panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

park

Odcinek specjalny – Bóg jest zły i okrutny, bo dopuścił, aby spełniło się marzenie! – cykl – Tajemnice boskich igrzysk.

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki z cyklu – Tajemnice boskich igrzysk.

 

Mario jest dobrze sytuowanym biznesmenem, mieszka na sąsiedniej ulicy. Kiedyś miał na imię Marian i mieszkał w Polsce, jako młody student był internowany w trakcie stanu wojennego. Sypnął kolegów, więc szybciutko wyszedł z ciupy.  Nie wiadomo jakim cudem uciekł z żoną  z kraju i znalazł się w Anglii. Tu zgrywał bohatera i z żoną otrzymali statut uchodźców, a z czasem angielski paszport.

Bywam czasami w różnych kościołach, raczej w celach poznawczych lub socjalnych, kiedyś przypadkowo trafiłam do kościoła anglikańskiego i raz na jakiś czas tam wpadam. Ostatnimi czasy zaczął tam przychodzić tam Mario i tak się poznaliśmy. Po nabożeństwie w kościele zostaje się na poczęstunek i rozmowy.  Czasami z nim rozmawiałam na luźne tematy, bo Mario raczej jest bardzo skrytym człowiekiem.

W sumie to nasza pierwsza rozmowa była o religii, on był zdziwiony, co ja tam robię, a ja co on tam robi. Okazało się, że o ile ja tam bywam, bo lubię tych ludzi i nieźle tłumaczą b/Biblię, a ja lubię porównywać i poznawać zdanie innych, to on przyszedł tam pierwszy raz po śmierci żony. Czuł się zagubiony, a polskich kościołów jest tu niewiele i są oblegane przez tłumy i ksiądz nie miał za dużo czasu. Mario umówił się z nim kilka razy, ale rozmowy go denerwowały, zamiast przynosić ulgę.

 

kościół1

Trafił do kościoła anglikańskiego, bo potrzebował się z kimś podzielić tym, co gnębi, a wiedział dobrze, że kościół w naszej dzielnicy bardzo życzliwy katolikom i prawosławnym. Mario szybko dogadał się z pastorem. Z czasem zaczął nawet przyjmować sakrament Eucharystii.

Może zdziwiło mnie to, bo jednak pochodzę z bardzo katolickiej rodziny i wiem, że wspólnota anglikańska jest dość duża różnica w rozumieniu Komunii (różnice, co do realnej obecności Jezusa), a do tego oni nie mają sakramentu święceń kapłańskich. Z drugiej jednak strony oni bardzo serdecznie zapraszają do Komunii, którą z resztą nazywają Wieczerzą Pańską, podkreślając, że to Jezus zaprasza do stołu, a nie Kościół chrześcijański.

Sporo z resztą innych różnic, ale najbardziej zdziwił mnie Mario przystępujący do spowiedzi w konfesjonale. Przecież kościół anglikański uznaje tzw. spowiedź powszechną. Wtedy w sumie dowiedziałam się, że jak wierni są dręczeni wyrzutami sumienia to korzystają z personalnej spowiedzi w konfesjonale.

Pewnego dnia opowiedział mi pewną historię. Pewne młody chłopak lat 16-17 dowiedział się, że jest in vitro od umiejącej matki i powiedział jej „wolałbym być poczęty w kiblu, albo jakbyś się puściła, nie byłbym wtedy synem morderców” „zasrani katolicy do kościoła chodzili, kiedy mordowali niewinne dzieci”. Później Mario powiedział , że jest ojcem tego chłopca. Przychodzi tutaj, bo musi sobie udowodnić, że już umie z tym żyć i na pewno przebaczył sobie. Ciągle się zastanawia, co czuła jego żona w dniu śmierci, umarła bez przebaczenia, o które może prosiła.

 

szpital_łóżko_1

Żona Mario umarła na nowotwór złośliwy 7 miesięcy temu, syn kilka razy uciekał z domu, próbował popełnić samobójstwo, co tłumaczył „ wolno mi – byłem stworzony przez ludzi, a nie przez Boga” i nie szło mu wytłumaczyć, że jest dzieckiem bożym. Mario wielokrotnie powtarzał – „ to moja wina, że zwariował, to moja wina, że  próbował, się zabić”.

Syn w końcu pomieszkał „na siłę” i wyjechał na studia do innego miasta. Ojca wcale nie odwiedza, ani do niego nie dzwoni. Mario twierdzi, że jedyny kontakt, jaki ma to SMS czas od jego dziewczyny w stylu „żyje i ma się dobrze”.

