panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

ciuchy_wieszaki

Medalion.

| 2 Comments

 
***
Przerwa obiadowa w pracy była zdecydowanie za długa, Lenka zawsze miała problem, co z nią zrobić, ale gdy nie wychodziła na zewnątrz, to poganiali ją do pracy jakby jej w ogóle nie miała. W końcu nikt nie płacił za przerwy, a Lenka nie chciała, aby ja wykorzystywano. Z reguły siedziała w pobliskim parku i karmiła kaczki, ale dzisiaj pogoda była paskudna i bardzo padało, więc wybrała się na zakupy. Dość szybko uwinęła sie w spożywczym i na koniec weszła do sklepu z używaną odzieżą, długo szperała między wieszakami, już miała wychodzić, gdy znalazła kurtkę w stylu retro. Zadowolona popędziła do kasy i wróciła do pracy.

W domu Lenka wyjęła kurtkę i wkładając ją do pralki, odruchowo sprawdziła kieszenie i nagle trafiła palcem do małej dziury. – No cóż trzeba będzie to zeszyć. – pomyślała, gdy nagle coś zadzwoniło. Potrzęsła jeszcze raz i znów usłyszała metaliczny odgłos, przez materiał czuć było owalny kształt zaczepiony na czymś grubym – To chyba sznurek, albo łańcuszek. Musiało coś komuś wpaść przez tą dziurę w kieszeni – kobieta pogmyrała głębiej, palcami chwyciła łańcuszek i wyciągnęła. Srebrny przedmiot, kształtem trochę przypominał przedwojenny zegarek dziadka.

Obróciła go w rękach, ręcznie inkrustowane płaskie jajko, miało gdzie niegdzie poczerniałe rowki. – To musi być bardzo stare… antyczne… może jest dużo warte… tylko co to jest?  Zegarek, nie raczej za małe… medalion ze zdjęciem? –  Spróbowała otworzyć i sprawdzić, co jest w środku, ale maleńki języczek z boku nie chciał się wcisnąć i odsłonić wnętrza.

Nastawiła pranie jedną ręką, a drugą dalej obracała tajemniczy przedmiot. Intrygował ją coraz bardziej… Ktoś zadzwonił do drzwi, przekonana, że to znajomi, których zaprosiła na wieczór. Pobiegła do przedpokoju, spojrzała przez wziernik – to nie oni, to ta wredna plotkara z mieszkania obok…  Co zrobić, aby ją spławić, a najlepiej aby jej dobrze naupychać, aby nigdy już tu nie wróciła! – Kobieta niechętnie otworzyła drzwi.

– Dzień dobry pani, listonosz zostawił u mnie pocztę, podpisałam odbiór, chyba się pani nie gniewa?

– Nie – odburknęła młoda kobieta

– A co to się stało, że urzędy polecone do pani wysyłają… – zapytała sprzątaczka.

Młoda kobieta przeklęła sąsiadkę w duchu – Jak ja bym chciała wiedzieć, jakie ty tajemnice ukrywasz, rzuciłabym ci to w twarz, to może byś się oduczyła wchodzić w buciorach w cudze życie! – i wtedy owalny wisior się otworzył gwałtownie w jej dłoni, a Lenka znienacka zapytała:

– A czy ja się pani pytam, dlaczego wczoraj policja pytała o pani syna? Czy ja pytam o tą nową, rudą kochankę pani męża? Czy ja pytam skąd pani wzięła pieniądze na nowe meble do kuchni? Niech pani lepiej pilnuje własnych spraw! – Wzięła kopertę z rąk sąsiadki i przerażona własnymi słowami zamknęła drzwi. Sprzątaczka stała jeszcze chwilę z otwartą buzią na jej wycieraczce i powoli odeszła w stronę swojego mieszkania.
 

***
Lenka przyglądnęła się srebrnemu przedmiotowi w jej ręce. Pod klapką nie było, ani zegarka, ani zdjęcia tylko wypolerowana wypukła powierzchnia. Młoda kobieta nie mogła zgadnąć, co to jest, przypominało szlifowany kamień, albo masę perłową. Światło lampy oparło się w centrum owalu i odbiło jej młodą twarz.

Usłyszała kolejny dzwonek do drzwi, tym razem to znajomi, a później jeszcze jeden i jeszcze następny. Mieszkanie było pełne ludzi, muzyka grała, dziewczyny układały na stole to co przyniosły i inne jedzenie wcześniej przygotowane przez Lenkę. Wreszcie przyszedł ON, czyli jej nowy chłopak. Wszystkie oczy były skierowane na niego i o to chodziło, stad ta piątkowa impreza, aby go dziewczynom przedstawić, no i oczywiście potańczyć, wybawić się i poplotkować, spotkać się w miłym gronie.

Jej przyjaciółka tańczyła z narzeczonym, pomyśleć, że za dwa miesiące biorą ślub… Lenka przyglądała się jej facetowi, nie wiele się zmienił przez te trzy lata, tylko jakiś taki smutny dzisiaj się wydaje. – Co się stało? Co go tak gnębi? – medalion, którym się bawiła w kieszeni znów otworzył się. Wyjęła go i podeszła do nich, chciała go pokazać przyjaciółce. Nagle w jego gładkiej powierzchni odbiło się światło i twarz. Do Lenki mózgu dotarło, że facet jej przyjaciółki właśnie stracił pracę…

Nerwowo schowała medalion do kieszeni i szybkim krokiem weszła do kuchni. Nikogo nie było, więc Lenka stanęła przy oknie i myślała, patrząc w gwieździste niebo. – Ja chyba śnię, najpierw odbił się w powierzchni medalionu, a później ta myśl przeszła w mojej głowie. Ja chyba zwariowałam… Muszę się dowiedzieć, czy to prawda.

Do kuchni wszedł nowy chłopak Lenki, objął ją czule i pocałował w szyję. Jego pieszczotę zagłuszyła  jego myśl w jej głowie – jak mam jej powiedzieć, że byłem głupi i młody, mam syna, płace alimenty i co 2 tygodnie jeżdżę do  niego do Warszawy? Nie spodoba się to jej, jak to zrobić, aby jej nie stracić? Może to za wcześnie, może za kilka dni… Nie będę jej psuł humoru w trakcie imprezy…

Lenka spojrzała na medalion, twarz jej chłopaka odbijała się nie wyraźnie w świetle medalionu. Młoda kobieta  odwróciła się i odezwała się cicho – od kilku dni mam wrażenie, że chcesz mi o czymś powiedzieć, lepiej miejmy to z głowy, choć na balkon, tam nikt nie będzie nam przeszkadzał…

Udostępnij na:

2 Comments

  1. Przydałby mi się taki medalion, w którym ciucholandzie sprzedaja takie kurtki, pójdę sprawdzić kieszenie! 😀

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*