panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

hotel_nad_jeziorem

Na to trzeba sobie zapracować – nowa kochanka, część 1.

| 0 comments

 

 

***

Ken szykował się do wyjścia, dziś znów umówił się Jane. Podobała mu się coraz bardziej, zgadali się na jakiejś imprezie w pubie, spotkali kilka razy i w końcu „zaciągnął” ją do łóżka. Trochę się opierała, nabijając się z niego, że nie będzie jego Barbie. Rzeczywiście nie była, poza długimi włosami nic nie miała z nią wspólnego, nawet nie przypominała dziewczyn, z którymi spotykał się do tej pory.

Właściwie przy niej uświadomił sobie, że zawsze wybierał kobiety typu modelki, wysokie i prawie anorektyczne chude. Jane zupełnie odbiegała od takiego typu urody, nie wysoka, z dużymi cyckami, ostrym wcięciem w pasie, z szerszymi biodrami i nie nosiła mocnego makijażu. Zdecydowanie nie przypominała jego dotychczasowych laleczek.

Można było z nią pogadać na każdy temat, właśnie zwrócił na nią uwagę przez to, co mówiła tamtego wieczoru. Później zauważył, że facet, który siedział obok nieprzyzwoicie wpatrywał się w jej cycki. Udawała, że tego nie widzi, a może faktycznie nie zwracała na to uwagi.  Rzeczywiście było na co popatrzyć, chyba nawet zarysowywał się kształt brodawki.

Często spoglądał na nie ukradkiem, bo nie chciał, aby Jane się domyśliła, a poza tym jego połówka niby wygłupiała się i chichotała z koleżankami, ale co chwilę odwracała głowę w ich kierunku.  W końcu „jego pani” wyszła do łazienki, Jane uśmiechnęła się kokieteryjnie i wypalił bez zastanowienia:

– Będziesz tu jutro koło piątej, pogadamy bez tego zgiełku.

– Tutaj, zwariowałeś, bądź o piątej na parkingu, tam się spotkamy.- powiedziała Jane i odeszła po drinka.

Obserwował ją, długo gadała z kimś przy barze i wyszła jako jedna z pierwszych gości imprezy, nawet nie zauważył kiedy i czy sama, czy z kimś. Na drugi dzień spotkali się na parkingu, poszli do okolicznej pizzerii, świetnie się im gadało, jakby znali się od lat, przy okazji łapali się za słówka półżartem półserio nieprzyzwoicie dowcipkując. Mimo kokieteryjnych uśmieszków i dowcipków, czuł dystans i jej wahanie, wiedział, że nie będzie łatwo, a to pociągało go jeszcze więcej.

Odprowadzając ją do auta, zastanawiał się, czy jeszcze się z nim umówi, ciekawość powoli ustępowała instynktowi i sam przed sobą musiał się przyznać, że miał coraz większa ochotę ją przelecieć. Chciał wreszcie zobaczyć te dość masywne cycki i okrąglutki tyłeczek! Pocałował ją delikatnie w policzek, gdy wsiadała do samochodu i wyszeptał:

– Przepraszam, ale nie pamiętam twojego imienia – nic się nie odezwała – dasz mi  jakieś namiary na siebie? Może telefon? – poczuł się dziwnie z tym jej milczeniem i cofnął odrobinę do tyłu. Spojrzał jej w oczy uśmiechając się niepewnie.

– Nie przedstawiłeś się do tej pory – odparła i uśmiechnęła się czarująco.

– Nazywam się Ken…

– Ken, a to ci dopiero – i zaśmiała się głośno, prawie ironicznie i znów zrobiło mu się odrobinę głupio. – Nie będę twoją Barbie! – zaśmiła się jeszcze raz i wsiadła do samochodu.

Wyjęła wizytówkę ze schowka auta, wręczyła mu, pomachała kokieteryjnie na do widzenia  i odpaliła silnik. Patrzył jak zamyka drzwi i cofa auto, skręca i opuszcza parking, westchnął za oddalającym się pojazdem i spojrzał na wizytówkę. – Ooo… Zapowiada się ciekawie Jane – mruczał wsiadając do samochodu – Jane…

 

***

Przyjechał do domu, jego pani trochę dopytywała się, co tak długo, stwierdził, że w pracy go zatrzymało i jest cholernie zmęczony, poszedł się wcześniej położyć. Dobrą chwilę nie mógł zasnąć, jego myśli za często uciekały do roześmianej kobiety z dołeczkami w policzkach jak u małej dziewczynki. Z resztą Jane była niska… i cycków na pewno nie miała jak dziewczynka.

