panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

Oko_Diabla_2

Oczy diabła – Scena 2. -Nowela „W szponach bestii”, część I

| 0 comments

 

Zestawienie wszystkich odcinków – nowela „W szponach bestii”

 

***

Internet generalnie jest kopalnią wiedzy, umożliwia oszczędności czasowe i finansowe, ale bywa także niebezpieczny. Ostatnio włamano się do mojej skrzynki pocztowej, ukradziono wszystkie dane personalne, wszystkie informacje, jakie się tylko dało z mojego komputera. Niby jest całkiem normalne w dzisiejszych czasach, zbyt dużo hakerów buszuje po sieci i zbyt dużo firm marketingowych chętnych jest płacić za tego typu informację. Do tego ciekawość w/Wielkiego b/Brata, a może mediów rośnie z dnia na dzień.

Trochę mnie to wkurza, że ktoś wchodzi w buciorach bez pytania, ale poza tym nie zrobiło większego wrażenia. Może już się zahartowałam, w ciągu ostatniego roku włamano się wielokrotnie, zamknęłam wiele kąt emailowych. Ciągle coś Rodzinka majstruje, aby zabezpieczyć komputer, ale widać im nie najlepiej idzie, więc się przygotowałam, że tak będzie się zdarzać, co jakiś czas. Ciekawe czy to ciągle ten sam haker czy jest ich wielu?

Komputer też często mi robi niespodzianki, nawet się do tego przyzwyczaiłam. Niech sobie wydaje odgłosy, jakie chce i miesza, ciągle mam pryma-aprilis i mogę się pośmiać. Nie bardzo lubię jak się zamraża, ale sobie czekam robiąc coś innego i jest dobrze. Rodzinka zdejmie i tak wszystkie zabezpieczenia, jakie są w stanie. Haker i tak jak będzie chciał to wróci, albo wpadnie ktoś nowy, może nawet mam jakiegoś szpiega teraz, nie szkodzi powoli się przyzwyczajam, że nie mogę być sama.

Jakbym miała okazję mu coś powiedzieć, to bym go grzecznie opierd…,  aby nie ruszał mojej myszy, wyjątkowo mi nie pasuje jak nie chce się ruszać, albo nie mogę znaleźć kursora. Może byłby miły i oszczędził mi tych numerów, bo myszka mi się z cipką kojarzy, drażni mnie jak ktoś tam pcha brudne łapy, wtedy zdarza mi się zakląć głośno, mój Jedyny prawdopodobnie ręki nie utrzyma i łapsko komuś przetrąci.

Ostatnio była ostra jazda, mój komputer świrował jak nigdy wcześniej, w podobnym mniej więcej czasie jak ktoś władował się na gapę do mojej głowy. Zawsze chciałam się dowiedzieć jak telepatia lub hipnoza działa, no i chyba miałam ku temu okazję. Nigdy wcześniej nie próbowałam, bo zawsze zastanawiałam się jak będę mogła się zabezpieczyć, aby się nie stać kukiełka w cudzych rękach. Jakoś się tego zawsze obawiałam, jak daleko może się posunąć moja ciekawość. W końcu jestem księżniczką i wszyscy spełniają moje zachcianki, więc i to marzenie w życiu mi spełnili.

Wyszykowali mi kochanka w stroju sławnego tenora, widocznie im się spodobała Szkocka krata, nic tylko sobie pogratulować. Dziękuję zespołowi hakerów komputerowo- umysłowych za docenienie mojej pracy. Świetnie się bawiłam, każdy spełniał moje zachcianki, nie wychodząc z domowych pieleszy byłam widzem i aktorem równocześnie, bardzo ekscytująca przygoda.

Tylko, ktoś kto to zorganizował zapomniał, że uszczęśliwianie kogoś na siłę, szantaż i próba pozbawienia wolnej woli do decyzji, to nie jest najlepszym sposobem do budowania znajomości, czy jakichkolwiek relacji między ludzkich. Jest po prostu chamskim chwytem poniżej pasa, który od razu przekreśla współpracę opartą na zaufaniu, powoduje powstawanie ogromnych barier na przyszłość.

