panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

kobieta

Kulawa intuicja, odcinek 1

| 0 comments

 

***

Zrobiło się już całkiem ciemno i cicho na wąskich uliczkach miasta, ale Aleks nadal spacerował z psem, coraz bardziej oddalając się od domu. Nie mógł już na nią patrzeć, nie mógł znieść jej obecności, kochał ją do szaleństwa i nienawidził równocześnie, uciekł, ale doskonale wiedział, że najgorsze dopiero przed nim.

Przypomniał sobie jak do niego dotarło, że Tara ciągle mu podpowiadała dziwne rzeczy. Niby tak od niechcenia rzucała jakiś komentarz o kimś, kto nie jest mu życzliwy, albo, że interes nie wyjdzie, albo, aby się przestał przejmować, bo wszystko pójdzie dobrze. Zawsze wiedziała, gdzie jest, a nawet gdzie są rzeczy, które zgubił. Wiedziała, gdy miał kłopoty, zawsze sugerowała, co i z kim załatwić, aby się szybko skończyły itp. Zawsze się sprawdzało i na początku cieszyły go te trafne przepowiednie.

W początkowej fazie zachwytu, patrzył na nią jak na anioła stróża zesłanego z nieba. Nawet sama wtedy Tara wyglądała dla niego jak anioł, jak smukła bogini. Chociaż tak naprawdę była przeciętnie ładną dziewczyną o zbyt anorktycznej budowie. Jednak wtedy wszystko wyglądało zgoła inaczej.

Całe jego życie wydawało mu się beznadziejne. Nie miał dobrej pracy, nie miał kasy, nigdzie na dłużej nie zagrzał miejsca, mieszkał u znajomych po kątach. Czuł się jak jakiś nieudacznik, a wspomnienia krótkich i burzliwych związki, które miał za sobą dobijały go jeszcze bardziej, a może najbardziej przeszkadzało mu, że musi liczyć na podryw na jedną noc i coraz częściej płaci za seks.

Nagle w jego życiu pojawiła się Tara, jej miękkie spojrzenie i łagodny uśmiech bez względu na to co zrobił, pierwszy raz spotkał kobietę, która akceptowała go w pełni, dokładnie takim jakim był, z całym balastem przeszłości i dręczących go myśli. Wreszcie przestał czuć się nikim, a jej intuicja pomagała mu na nowo szukać swojego miejsca.

„Teraz Tara pewnie dokładnie wie, o czym rozmyślam” – westchnął Aleks i skręcił w kolejną uliczkę. Jego uwagę od razu przykuła stara, drewniana ławka nieopodal. Była pusta, błyszczała w świetle księżyca i jakby zapraszała, aby usiąść. Na tej samej ławce siedział Aleks, gdy Tara podeszła pogłaskać jego psa, właśnie wtedy spotkali się pierwszy raz.

 

***

Pies zaczął się niecierpliwić, szturchać łapą zamyślonego pana i pojękiwał coraz głośniej. Aleks próbował go uspokoić, ale po chwili zrezygnował i ruszyli z powrotem w stronę domu. Natrętne myśli nie dawały mu spokoju, i zaczął się zastanawiać, co powie na to Tara.

Na początku było świetnie, Aleks znalazł lepszą pracę, odnajęli razem własne mieszkanko, a częste wypady w góry zacieśniały ich więź. Aleks nawet nie zauważył jak często modyfikował swoje decyzje i nadużywał jej „mocy”, tylko z czasem zaczęło go coś wkurzać.

Wszystko do niego dotarło, gdy Alex przyszedł z pracy mocno podminowany, a Tara ni stąd ni z owąd powiedziała coś zaskakującego „ zostaw to, nie zamęczaj się, to zwykły dupek i wcale nie taki stary, nawet 40 nie skończył!”. Aleks zmarszczył brwi – Skąd do cholery wiedziała, że miał spięcie w pracy z tym starym capem?

Ta przewidywalność i brak swobody, osaczała go coraz bardziej. W końcu stało się jasne, że Tara nie tylko miała intuicję do ludzi ich otaczających, ale niejako czytała jego i ich myśli. Nie mógł się do tego przyzwyczaić.  Najgorsze było, gdy robił to w sklepie, czy na ulicy, gdy znienacka komentowała jego myśli „tak, ona rzeczywiście ma piękną twarz i za wielki tyłek” albo „jasne, że wyglądasz jak pedał, w takich obcisłych spodniach”.  Czuł się coraz bardziej nieswojo, czasem wręcz kontrolowany, ale coraz częściej przychodził zapytać, co ona o czymś tam sądzi i z czasem zaczął wierzyć, że ma genialną intuicję, a może nawet jest jasnowidzem. Tylko było im coraz trudniej żyć razem!

Podpuszczał znajomych, aby zapytali, co Tara sądzi na jakiś temat, chciał sprawdzić, czy to tylko złudzenia, czy rzeczywiście ma talent. Tara nie wiele ludziom powiedziała, a jego parę razy ochrzaniła zdrowo za całe te podchody i coraz mniej mu mówiła, widać było, że się pilnuje.  Coraz bardziej psuło się między nimi, bo on był bardziej zainteresowany jej zdolnościami przewidywania niż nią samą.

 

***

Aleks wrócił do mieszkania, Tara nie czekała na niego w drzwiach jak zazwyczaj. Pusty przedpokój – pies pojękiwał i wszedł do środka z nosem przy podłodze, widać było, że nie jest spokojny. Aleks zawołał Tarę, ale odpowiedziała mu tylko cisza i krótkie jęknięcie psa. Obawiał się awantury czy docinek z jej strony, a ona odeszła bez słowa! Do tego nie zamknęła drzwi na klucz. – zezłościł się Aleks.

Drzwi do jej pokoju były uchylone, zaświecił światło, patrzył przed siebie w osłupieniu, ciuchy na podłodze, poprzewracane meble, napodłodze rozbita ramka z ich wspólnym zdjęciem i wypalona twarz na fotografii – Tak się złościć, aby mieszkanie zdemolować?! – warknął i zamachnął się, aby kopnąć w przewrócone krzesło. Wtedy dostrzegł na parkiecie ślady krwi i nagle zrobiło się gorąco. Chwycił za telefon i rozmawiając z dyżurką policji z przerażeniem w oczach rozglądał się po pokoju. – „Co się tu stało do cholery!”

Radiowóz nadjechał bardzo szybko, ludzie w mundurach długo kręcili się po mieszkaniu. Chyba wezwano także pogotowie, bo ktoś opatrzył jego rozbity łokieć. Aleks nie mógł sobie przypomnieć skąd wzięła się ta rana. Pośpieszał pielęgniarza i obdzwaniał wszystkich znajomych, pytając o Tarę. Nigdzie jej nie było, sprawdził szpitale, a policjanci przyglądali się mu dziwnie, szeptali coś między sobą, a jemu zadawali  zdecydowanie za dużo pytań – Tara przepadła jak kamień w wodę.

 

Kolejne odcinki

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*