Zadzwonił do niej z samego rana, lekko flirtowali przez telefon, w końcu zaproponował spotkanie, był coraz bardziej napalony nim usłyszał odpowiedź, zagalopował się:

-… chętnie bym się wyrwał z tobą gdzieś na ten weekend.

– Co powiesz w domu?

– Coś wymyślę delegacja, szkolenie, nie wiem jeszcze… Pojechałabyś?

– Chętnie się wyrwę gdzieś za miasto – odparła Jane.

– Na popołudnie, może na dzień, czy dwa… Pracujesz w soboty?

– Nie pracuje, co proponujesz?

– Może wynajęlibyśmy hotelik? – powiedział Ken i szybko dodał – Cholera głupio zabrzmiało! Nie pomyśl sobie źle, że do hotelu to…

– W hotelu to raczej ludzie robią sobie dobrze! – zaśmiała się Jane. – Znajdź ten hotel i daj mi znać. Przyjedziesz w piątek taksówką do mnie do pracy? Nie będziemy się tłuc w dwa auta, pojedziemy moim.

– Jane?

– Tak?

– Znajdę hotel. Możesz zarezerwować na swoje nazwisko, nie chcę, aby moja…

– Ok, zadzwoń do mnie jak znajdziesz – wtrąciła się Jane, pożegnała szybko i odłożyła słuchawkę.

 

***

Zgodnie z umowa podjechał w piątek po nią do pracy. Wsiedli do auta i ruszyli. Trudno mu było wyczuć, co będzie, miał nadzieję na wiadomo co, ale Jane mimo, że dość otwarta, rozgadana i roześmiana, wciąż trzymała go na pewien dystans. Przez moment nawet zastanawiał się, czy dorosła kobieta wyjeżdżająca z facetem do hotelu za miasto, na pewno wie, na co ten facet liczy. Ale taka właśnie była Jane, nigdy nie było wiadomo, co się po niej spodziewać, była bliska i na swój sposób daleka równocześnie, innej już dawno położyłby rękę na kolanie, albo obejmował czule, a z Jane wcale nie był pewien jej przychylnej reakcji.

– Co tak zmarkotniałeś?

– Nie jestem przyzwyczajony, że kobieta prowadzi – odparł Ken.

– Ok, za parę minut jest fajny zajazd przy autostradzie, zatrzymamy się na kawkę, a później ty kierujesz.

Ken kiwnął potakująco głową i pomyślał – Cała Jane, niby uległa i zgodna, ale ciągle mam wrażenie, że trzyma mnie za jaja i tu rządzi.

Siedzieli przy stoliku, popijali kawkę i znów się rozgadali, atmosfera się mocno rozluźniła, Kenowi wrócił dobry humor. Gdy wstawali od stolika, Jane dała mu kluczyki i wygrzebała jakąś kartkę z torebki.

– Nawigatorka ma już trasę ustawioną, tu masz wydruk rezerwacji z hotelu – Ken właśnie uzmysłowił sobie, że nie zapytał dokąd jadą. Jane uśmiechnęła się ciepło, wzięła go za rękę i dodała:

– Trzeba ruszać w drogę…

 

***

Szybko załatwili formalności, Ken zapłacił gotówką i poszli obejrzeć pokój. Ken był zaskoczony, że za tak niską opłatę znalazła taki hotel. Pokój był zadbany, pachnący, całkiem spory i z wygodną łazienką. Jak na komendę gruchnęli na łóżko, odbijając się radośnie, wpadli sobie w ramiona. Kilka uścisków i gorących pocałunków i wydawało mu się, że już jest jego. Nic tego, Jane szybko wstała i zaczęła się rozpakowywać, kilka szmatek wrzuciła pośpiesznie do szafy, krzyknęła radośnie widząc żelazko i deskę, coś zawiesiła na wieszakach, wyciągnęła kosmetyczkę i pokaźną ilość kolorowych buteleczek, natychmiast popędziła do łazienki.

– Ach te baby – mruknął Ken i zlazł z łóżka. Przez chwilę czekał na odgłos szumiącej wody, już miał zapytać, czy nie przynieść jakiegoś drinka z hotelowego baru, gdy zobaczył Jane przy drzwiach. Dopinała guziki płaszczyka i zapraszała na spacer w świetle księżyca.