Cóż każdy dostaje to na co zasłużył. Ja i tak się nie zmienię, nie zacznę siebie czy świata bardziej lubić. Świat jest jaki był, życie jest jakie było, chociaż patrząc przez pryzmat tego doświadczenia, będę zwracać uwagę na więcej szczegółów, co i tak pewnie nie jest mi bardzo potrzebne. Pewnie będzie mi przeszkadzać i jeszcze bardziej zwiększy moją nieufność. Dziś jeszcze bardziej nie lubię autora/autorów tego przedstawienia.

Ostatnio moje ciało też było dziwnie, powtarzały się bóle głowy, do tego trochę puchły mi kostki i dłonie. Na początku walczyłam z tym. Stosowałam jakieś kąpiele w rumianku i inne domowe sposoby, a później olałam i samo przeszło. Ciągle jeszcze wraca, ale nie jest tak intensywne i regularne. Różnie bywało ze snem, zdarzało się, że raz spałam za dużo, a raz za mało. Jakoś nie szczególnie wzbudziło to mój niepokój, kiedyś pracowałam na zmiany i wydawało mi się, że to jakieś echo tamtej rutyny.

Tak zauważyłam i wydawało mi się to dziwne, próbowałam zwalić na zestaw witamin, które Jedyny zostawia, co rano na moim biurku. „Księżniczki” nie lubią pracować, a królewicze lubią rozpieszczać swoje królewny.  Dziś mogę jedynie zastanawiać się ile z tego spania- nie-spania było naturalne, a ile ktoś się obcy na starał, aby porobić sobie ze mnie jaja. W każdym razie nie łatwo mnie namówić, że na świecie zdarzają się jakieś dziwne rzeczy, których nie da się wytłumaczyć, więc ktoś postarał się udowodnić niewiernemu Tomaszowi, żeby wreszcie uwierzył, że się da i wskoczył sobie do mojej główki.

Nic za cholerę nie mogłam z tego zrozumieć, jego obecność dziwna była jakby mi przeszkadzała i chciałabym się jej pozbyć. Z drugiej strony byłam ciekawa, co się dzieje, a przecież lubię rozwikłać zagadki i chyba chciałam poukładać te puzzle.  Kiedyś wierzyłam w duchy i świat zmarłych, teraz wcale nie jestem tego taka pewna, wydaje się być kolejną iluzją.

Czasem nie wiadomo co z tym wszystkim zrobić, co jest manipulacją innych, a co jest iluzją własnego umysłu, a co dopiero znaleźć w tym okruchy prawdy! Człowiek zadaje pytanie po co to wszystko i nie bardzo potrafi znaleźć sensowną odpowiedź. Może wcale nie warto pytać?  Może  gdy zna się odpowiedzi na nurtujące pytania, jest jeszcze trudniej żyć. Pytanie rodzi kolejne pytanie i tak znów powstaje coś, co utrudnia proste życie na co dzień. Może lepiej posłuchać muzyki i przestać o tym myśleć? Tak, jak mam pustkę w głowie, albo za dużo pomysłów to lubię słuchać muzyki, a stare piosenki i najnowsze przeboje dają mi natchnienie i siłę do pisania.

 

***

 

Tak czy owak słuchałam z tym dziwnym obcym muzyki, zgrywał się prawie na imperatora, był bardzo przekonujący ten Tytsus, Romek i Atomek. Wyszykowali mi pana młodego Jęczym miał na imię i jego ochroniarza. Istny królewicz i Żebrak śpiewający na 3 tenory. Nieznany boy wziął mnie do opery i kabaretu, po kafejkach ze mną biegał i listy pisał, których nigdy nie miałam czasu przeczytać. Próbował mnie wkręcić w rolę pracownika marionetki, która ma romans w pracy i konflikt z Szefową. Nawet nawrócić na wiarę i religie mnie próbowano, w dodatku co chwilę na inne k/Kościoły. A gdzie ja nie byłam? Lepiej nie opowiadać, bo czasu nie starczy, aby to spisać.

