panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

monety_funty_angielskie

Kim jest Laura ? – część I

| 0 comments

 

Laura szykowała się do wyjścia, popatrzyła w głąb pokoju. Przygotowane worki z niepotrzebnymi rzeczami stały pod szafą i prosiły się, aby coś z nimi zrobić. Młoda kobieta stała chwilę w drzwiach, słuchając muzyki, dumała co dalej. Pogmatwane myśli stawały się corazbardziej upierdliwe i wciąż zatrzymywały ją w progu.

 

***

Wspierasz akcje na biednych i chorych? Segregujesz materiały wtórne? Rzucasz śmieci na chodnik czy szukasz kosza? Podobno po tym ludzie określają jak dobrym obywatelem, czy człowiekiem jesteś. Nie jestem pewna czy to dobry pomysł. Jedni dają, bo się popisują, a inni z serca! Niektórzy nie dają nic, bo sknerzą , a inni, bo nie mają! Pozory tak często mylą!

Wokół pełno różnorakich fundacji i charytatywnych akcji, zebrane kwoty rosną do niebotycznych sum. Później z mediów dowiadujemy się ile zebrano i komu co tam przekazano np. zakupiono do takiego szpitala taki, a taki sprzęt. Wszystko pięknie, tylko ja się pytam ile kasy z tego poszło poza te szczytne cele np. na reklamę, czy na wypłaty zbierających datki.

Najpopularniejsze są datki pieniężne, zachęcają do tego stacje radiowe i gazety, a większości sklepów są puszki i skarbonki zbierające na rzecz różnych instytucji charytatywnych. Od czasu do czasu kwestują na ulicach, a nawret pojawiają się domokrążcy z listami, którzy zbierają kasę i próbują namówić do comiesięcznego datku na rzecz fundacji.

W UK między reklamami i listami można znaleźć worki na ciuchy, buty i inne bibeloty właśnie przeznaczone na cele charytatywne. Mam przed sobą dwa z nich, jeden z fundacji dla niepełnosprawnych dzieci, a drugi z fundacji wspierającej rannych podczas działań wojennych.  Cele rzeczywiście szczytne, sposób zbierania tekstyliów łatwy i wygodny dla wszystkich. Zawsze coś w domu się znajdzie, niepotrzebna torebka, czy zasłony, które się znudziły czy przestały pasować, nie mówiąc już o ciuchach!

Dawniej chętnie oddawałam szmaty i inne bzdety na takie akcje. Dziś mam sporo przygotowane do wydania, tylko zastanawiam się czy ten sposób nadal mi odpowiada. Na workach wyszczególnione jest ile instytucja charytatywna dostnie z przeprowadzonej zbiórki. Na jednej z torebek napisano „we receive at least £60 for every tonne of clothing collected”, na drugiej “it is then sold and £100 per tonne will be given…” Nie wspominając już o różnicy cen, nie wchodząc w szczegóły ile faktycznie kosztuje tona zebranych darów, interesujące jest, co dzieje się z resztą pieniędzy.

Rozumie, że nie wszyscy w fundacjach pracują za darmo i np. taki kierowca, który zbiera worki i dowozi do centrali musi zarobić. Ktoś to musi posegregować i przygotować, do tego księgowość czy nawet biuro itd., w zależności jak duża firma. W sumie nawet nie zależy mi na wysokości kwot tylko chciałabym wiedzieć jak to się ma procentowo, czy np. połowa idzie na te wymienione cele, a druga na koszty obsługi, czy więcej czy mniej.

Worki oznaczone na akcję systematycznie giną, zbierają je fałszywi kierowcy, tzn. kradną podszywając się pod akcję. Worki również zabierane są przez ludzi przechodzących chodnikiem, kradną je biedni i cwaniacy, którzy odwożą do punktów skupujących ciuchy. Podobno obecna cena w takim punkcie to £0,60 za kilo. Widać wystarczająco dużo, aby się połakomić, a tylko mnie wydawało się, że da się zarobić tylko na złomie.