– Choć zobaczymy to jezioro, co tak reklamują na swojej stronce internetowej. W świetle gwiazd i pełni księżyca, musi tam być bardzo romantycznie.

Ken nie miał specjalnej ochoty włóczyć się po nocy, ale nie miał też zamiaru psuć jej nastroju, zresztą instynktownie czuł, że takiej kobiecie raczej się nie odmawia. Nie poszli daleko, nawet nie okrążyli całego jeziorka, trochę posiedzieli na ławce gadając o wszystkim i o niczym, nawet nie zauważył jak długo byli, bo rozmowa jak zwykle im się kleiła, ale z Jane dało się gadać nawet o motorach czy sporcie.

Gdy wrócili do pokoju zaparzyła herbatki, dolała do niej koniaku na rozgrzewkę – przezorna babeczka – pomyślał Ken, czując jak przyjemne ciepełko rozlewa się po zmarzniętych kościach i usłyszał:

– Choć zejdziemy do baru na kolację, bo pewnie zaraz zamykają…

Ken wstał posłusznie z fotela, rzeczywiście wygłodniał na tym spacerze i po woli zaczął się przyzwyczajać do tego jej rozkazywania. Schodząc po schodach zastanawiał się, kiedy go do siebie wreszcie dopuści i czy wtedy też będzie mu mówić po kolei, co ma robić. Uśmiechnął się do własnych myśli i objął ją delikatnie, pochylił się, pocałował w szyję i szepnął – lubie cie mała, nawet nie wiesz jak bardzo. Jane szybciutko i leciutko wyswobodziła się z jego ramienia, wzięła go pod rękę i tak weszli do baru.

– Niech będzie po twojemu – mruknął Ken i poklepał ją delikatnie po dłoni, która uczepiła się jego ramienia.

 

***

Otworzył drzwi pokoju i nonszalancko ukłonił się przepuszczając ja pierwszą w progu. Jane rzuciła torebkę na stolik i poszła do łazienki. Tym razem usłyszał szum lecącej wody i z ulgą siadł na łóżku. Wyobrażał sobie, że zaraz wyjdzie naga w ręczniku i zastanawiał się, czy wypada zrezygnować z kąpieli. Postanowił wziąć najszybszy prysznic świata i przejść do najprzyjemniejszych rzeczy, ciekawe na ile mu pozwoli sobą porządzić?

Jane nadal nie wychodziła z łazienki, włączył cichutko telewizor i zaczął się nudzić – Ileż te baby mogą się pindżyć? – myślał przełączając kanał. Zaglądnął do torby Jane i łyknął koniaku prosto z gwinta. Po pewnym czasie zaczął się przechadzać po pokoju. Jane nie wychodziła, słyszał jak nuci piosenki lecące w telewizji. Spojrzał na drzwi do łazienki, były delikatnie uchylone, Jane leżała zadowolona w wannie, po szyję w piance i nadal nuciła, nie śpieszyło jej się wcale.

Ken zapukał głośno do drzwi.

– Jane litości, pospiesz się, muszę się wysikać!

– Właż nie krępuj się, jak chcesz to zamknę oczy! – odparła wesoło.

Ken nie wiedział, czy się śmiać, czy się złościć, otworzył drzwi, spojrzał na nią. Wyglądała jak z panienka z reklamy płynu do kąpieli, mokre pofalowane włosy, wielkie błyszczące oczy, zalotny uśmiech i ponętne cycki schowane w pianie do połowy brodawki, jedna noga seksownie wsparta o kran, aż mu drgnęło w gatkach.

Podszedł do toalety, rozpiął spodnie, obniżył i wysunął kutaska. Oparł się jedną ręką o kafelki, a jedną wciąż przytrzymywał ubranie i obejmował penisa. Nic nie wyleciało, ani jedna kropelka. Odwrócił głowę do Jane

– Będziesz patrzyć?

– Jak ci to nie przeszkadza.

– Nigdy nie lałem przy kobiecie.

– Masz okazję, jak chcesz to się odwrócę – odparła Jane. Uniosła się wyżej i zasłoniła sobie oczy.

– Masz piękne piersi, duże sutki… możesz patrzyć, dłużej nie wytrzymam. – powiedział Ken, zsunął ubranie niżej, do połowy kolan, odsłaniając całe pośladki, chwilkę wisiał nad muszlą, trzymając sporego już kutaska i w końcu puścił strumyczek. Strzepnął ostatnie kropelki, wcale nie odwracając się, ale wiedział, że patrzyła. Nogami zdarł spodnie do kostek, uwalniając z nich stopy zdjął górę ubrania i rzucił na podłogę. Podszedł do wanny i spytał:

– mogę?- równocześnie pakując się do wanny.