Chciałabym zobaczyć te cholerne oczy diabła, w końcu zobaczyłam ich groźny przebłysk.  Bywały momenty, kiedy się ich nawet bałam, ale ogólnie to wkurzała mnie ich obecność. Och, jakie jaja ze sprzętem były, szczególnie z komputerem i telefonami, istny koncert na życzenie. Diabeł przyjął wezwanie i w sumie mogłam zadać kilka nurtujących mnie pytań.

Ten gość w mojej głowie, wrzucał na ekran dziwne kawałki i wyglądało to jak odpowiedzi na moje pytania. Po chwili czar pryskał. Nie byłam do końca zadowolona, odpowiedzi nie były kompletne, biła z nich stronniczość i nachalna manipulacja. Do tego jakby mi przeszkadzało, że ktoś do mnie mówi, a ja mam wrażenie, że ktoś przekazuje coś, ale czy w/Wielki b/Brat, czy b/Bóg, czy s/Szatan?

Do tego diabełek się migał, odpowiadał okrężnie i próbował mnie wyprowadzić w pole. Jak każda księżniczka musiałam sobie pogrymasić, ale przecież księżniczki zawsze dostają to, co chcą, a jak nie ma to strzelają focha. Świat się musi wokół nich kręcić, a jak nie to Jedynemu się poskarży, co to kurwa za dwór jak nie dostanę gwiazdki z nieba.

Uparłam się, że chcę wiedzieć, kim jest, a jak sam diabeł to chcę go zobaczyć z bliska. Chcę zobaczyć oczy tego diabła. Diabła jeszcze nie zobaczyłam, ale cyrk na ekranie wielki był. Super było to kuku, dałam się wkręcić i miałam swoje przedstawienie. Na wszelki wypadek zadzwoniłam do Rodzinki i powiedziałam, dajcie mi trochę czasu, bo mi się wydaje, że ktoś mi miesza we łbie.

Gdy odeszłam od komputera miałam wrażenie, że nasza rozmowa wcale się nie skończyła. Dziwna sprawa, ale powiedziałam sobie, że muszę to rozwiązać i nie będę nic słuchać piosenek dopóki się nie uporam z tą sytuacją, a pierwsza muzyka, którą usłyszę będzie moją podpowiedzią. Musiałam dobrze się nakrzyczeć, że będę rozmawiać w takich warunkach i z byle kim się dogadywać. Nie ma Jedynego, za długo go trzymają w tym ministerstwie zagranicznych, a nadąsana księżniczka całą służbę już z dworu wylała.

Przygoda była bardzo ekscytująca, ktoś postarał się, abym się dobrze bawiła. Przy okazji na chwilę polubiłam siebie trochę bardziej, ten kolarz śpiącej królewny i Kopciuszka, który wychodzi na bal. Przy okazji potwierdziło się, że uparte księżniczki dostają to, co chcą, nawet gwiazdkę z nieba, a ja tanio skóry nie oddam. Nakrzyczałam na n/Najwyższego Konstruktora Świata, po cholerę mnie skonstruował, jak mi nie dał mieczyka czy innej broni, to niby czym mam wojować?

No w takie klocki to ja nie gram, księżniczka musi mieć dokładnie to, co chce, a prośby każdej księżniczki zawsze są spełniane.  Co to kurwa jest? Albo będzie audiencja księżniczki u n/Najwyższego, albo księżniczka będzie do góry dupą leżeć jak się ktoś chce o nią bić to niech się bije, a jak nie to niech ją całują w nos to ona sobie poumiera i albo coś jeszcze lepszego wymyśli.

