panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

przedszkole_1

Kolejne życie – Rozdział 1.

| 1 Comment

 

***

 

Mały blondynek przyglądał się pani, która odwiedziła przedszkolankę. Kobieta coś szeptała do ucha, wyglądała na bardzo podekscytowaną. Dłuższą chwilę patrzył na łagodny profil jej twarzy. Do uszu chłopczyka dobiegały tylko pojedyncze słowa. Kobieta była bardzo podobna do, tego właśnie nie mógł sobie przypomnieć! Podszedł bliżej, chwycił ją za rękę. Zaskoczona kobieta obróciła się – cześć mały – powiedziała ciepłym głosem i uśmiechnęła się.

 

– Pamiętam cię, przychodziłaś do więzienia do swojego męża. – spojrzał jej w twarz swymi wielkimi oczami – orient *orgietka*! przybili mu dychę* za ostatni wypych* na zakupach*, gdyby do parafii* się nie pchał to by olaboga* pinklów* nie narobił! Oj wachlowałem się* z tym doliniarzem* dopóki pruć* nie zaczął. Wykorkował 5 lat temu – kobiety z przerażeniem patrzyły na maleńkiego chłopczyka, który wcale nie przestawał – z głową w berecie* skończył jak mu gębę przypudrowali*!

 

Chłopiec odszedł  w głąb pokoju, wziął z pułki czerwony traktorek i zaczął nim jeździć po dywanie. Kobiety patrzyły na siebie i na niego, żadna nie mogła wycedzić słowa. Chłopczyk jeździł traktorkiem nie zwracając na nie uwagi. Zakręcił wokół nogi krzesła i pojechał pod stół. Po chwili dołączył do innych dzieci bawiących się w rogu sali.

 

 

***

 

– Paweł co ty wyprawiasz? Co ty im nagadałeś w przedszkolu? – zapytała Magdalena, gdy mąż przestał krzyczeć.

– Nic, wypisałem go nim go wyrzucą, albo narobią kłopotów! Mówiłem ci, że to nie najlepszy pomysł z tym przedszkolem. Kilka dni i się zaczęło!

 

Magdalena nic się nie odezwała, łzy ciekły jej po policzku. Odkąd mały zaczął mówić, zaczęła się go bać. Był spokojnym, trochę zamkniętym w sobie dzieckiem. Wyglądał jak cherubinek z tymi gęstymi lokami, wielkimi oczami w kolorze chabrów, ale gdy zaczynał patrzyć tak przenikliwie to krew jej mroziło w żyłach. Modliła się, aby się wtedy nie odzywał.  Mówił wtedy okropne rzeczy np. że wcale nie chciał jej za matkę, nie lubi ich, ani tego domu.

 

– Idę sprawdzić czy mały się nie obudził- powiedziała Magdalena do męża, który kląc pod nosem otwierał kolejną butelkę piwa.

 

Magdalena pochyliła się nad łóżeczkiem, pocałowała maleńkie czółko, chłopczyk spał słodko się uśmiechając. Siadła na fotelu przy łóżku i przyglądała mu się. – Kto by pomyślał, że 3 letni brzdąc może takie bzdury opowiadać! Nie zawsze nawet pamięta swoje imię, ciągle żyje w innym świecie, czasem wcale nie reaguje na wołanie.  Chyba musze go wziąć do lekarza.

– Magda – ściszonym głosem zawołał mąż z kuchni.

– Już idę – wyszeptała, spojrzała ostatni raz na syna  i wyszła cichutko zamykając drzwi.

Mąż siedział przy stole, przegryzał kiszonego ogórka, głowę miał pochyloną nad rozłożoną gazetą.

 

 

*Słownik użytych w tekście grypsów więziennych

orient – uwaga, szybka orientacja

orgietka – ładna, zgrabna dziewucha

przybić dychę – skazali na 10 lat,  zarzut o art.210 KK (napad)

wpych – kradzież z włamaniem polegająca na wypchnięciu szyby oklejonej jakimś materiałem papierem lub taśmą

zakupy – proces okradania

parafia – grupa przestępcza

olaboga – łom owinięty w coś i służący do ogluszania ciosem w głowę

pinkiel – kłopot, problem

wachlowałem się – kumplowałem

doliniarz – kieszonkowiec

pruć – wsypać kumpli lub kablować co się w celi dzieje

pudrować – atak przez  sypnięce czymś żrącym ofierze w  twarz

beret – deska sedesowa

 

 

Udostępnij na:

One Comment

  1. Czekam na ciąg dalszy 😀

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*