczeń ze strumieniem wiadomości socjalnych lecących do mnie jak karabin maszynowy, za dużo czasu mojego czasu na bzdury zmarnowano. Pewnie, dlatego mam problem w promocji tego bloga w mediach socjalnych, przeginam w drugą stronę i odzywam się za rzadko, muszę się bardziej się przyłożyć i wypracować „zjadliwy” kompromis. Powoli i skromnie coś z tym zrobię, na razie wystarczy, że pisze dużo i prawie codziennie, aby siebie podejrzewać o tzw. „blogowe ADHD”.

Życzę Wam powodzenia w odnalezieniu swojego miejsca na platformach socjalnych, jak macie jakieś wskazówki na osiągnięcie zdrowego balansu, to proszę wrzućcie do komentarzy.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*