panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

serce_złamane

Nie ma nic gorszego niż, gdy facet…

| 0 comments

 

Zastanawiam się, co jest gorsze, gdy facet jest bardzo zazdrosny bez powodu, czy gdy facet traktuje kobietę jak „seks-toy”?!

 

Gdy facet jest zazdrosny

Jak facet jest zazdrosny, na początku jest całkiem fajnie, bo wydaje Ci się, że tak okazuje jak bardzo Mu zależy. Gorzej jak zaczyna to robić nachalnie przy byle jakiej okazji, najczęściej w takim momencie, gdy nawet do głowy nie przychodzi Ci, że ktoś może być o to zazdrosny.

Później to ciągłe wypytywanie, bo np. zobaczył uśmiech do innego na przywitanie, a nie daj b/Boże miła rozmowa i żarty, takie rzeczy zbyt szybko urastają do rangi wielkiego przestępstwa. Uff , to spojrzenie, natarczywe i dziwne pytania, jego wykrzywiona lub skamieniała twarz zaczynają doprowadzać do szału. Zaczynasz się zastanawiać, czy już zaczął Cię kontrolować, czy dopiero to planuje?

Dobry i normalny facet, szanuje siebie i Ciebie. Wierzy, że jest jedyny, nawet nie pomyśli o tym, że możesz się zainteresować innym. Mężczyzna, który zaczyna być zazdrosny i ograniczać Twoją wolność, ma problem z poczuciem własnej wartości, wszyscy wydają Mu się lepsi i dlatego istnieje ryzyko, że Cię uwiodą, albo co gorsze sam na nich polecisz. Fajne ma o Tobie mniemanie, no nie?

Nadmierna zazdrość niszczy związek, bo narzuca ograniczenia, a prawdziwe uczucie nie buduje barier. Jak druga osoba kocha to nie poleci za kimś innym, naprawdę nie potrzebuje, aby partner wyznaczał jej granice, których przekroczyć nie wolno. Nie jesteśmy dziećmi, a tłumaczenie oczywistych spraw tylko pogłębia problem, bo niby dlaczego mamy się podporządkowywać zasadom jednej osoby. Wypracowanie kompromisu i wyjaśnienie ewentualnych nieporozumień graniczy z cudem, nawet jak się uda to wypominki jak echo, będą zatruwać zachwiany związek.

Oczywiście, męska zazdrość może być uzasadniona i wtedy sprawy wyglądają inaczej. Zazdrość najczęściej wzbudzają sygnały zainteresowania rywali albo oznaki niewierności partnerki. Z pierwszym to chyba nie powinno być problemu, a drugi to zależy jakie oznaki i czy na pewno dobrze zinterpretowane, czy kogoś nie poniosła jednak wyobraźnia. Zakładając, że nie jest mówimy o zazdrości tam gdzie jej nie powinno być, zastanawia mnie dlaczego facet tak pilnuje kobiety. Śmierdzi mi tu dyskryminacją płci, kobiety raczej nie zamykają facetów w odosobnieniu od świata.

Chciałabym to zobaczyć, chociaż na filmie jak by to było, atrakcyjny facet z wykształceniem i chodliwym zawodem, nagle zamknięty w domu przez kobietę pozbawiony środków do życia z dzieciakiem i obowiązkami domowymi, zakazem spotykania przyjaciół, śledzony w drodze na zakupy z regularną kontrola telefonu i maila itp. Nigdy nie nakręca takiego filmu, bo po 5 minutach, by nawiał przez okno! Parszywie przydzielone role społeczne nadal pokutują do dziś, a kobieta wyzwolona, częściej kojarzy się z wariatką i kurewką niż partnerem. Nie rozwijam, bo wyjdę na feministkę, którą nie jestem.

Facet (kobieta też) gdy próbuje złapać kogoś na gorącym uczynku,  już zachowuje się jak ofiara czyjejś niewierności, nim rozpoczęło się polowanie na zdradę.  Czy złapie zdradę, czy ona była, czy tylko sobie ją wymyślono nie ma znaczenia co do zaufania, nie ma go tam, gdzie się bierze takie rzeczy pod uwagę.

„Najlepsze” i tak przyjdzie później: łaskawe „wybaczanie zdrad” (tych prawdziwych i wydumanych) i pozostawanie w związku, paranoja drugiej szansy. Partnerzy nigdy nie będą sobie równi, bo jeden będzie tym niewinnym. Nawet jak sam nie będzie się wywyższał i o tym przypominał, to druga osoba w związku dość często będzie się czuła „ gorsza”.  Napiętnowanie zdradą przez drugą osobę lub samego siebie nie wróży nic dobrego w związku.