 

***

Długo nie siedzieli w wodzie, przyjemnie było się podmacywać w piance, ale wanna zbyt ciasna na dwojga odstraszała niewygodą, więc szybko przenieśli się do pokoju. Najpierw zaliczyli wielkie łóżko, Ken nie mógł wytrzymać i ssając jej cycki, wepchnął się miedzy nogi, ostro ja przerżnął klasycznie nim ochłonął i zaczął lizać, aby dać przerwę kutaskowi, który o mało nie pstryknął z radości.

Tu czekała go nowa niespodzianka, cipka miała fajny kształt, Jane miała leciutko wypukłą brzoskwinkę, a może bułeczkę, która w swoich zaciśniętych połóweczkach ściskała niewielki trójkącik, kuszący jak zabawnie wystawiona końcóweczka języczka. Spodobała mu się taka zwarta, gładziutko wygolona szparka z króciutką i trójkątną fryzurką u góry.

Przesuwał po niej języczkiem, wciągał delikatnie ustami i znów lizał, rozchylając wargi krążył wokół trójkącika, docierając, co chwile do twardego kółeczka. Drażnił go delikatnie koniuszkiem języka i ssał łechtaczkę. Znów pochłaniał ustami fragmencik wargi i lizał zachłannie całą szparkę. Pociągnął nogi wyżej i zastanawiał się jak daleko mu pozwoli się posunąć. Jane pomrukiwała z zadowoleniem, więc pchał się nisko i głębiej. Wypieścił jej językiem brzeg dziurki i wepchnął do środka.

Po chwili znów lizał całą szparkę, ssał i podrażniał ustami. Cipka zwilgotniała, rozchylił palcami z zapałem wylizywał jej soczki, błądził ręką po całej cipce, to rozcierając u góry to wkładając palce do środka, nie przerywał lizania, wiedział, że jej się podoba. Jane wierciła się troszkę i czasem zaciskała uda, czuł, że cipka raz po raz coraz mocniej zaciska jego palce i zaczął nimi rytmiczniej przesuwać. Lizał ją szeroko rozłożonym językiem wysoko u góry, u podstawy łechtaczki, spoglądając co chwilę na Jane.

Na twarzy rysował się grymas uniesienia, pojękiwała coraz głośniej, nagle poczuł ogromne ciepło i wilgoć zalała mu palce, nadal nie przestał lizać, wiercił się palcami w dziurce,  jakby rznął kutaskiem i dopiero jak skurcz ustąpił zszedł niżej, aby dokładnie wylizać jej soczki. Schodził językiem niżej, między pośladki, penetrując przedziałek i zaczepiając drugą dziurkę.

Jane nie protestowała, nawet jak na dłużej zatrzymywał się na jej brzegu i lekko wpychał koniec języczka do dziurki w pupie. Szybko obrócił ją na brzuch i chwycił za pośladki. Uniósł w górę i wsadził kutaska do cipki. Posuwał zamaszyście, aż jajka, co chwilę uderzały o jej skórę, a on dopychał jeszcze mocniej, patrzył jak jej okrągłe pośladki pulsują, rozchylał je mocno i zastanawiał się, czy pozwoli mu przerżnąć tyłek. Nie sprawdził, był za mocno podjarany, aby kontynuować wysunął kutaska i spuścił się na jej wypięta dupcię.

Ken obudził się przed Jane, patrzył na jej nagie ciało wystające z nad pościeli, gołe plecy, obsypane długimi włosami i do połowy odsłonięte pośladki i obiecał sobie, że spróbuje się do nich dobrać. Nie wszystkie kobiety lubią analne pieszczoty, ale skoro Jane nie protestowała, gdy lizał drugą dziurkę, to może się uda przelecieć jej dupeczkę. Ken ucałował jej biodro, przykrył kołdrą i wyszedł się ogolić do łazienki.

 

Pozostałe odcinki:

Część 2.

Część 3 (ostatnia)

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*

POTWIERDŹ SWÓJ WIEK!

Na stronie czasem pojawiają się drastyczne treści, niecenzurowany język i wątki erotyczne przeznaczona jest wyłącznie dla osób dorosłych. Potwierdź, że masz ukończone 18 lat. .