panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

Oko_Diabla_2

Oczy diabła – Scena 5. – Nowela „W szponach bestii”, część I

| 0 comments

 

Zestawienie wszystkich odcinków – nowela „W szponach bestii”

 

***

Życie jest jakie jest, nie narzekam i ciągle ją lubię. Fajnie byłoby mieć więcej, ciężko byłoby mieć mniej, ale w sumie nie jestem jakoś wrażliwa na to, co mam osobiście. Pewnie ten ktoś kto wyciął mi ten brzydki numer uważał, że chce mi pomóc, albo próbował mnie skompromitować przed samą sobą, a może kimś bliskim, albo po prostu zabawić się moim kosztem.

No cóż ja tez się momentami bardzo dobrze bawiłam, chociaż zbyt często miałam ochotę temu sku… oczy wydrapać. Teraz już jest cisza, mam nadzieję, że nie przed kolejną burzą. W każdym razie póki jest ta cisza to poopowiadam, jakie jajca się działy. Nawet jak nikogo to nie interesuje i nie czyta to przynajmniej jak zapiszę to nie ucieknie z pamięci, a może kiedyś będę chciała do tego wrócić.

Wszystko chyba zaczęło się w parę dni po zagubieniu paszportu. Nie wierzę, iż on zaginął. W ambasadzie zostały złożone papiery  z opłatą za wydanie i przesłanie dokumentu do domu. Dokument nigdy jednak nie dotarł. Były nawet problemy ze złożeniem reklamacji. Listonosz wpisał, że dostarczył go do domu, ale tego nie zrobił. Poczta nie miała podpisu, ale upierała się, że dostarczyła przesyłkę, niby gdzieś tam sprawdzali i szukali, ale jakoś bezowocnie, a za każdym razem ktoś inny odbierał telefon i opowiadał inne bzdury, w ogóle nie można się było w tym połapać. W końcu ambasada, jako nadawca przesyłki rozpoczęła proces reklamacji i unieważniła paszport, mam nadzieję, że z otrzymaniem nowego nie będzie już żadnych problemów.

Trudno uwierzyć w historię, że to przypadek, ale strach pomyśleć w jakie ręce dostał się ten dokument i co się z nim działo. Cholera wie, kto gdzie i kiedy i w jakim celu mógł się nim posługiwać. Pewnie nawet nie ma szans się tego dowiedzieć, bo niby jak. Jedyne co można zrobić to sprawdzić czy ktoś nie wziął jakiegoś kredytu, a reszta wyjdzie sama z czasem. Jak wypłyną jakieś smrody to będzie się działać i miejmy nadzieję, że w razie kłopotów na podstawie listu z ambasady da się jakoś to wyjaśnić i anulować.

 

***

Wyjątkowo zaskakujące jest, że sprzęt totalnie zwariował.  Siadł email, a na stronie mnożyło się od spamu. Generalnie to ten spam był wyjątkowo jednotematyczny, same gry strategiczne i mniej lub bardziej podejrzane strony z narzędziami hakerskimi. Teraz nie przychodzi żadna z nich, ani nawet trochę podobna reklama. Nie znam się na tego typu grach, bo nie grywam, nie bardzo wiem, dlaczego moja stronka obudziła takie zainteresowanie w tym sektorze, że dziennie przychodziło od 5- 30 spamów tego typu.

Nie ma szans, aby sprawdzić co to były za gry. Część nazw zapamiętałam i próbowałam je znaleźć na necie, tak w ramach sprawdzenia czy w ogóle istnieją, czy to był kolejny blef hakera, który się na mnie uwziął. To co znalazłam jest zbyt prymitywne i wcale nie przypomina tego co widziałam. Grafika w tamtych była wyjątkowa, jakby filmowa, a nie zwykła animacja i sztuczne ludziki. Poszczególne etapy przypominały niektóre filmy i teledyski.

Często miałam wrażenie, że ktoś przymusza mnie do brania udziału w grze. To była bardzo dziwna gra, która toczyła się jakby poza sprzętem, w normalnym życiu. Pamiętam fabułę gry, w którą mnie wtedy wrobiono i większość zasad w niej obowiązujących. Większość postaci też bez problemu mogę sobie przypomnieć. Dziwne jest to, że jak się uparłam to miałam wpływ na scenerie i zasady. Nie mogłam tylko tej gry kompletnie zatrzymać, ona ciągle się toczyła.

Generalnie chodziło jak zwykle o walkę z dobrem i ze złem. Był podział na drużyny oznaczone kolorami i można było stworzyć swoją jak się chciało, lub przejąć cudzą, ale można było pozostać samotnym wojownikiem. To, co się działo w grze, automatycznie znajdowało odzwierciedlenie w życiu. Czasem trudno było rozróżnić, co się dzieje naprawdę, a co jest grą. Grą na śmieć i życie w wszystkich światach.  Życie przestało być życiem stało się kompilacją rozgrywających się gier we współistniejących i zależnych światach alternatywnych.

Zbudowana iluzja powodowała, iż zacierały się granice świata, można było być w kilku miejscach na ziemi czy kosmosie w jednej i tej samej chwili. Można było być wszędzie i nigdzie, być wszystkim i niczym, przemieszczać się po dowolnej przestrzeni w dowolnym czasie, jednak nie było wstępu do przyszłości, ale teraźniejszość i przeszłość nawet aż do początku stworzenia świata była całkowicie dostępna.