Mario często powtarza „ b/Bóg jest okrutny, bo spełnił moje i mojej żony marzenie. Karze mnie okrutnie i gnębi, pewnie będzie to robił do końca życia. Dziś płacę najwyższą cenę, jaką może zapłacić człowiek jestem już stary i zostałem sam.”

Mario i jego żona przyjechali tu w latach 80 w latach 90 zdecydowali się na zapłodnienie in-vitro, bo ciężko im było bez dziecka, leczenie nie pomagało, a nie potrafili być rodziną zastępczą. Próbowali, wiele dzieci trafiło do ich domu, ale pojawiły się problemy. Pierwszy nie mieli szans na adopcję, a wiadomo jak działa rodzina zastępcza tutaj.

W UK królowa (państwo) płaci i oddaje dzieci pod opiekę czasową. Z czasem rotacja zaczęła ich drażnić, jedne dzieci zostawały dłużej i inne krócej, ale z reguły jak pokochali jakieś dziecko to państwo im je zabierało. Mario wspomniał, że z czasem zaczęło im to przeszkadzać, do tego jego żona coraz częściej powtarzała, że te dzieci są jak wypominki i drwina od życia, że nie mogą mieć własnego dzieciaka. Zdecydowali się na zapłodnienie in-vitro.

 

in-vitro

Po dwóch latach prób, udało się żona była w ciąży. Jakieś komplikacje były z utrzymaniem, ciągłe szpitale tylko przepustki kilkudniowe do domu. Poroniła dwie dziewczynki nim urodził się syn. Nie znam szczegółów, Mario jakoś to dziwnie powiedział, że miały być bliźniaki, ale dziewczynka umarła, a syn przetrzymał. Dlatego chyba dobrze, że przy ostatniej próbie nie pozwolili na selekcję płci.

Później mieli kłopoty z chrztem czy coś, ale odkąd ochrzcili syna wszystko było dobrze i wydawało mu się, że pan b/Bóg mu przebaczył. Nie mówili synowi, że jest tzw. „tube child”, bo wierzyli, ze to nie ma sensu nie jest przecież adoptowany i ma geny swoich rodziców. Wychowali syna jak należy na dobrego katolika.

Mario nie wie, co się wtedy stało, że żona się wygadała. Była ciężko chora, ponad dwa lata walczyła z rakiem. Powiedziała i umarła, Mario nawet nie wie czy słyszała, co syn powiedział. W każdym razie ona nieżywa została w szpitalu, a on szukał syna dookoła miasta. Później były jeszcze większe problemy, w sumie to Mario nie wie jak to wszystko przetrzymał.

Wg Mario b/Bóg jest okrutny, bo dopuścił, aby ich marzenie o posiadaniu dziecka się spełniło. Teraz płaci za swój czyn, bo stracił i żonę i syna. Miał nadzieje, że jak trafi do anglikańskiego kościoła to się z tym upora, bo przecież oni nie robią problemów ani z in-vitro, ani nawet z doświadczeniami na embrionach, czy klonowaniem ludzi.

Okazało się, że jest gorzej i gorzej, ani psycholog, ani pastor nie pomaga, a Mario wielokrotnie powtarza „mój syn ma rację, jestem mordercą i przez lata udawałem, że nim nie jestem”. Mario miał już nie wrócić do kościoła ani katolickiego, ani anglikańskiego, ale jak twierdzi jakimś cudem trafił na kazanie papieża Franciszka, więc wraca tu i modli się tak jak niedawno nauczył.

 

Papiez-Franciszek-podczas-wizyty-w-Rio-de-Janeiro

Papież zachęcał na Światowych Dniach Młodzieży w Rio de Janeiro (Hom.2.07.2013), do ciągłej rozmowy z Jezusem, do rozmawiania z Nim o wszystkim „gdy jest dobrze i źle” w ramach tzw. odważnej modlitwy i pełnej szczerości do Jezusa.

Mario modli się mniej więcej tak „Panie, nie robiłem, ani nie robię wszystkiego, co można, by przestać grzeszyć. Grzech mnie zawsze bardziej pociągał bardziej niż Ty, bardziej niż Twoje słowo. Jestem taki jakim mnie stworzyłeś, nie umie pogodzić się z tym, że pozwoliłeś, aby moje marzenie się spełniło, że teraz tak mnie za to karzesz”

Czasem Mario czuje, ze przebaczył sobie i b/Bogu i tylko wtedy idzie do Komunii. Później znów go dopadają wyrzuty sumienia i znów wraca do odważnej modlitwy zalecanej przez papieża Franciszka.

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*