panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

kruk_na gałęzi_drzewa

Kruk.

| 2 Comments

Krzykliwe kruki i wrony wciąż siedziały na drzewie. Było ich tak wiele, że prawie zasłaniały szare niebo. Justyna zasłoniła firanki, włączyła głośną muzykę i próbowała zapomnieć o czarnych ptaszyskach. Na moment zamknęła oczy, ale ciągle w pamięci miała jednego ptaka tego, który siedział na gałęzi najbliżej jej okna. On przyleciał na jej osiedle pierwszy.

Zobaczyła tego ptaka dzisiaj rano. Stała w oknie i patrzyła przed siebie. Kac poprzedniej nocy dawał swe znaki, myśli się plątały w głowie, a jedna wracała wyjątkowo uporczywie – zdradziła swoją najlepszą przyjaciółkę, przespała się z jej mężem. Justyna planowała się przyznać, ale nie wiedziała jak ma to powiedzieć. Jak ma wytłumaczyć przyjaciółce coś, czego zrozumieć sama nie mogła. Przeklinała samą siebie – do diabła z tym wszystkim, byłam pijana, on też, ona też, wszyscy byliśmy!

Nie mogła przestać o tym myśleć, przez cały dzień kombinowała jak jej to powiedzieć, próbowała zapomnieć, aż wreszcie padła zmęczona i zasnęła na kanapie. Widziała swoją przyjaciółkę w śnie, przyznała się, opowiedziała, co się stało, ale koleżanka nie słuchając jej nawet do końca, wysłała ją do diabła z taką przyjaźnią i wybiegła.  Zdesperowana Justyna krzyknęła za nią

– nie możesz zrozumieć, że byłam pijana i nie wiedziałam, co robię?! …a niech cię szlak trafi!

Justyna została sama w jakimś dziwnym miejscu, jakby na wejściu do jaskini.  Uschnięte drzewo stało na środku, a na jego gałęzi siedział spory kruk.  Kruk wpatrywał się czarnymi ślepiami w Justynę stojącą bezradnie przed nim.

– Co się tak gapisz? – zapytała Justyna.

– Jestem tu, bo zostałem zaproszony. Sama mnie wezwałaś, nie pamiętasz? A kto powiedział „do diabła z tym wszystkim”. Twoja znajoma też cię tu wysłała „do diabła z tobą i twoją przyjaźnią”, nie pamiętasz?

Justynę przeszył dreszcz, zaczęła się rzucać na kanapie i po chwili obudziła się z koszmarnego snu. „Durny sen! Głupie zabobony jak u Dziadków na wsi!” – pomyślała Justyna i instynktownie podeszła do okna, pamiętała jak babka powtarzała, że im szybciej spojrzysz przez okno tym szybciej zapomnisz sen.

Osiedlowe drzewo, było już ogołocone, u jego stóp wciąż leżały kolorowe, jesienne liście. Czarny kot przeleciał tuż obok i zniknął pod jednym z samochodów zaparkowanych na osiedlowym parkingu. Justyna patrzyła na drzewo, wypisz wymaluj jak z jej snu. Wtedy nadleciał kruk i usiadł na gałęzi, która omalże dotykała parapetu jej okna.  Justyna stałą jak zahipnotyzowana. Kruk otworzył dziub:

– Przemyślałem sprawę, którą mi powierzyłaś. Zgodnie z twoim życzeniem „szlag ją trafi”. Podoba mi się twoje stanowisko, gdy ona nie będzie żyła ty nie będziesz musiała się przyznawać. Życzenia śmierci zawsze są przeze mnie chętnie wysłuchiwane – kruk zaśmiał się szyderczo. Wtedy nadleciała cała chmara ptaków i osiadła na drzewie.

– albo nadal śnię, albo nadal jestem pijana! To nie śmiech tylko krakanie, wredne ptaszyska! – pomyślała Justyna i zasunęła firanki, włączyła głośną muzykę i próbowała nie myśleć.

Nagle zadzwonił telefon, podeszła, ściszyła muzykę i podniosła słuchawkę. Głos po drugiej stronie zawiadomił ją o wypadku, w którym zginęła na miejscu jej przyjaciółka.

Udostępnij na:

2 Comments

  1. Prosze o wiecej opowiadań na przerwy obiadowe.

    Pozdrawiam
    Stały czytelnik

  2. Myśle że ta historia mogła być trochę bardziej rozwinięta.

    Ira.

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*