Czy to prawda, że nikt nie zdradza bez powodów? Czy to prawda, że nikt nie staje się zazdrosny bez powodów? Kto jest temu winny, partner czy my sami? Jakie to ma znaczenie dlaczego? W związku nie jest dobrze i tyle. Dlaczego to można ewentualnie pytać, jeżeli chce się związek poprawić lub odbudować.  Chociaż to akurat może go jeszcze osłabić, a ciągłe rozpamiętywanie tylko pogłębia rany.

Do tego czasem dochodzi, że facet wcale nie jest zazdrosny o płeć odmienną, potrafi demonstrować swoje niezadowolenie nawet, gdy nie poświęcasz mu całego swojego czasu, to książkę za długo czytałaś, to z koleżanką się zagadałaś, to zaintrygował Cię jakiś temat i bujasz się za informacjami po Internecie. Zaniedbujesz Go, bo nie poświęcasz Mu całego swojego czasu?  Każde wyjście okupione jest wypominkami lub krzywymi minami. Zazdrość ma różne oblicza, czasem człowiek rezygnuje na wszelki wypadek, aby znów się dziwna sytuacja nie powtórzyła. Tylko czy na pewno na tym polega miłość, aby rezygnować non-stop z całego siebie?

 

Gdy facet traktuje Cię jak seks – toy

 

Niby jest przy Tobie, ale jest jakby obok, tylko w swoim świecie, zamkniętym dla Ciebie. Zastanawiasz się, co jest grane, może masz wrażenie, że jest myślami zbyt daleko, coś innego siedzi mu w głowie, może pytasz czy się przyzwyczaił się, czy znudził? Wciąż jest, ale czasem taki obcy, co go trzyma? Jednym tchem wymieniasz: dzieci, kredyt, strach przed samotnością, obawa, że „lepszej parti” szybko nie znajdzie, bo w sumie jakoś tragicznie nie trafił, to co innego ma myśleć?

Taki facet w nocy chce, abyś spała przytulona do niego, niby szuka Cię szuka na drugim końcu łóżka, przytula i szepcze czule. Zaczynasz się zastanawiać, czy to nie jest oznaką, że chce seksu? Kiedyś ciągle okazywał jak mu zależy, jaka jesteś dla niego ważna, ciągle chciał się być blisko, przytulać i całować, dzielił się wszystkimi szczegółami ze swojego życia.

Myślisz stereotypowo, jak faceci chcą seksu – to się przytulają, później nie muszą okazywać czułości to tego nie robią? Może poszukać bardziej wylewnego? A może cos z Tobą nie tak, może oczekujesz za dużo? Czujesz się odrzucona i  nie bardzo potrzebna? Zaczyna się stara śpiewka – nie okazuje uczuć, bo  już ich nie ma?!

Później zaczynasz sobie tłumaczyć, że ktoś czuły i miły itd. to jeszcze wcale nie świadczy, że kocha. Czekać i starać się z nadzieją, że w końcu miłość zaiskrzy? Czekać na miłość, patrzyć w przyszłość ze obawą w sercu, że coś powoli pęka w Tobie w środku.

Najgorzej jest jak do seksu się zbiera, sam seks owszem super, Tobie dobrze i widzisz jego zadowolenie. Tyle, że po paru minutach, przybierasz sobie do głowy, że nie chcesz być tylko do łóżka. Masz moralnego kaca, z jednej strony chcesz, ale z drugiej strony, czujesz się jakbyś nic więcej oprócz seksu nie miała do zaoferowania, a w każdym razie on chyba tego nie widzi. (zaczyna działać to głupie hasło na plakatach?)

Trudno przecież nazwać związkiem coś, co służy jedynie seksualnemu zaspokojeniu, ale ludzie w pewien sposób uzależniają się od siebie i fantastyczny seks, nadal trzyma, nawet jak nie sypiacie już razem. Pytanie tylko na jak długo i czy to ma sens? Czy tylko o taką bliskość nam chodzi?  Czy istnieje seks bez miłości? Podobno „wszystko, co drażni nas w innych może prowadzić do zrozumienia siebie” (Carl Jung)

 

Tak się właśnie zastanawiam, co jest gorsze, gdy facet jest bardzo zazdrosny bez powodu, czy jak traktuje kobietę jak „seks-toy”?!

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*