Znając angielskie warunki to też się trzeba wyspowiadać z danych personalnych, ale może płaca gotówką. Za złom już niestety nie, zwiększyli kontrole i można jedynie otrzymać czek, a jak ukradłeś to namierzą cię po banku, albo punkcie, gdzie keszowałeś czek. Zresztą na złomowisku i tak odpisują numery auta, które przywiozło metal.

Wygląda na to, że bezpieczniej jest odnieść do lumpeksu jakiejś fundacji. Jest pełno takich sklepików, a zostawienie w nich gwarantuje, że otrzymają rzeczy ci, dla których były one przeznaczone. Dodatkowo ciuchy i inne rzeczy nie trafią do punktu materiałów wtórnych tylko zostaną sprzedane do ludzi, więc jeszcze może ktoś po drodze skorzysta.

Generalnie w zależności od jakości oddanego towaru  i lokalizacji sklepiku, fundacja  wyciągnie od £500-800 na jednej tonie, więc skoro oddawać coś dla innych to też trzeba robić to z głową. Niech dostaną jak najwięcej się da, a nie marne grosze za zebrane worki na ulicy! Dzisiaj postanowiłam odwracać je na lewą stronę i wykorzystać te worki na śmieci.

Co do śmieci to popieram ich segregację, dość mamy tego syfu i trzeba tą ziemię jakoś posprzątać. Nie podoba mi się, że gminy z kasy zebranej na materiałach wtórnych kupują kolejne kamery i w/Wielki b/Brat nas podgląda coraz bardziej, ale mam cichą nadzieję, że część z tych pieniążków idzie na inne cele.

Ostatnio widziałam piękne mozaiki w przejściach podziemnych, wygląda na to, że wykonano je wykorzystując śmieci np. okruchy szkła i porcelany, czy płytek terakoty. Łudzę się nadzieją, że spora część materiałów wtórnych trafi do ponownego użytku po przerobieniu na inne przedmioty. Może zarobiona przez urząd kasa w jakiś sposób trafi do miejsca, w którym wszyscy skorzystamy np. na oświetlenie uliczne?

Tak czy owak urzędy dobrze kombinują jak ściągnąć kasę ze swoich obywateli, czego nie zabiorą w podatkach, wyciągną od nas tak, abyśmy nawet tego nie zauważyli i byli zadowoleni. Stąd coraz większy nacisk na recykling. Kupujesz picie w sklepie, płacisz również za opakowanie, które oddajesz, aby urząd lokalny zarobił na nim jak na innych materiałach wtórnych.

I tak nie ma wyjścia, kosze na śmieci nie segregowane są za małe i bardzo szkoda, aby hałdy na wysypiskach rosły. Część materiałów możesz zatrzymać i użyć powtórnie jak siatkę, czy słoik itp., ale wszystkiego nie dasz rady, bo do końca życia tego nie wykorzystasz, a zagracisz się skutecznie! Zatrzymywać też trzeba z głową, a jak się nie jest pewnym czy się przyda to lepiej dać niech skorzystają inni.

Ja akurat mam już opracowany swój system i dużo nie wrzucam do kubłów, ale potrzeby każdego są inne. Wygląda to mniej więcej tak foliowe siatki z zakupów są wykorzystywane na worki do koszy, resztki jedzenia dla psów, albo królików reszta na nawóz do ogródka, papier do niszczarki i na brykiet, tektury na rozpałkę do kominka, słoiki i butelki szklane zostają na przetwory, czasem zatrzymuje jakieś jajcarskie pudełka plastikowe lub metalowe, a reszta śmieci posegregowana i wylot z domu, niech sobie robią z tym co chcą. Proste, zgodne z naturą i potrzebami, a przede wszystkim skuteczne i wygodne.

 

***

Laura uśmiechnęła sie pod nosem, odruchowo poprawiła włosy, przelotnie spojrzała w lustro. Po chwili była już w przedpokoju, zdecydowanym ruchem otworzyła drzwi, spojrzała na swoją ulicę i ruszyła przed siebie – Szkoda się nad tym wszystkim zastanawiać, najwyższy czas wyjść na zakupy.

 

Kim jest Laura? – część II 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*