No kurwa, cóż to za dwór, same duchy zostały i głucho wszędzie cicho wszędzie, nawet diabeł deszcz z nieba przysłał zamiast chórów anielskich. Pieprzona wyspa, z wizyta do królowej człowiek się wybrał, a tu ruiny zamków na piasku, a Merlin jeszcze się nie inkarnował. Jaki wielki burdel tu macie w tym archeo siostry, gdzie ta cholerna winda na powierzchnię?

 

***

Dużo się dowiedziałam o sobie, więc może i dobrze było przez to przejść. Wiem, że jestem w stanie poświęcić sporo za prawdę i prawda o tym, jakim jesteś człowiekiem zawsze sama się obroni. Już wiem na pewno, że prawdziwa miłość istnieje, a ja jestem za nią w stanie oddać wszystko. Wiem, że mogę poświęcić siebie, ale co do innych, których kocham mam ciągle opory.

W sumie to wygląda tak, jeżeli rozgrywka jest tylko ze mną, to mogę walczyć na śmierć i życie, ale jak zacznie mnie ktoś szantażować, że zrobi krzywdę tym, których kocham to może lepiej jak mnie od razu zabije, a nie wykorzystuje do swoich niecnych celów. Człowiek jest w stanie zrobić za dużo, poświęcić też za dużo jeśli wchodzi w grę miłość. Ktoś kto to wykorzystuje musi być podły i nieludzki. Nikt się tego nie spodziewa po drugim człowieku, ale po diable owszem tak.

Oczywiście mam na myśli diabła nie w sensie religijnym, tylko, jako utożsamienie zła wcielonego, czy bezcielesnego jak kto tam woli. Zło jest i było od zawsze, staje się bezradne wobec prawdy i miłości, nie potrafi sobie z tym poradzić. Najgorsze jest to, że próbuje cię złamać poprzez odebranie wolności, a prawdziwej wolności, która jest w środku każdego z nas i tak nie jest w stanie unicestwić.

Generalnie szukać prawdy mogę bez wahania jak miałabym pewność, że jest to tylko moja rozgrywka, a osoby mi bliskie są wyłączone z gry. Jak chcą niech sobie wchodzą, ale z własnej woli, a jak życie mnie postawi przed wyborem, kto ma zginąć oni czy ja, to będę się upierać, abym to była ja, a nie oni. Mają mieć immunitet od n/Najwyższego, bo przecież za darmochę rączek sobie brudzić nie będę.

Jak już mam tu trupem paść to musi być warto, np. za wolność, albo za miłość, za kogoś innego, no za jakąś ideę z wyższej półki, coś, co może stanowić jakiś sens, tanio skóry nie oddam. Nie? To może być Matrix! Tak może mogę być the one, mam kogoś, kto wierzy, że jestem pierwsza, ta wybrana i ta jedyna. Tak zdecydowanie matrix to jest to, tylko dlaczego mam być facetem? Nie tak nie będzie, jestem kobietą, więc nie mogę być the one, może lepiej będę jego miłością, ktoś przecież musi mnie uratować, a ja muszę kogoś kochać i uratować!

Dowiedziałam się, że wciąż wierzę w n/Najwyższego, kogoś, kto skonstruował cały ten cholerny świat i wcale mi nie zależy, czy o/On jest, czy b/Bogiem, czy d/Diabłem, czy ź/Źródłem, czy jeszcze czymś innym. Było kilka innych rzeczy, ale nic diabełkowi nie pasowało, nawet  postanowiłam wymyślić jakiś melodramat, np. zapytałam czy może być jakiś samobójca za miliony, byle byłby dość dobrze znany, może nr.44 jak u Mickiewicza?

Najlepszy numer był później, jak już dotarło, że zabawa się skończyła, teraz trzeba się zastanowić, co dalej i zacząć myśleć rozsądnie. Najlepiej poskarżyć się Jedynemu, co to jest? Ktoś mnie znów w balona robi, czy mam się znów zacząć bać. Najlepiej schować się u Jedynego pod pachę, nim coś konkretnego wymyślę.