Dziwna sprawa, nawet ja sama nie mogę uwierzyć jak realne to wszystko się wydawało. Zburzenie jednej fałszywej iluzji powodowało powstanie niezliczonej ilości nowych i przyśpieszenie akcji. Nawet sny się do tego nie umywają, to co się działo było wyraźniejsze. Prochy też, miałam kilka razy głupie jasie i narkozę przed operacją i nic nie pamiętam, nawet czy mi się coś śniło, czasem tylko fragmenty tego co się działo na sali operacyjnej. Jakbym stała z boku gdzieś w rogu pokoju i obserwowała. Ciekawe, że mimo narkozy widziałam ludzi i narzędzia, jakimi się wtedy posługiwano, słyszałam ich rozmowy, pamiętam ich twarze, nawet tych co przyszli w trakcie zabiegu, ale nigdy nie widziałam jak grzebią we krwi czy wnętrznościach mojego ciała, chociaż parawany do tej pory mogę opisać jak były ustawione i ich kolory. Światła na salach operacyjnych i pogodę za oknem też…

Zdecydowanie za dużo pamiętam, sporo rzeczy, których logika nie pozwala, aby pamiętać. Wielokrotnie byłam też w miejscach, w których nie powinnam być, bo moje ciało znajdowało się gdzieś indziej, niż ja byłam. No a teraz to dziwne doświadczenie, że ktoś przyplątał się do mojego życia i robi w nim rewolucję wbrew mojej woli.

Kurde za dużo się oczytałam i naoglądałam filmów, albo świat nie materialny naprawdę istnieje i czasem w nim bywam. Jakby, ktoś wziął na serio to co teraz mówię to z pewnością by mnie chciano zamknąć w wariatkowie. Na szczęście i tak nikt nie wie co jest prawdą, a co tylko fikcją literacką! Jak wie to i tak będzie siedział cicho, bo  niby co innego może zrobić, jak to wszystko udowodnić?

Nigdy nie zażywałam LSD, ale to trochę przypominało to co ludzie opowiadają o swoich przeżyciach po zaaplikowaniu sobie odpowiedniej dawki. Nigdy też nie miałam do czynienia z narkotykami, poza morfiną podawaną przeciw bólowo.  A nie, raz kupiłam w czasach studenckich działkę trawy, tak na próbę, ale nie byłam zadowolona z efektów. Wsadzało się to papierosa, albo robiło skręta. Po kilku machach kręciło się w głowie. Żadnych wizji nie miałam, a świat chwiał się wokół mnie jakbym miała zaburzenia błędnika i wszystko było słychać z pogłosem jakby się siedziało w beczce wody. Nie podobało mi się, nie wiem jak ludzie mogą to palić, ale może im lepiej służy i ich cieszy.

***

Na domiar złego komputer zamiast robić, co ja chciałam, np. wyszukiwać informacji sam wyszukiwał gier i piosenek, sam się włączał i wyłączał z sieci i generalnie wyświetlał co chciał, albo czasem jakby słuchał mnie na odległość, szczególnie gdy chodziło o piosenki. Sam wyświetlał przez youtube to, co miałam ochotę posłuchać, mimo, że się nawet do niego nie zbliżyłam. Do tego prawie zawsze z innym podkładem graficznym, którego najczęściej nie znałam. Nie mówiąc już o tym, że często włączał piosenki, których nie zamawiałam, ale w jakiś dziwny sposób pasowały do nastroju czy sytuacji.

Na stronie też lądowały różne rzeczy tak jakby ktoś sobie przestawiał dodawał, ukrywał co chciał.  Dostępne w sieci wiadomości były jakby zatrzymane w czasie, np. dostępne artykuły z gazet miały opóźnienie średnio 3-5 dni. Połowa z wiadomości czy wydarzeń opisanych nigdy nie miała miejsca. Osoby, które otrzymały nagrody, czy coś tam zrobiły, nawet zmarły, wcale nie istnieją, albo nic takiego w ich życiu się nie wydarzyło. Fikcja i rzeczywistość zmieszała się w jedno, a może tylko pochrzaniła się chronologia wydarzeń?

W pewnym momencie nie dało się żywcem nic zrobić, a komputer zawieszał się coraz częściej. W końcu dzwoniąc z reklamacją do dostawcy hostingu, wszystko ustąpiło, chociaż firma przyznała, ze mieli problemy techniczne i przenosili dane na inne serwery, może to miało też znaczący wpływ.  Parę miesięcy temu były problemy z dostawcą Internetu, teraz hostingu! Takie jest życie, a ja nie mam zamiaru dociekać czy to przypadek, czy wtedy zaczął się ten mój cyrk, a jego apogeum nastąpiło w kwietniu. Nie ma to zresztą większego znaczenia. Używając neta zawsze ponosi się ryzyko, raz większe, a raz mniejsze, a świat jest i zawsze był pełen niespodzianek. Chyba jest dokładnie tak jak to powiedział Stanisław Lem: „Dopóki nie skorzys­tałem z In­terne­tu, nie wie­działem, że na świecie jest ty­lu idiotów.”

 

 

***

Na koniec części pierwszej „Oczy diabła” – „Diabeł wie, ile nienor­malności sie­dzi cza­sem w ge­niu­szu i na odwrót.” (Stanisław Lem)

Część kolejna to „W szponach bestii” opowiada ona o dziwnych wydarzeniach, czyli jak bardzo można rozrabiać pod presją natrętnego manipulatora.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*