Siedziałam obok Jedynego, wsparłam głowę na jego klacie i próbowałam nie myśleć, albo zapomnieć, albo rozwikłać tą zagadkę. Jedyny miał włączoną muzykę na telefonie i wtedy  usłyszałam z piosenki – remember / pamiętaj, no przecież będę pamiętać, jak to można zapomnieć. Teatr dobry, a ja grałam tam księżniczkę i kopciuszka jednocześnie.  Tylko gdzie do cholery Kopciuszek zgubił pantofelek?

Wtedy Jedyny otworzył kopertę, a w niej był list, prosto z rządu. No kuźwa, tam mnie jeszcze nie było! Ktoś naprawdę się starał i zgrał to czasowo, aby dać znać, że zabawa trwa. NO przecież zwykły spamer by nie wysłał nic pocztą, na cholerę by robił tyle zachodu, aby poselstwo do Kopciuszka dostarczyć? Tak, tak… Zróbmy rząd i chodźmy stąd, nim ktoś uwierzy w nadmiar tych dziwnych przypadków.

Gdzie ja zgubiłam ten cholerny pantofelek? Oczywiście w domu nikt nie wierzy w takie bzdury, bo ja mam dużą wyobraźnię i dość lubię teorie spiskowe. Nawet jak powiem prawdę to nikt mi nie wierzy, bo lubię opowiadać bajki i czasem w nie sama wierzę, przez dłuższy czy krótszy moment. Lubię bąbelki w piance i tej w unoszącej się na powierzchni wanny i tej na czubku piwa, te które dmucha słomką  mała dziewczynka w piaskownicy też.

Zatrzymałam się nad tym dziwnym listem, skojarzył mi się z piosenką. No bez jaj, kto jaki spamer by sobie pozwolił na takie zaangażowanie, aby list za granice wysyłać? Sam diabeł go podobno podpisał, czyżby do piekł spadł pantofelek tej księżniczki? Czyżby ktoś zapraszał Kopciuszka na bal? Hulaj dusza przecież piekła nie ma, a diabeł wcale nie jest taki straszny jak go malują!

Znów wyobraźnia wodzi mnie za nos? Nie pierwszy i nie ostatni raz. Na wszelki wypadek nie pozwolę Jedynemu spalić tego listu, jak go parę razy przeczytam to dotrze do mnie, co jest grane, przecież jak się zaangażuje to mam opóźniony zapłon. Na szczęście księżniczka może długo się zastanawiać, a inni siedzą cicho, bo jak kto będzie pyszczył do wylot z salonu, albo księżniczka włączy muzykę, tak głośno ile sprzęt wydoli, a i tak ich słuchać nikogo nie będzie.

Dalsze jaja były takie, w spamie dostawałam rady na temat upiękniania mojej buźki, ktoś nawet postarał się o mojego sobowtóra, pomalowali mi rzęsy i ktoś dokleił mi ohydne krosty i oferta zrobienia z tym porządku. Tak jakby ktoś zabrał się za robotę wcześniej i dobrze pokombinował? Po co zostałam, aż tak prześwietlona i dlaczego komuś zależało na tym?

Dziwny jest ten świat, mały i nigdy nie wiesz, co się dzieje. Lubię burzyć iluzję u siebie i domki z kart u innych. Ciągle rozrabiam, świadomie i nieświadomie też. Odstawiam teatr, a że pamięć mam wybiórczą, z reguły nie ogarniam wszystkiego. Zresztą bardzo dobrze, bo dzięki temu jeszcze nie zwariowałam. Teraz zastanawiam się, co jest w końcu z moją intuicją, zawsze działa dziwnie, szybko wzbudza czujność, a puzzle ciężko mi ułożyć, ale przecież jak się za bardzo zaangażuje mam opóźnienie.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*