panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

nagrobki_na_cmentarzu

Oddech nieboszczyka (śmierć właściciela konta na portalu społecznościowym)

| 0 comments

 

Można dostać zawału serca, gdy nagle konto Twojego znajomego zamienia się w pomnik „Ku pamięci”. Nawet jak byłeś powiadomiony o śmierci tej osoby, to po ciele przebiega gęsia skórka i masz wrażenie, że czujesz oddech nieboszczyka. Nie wiem jak Wy, ale ja sobie wyobrażałam, że w necie mamy zapewnioną nieśmiertelność. Martwe dusze dalej żyją swoim internetowym życiem, ich zdjęcia i wypowiedzi wciąż są dostępne, bo niby jak mieli zza grobu zamknąć konta na portalach społecznych.  Oczywiście wiedziałam, że niektóre blogi znikają, bo nie ma kto ich kontynuować, czy chociażby opłacić, aby blog nadal „wisiał w sieci”, a z darmowych platform często ściągają nieaktywne strony.

Można zadbać o to, aby po śmierci profile społecznościowe i inne konta zostały zamknięte lub pozostawione na wieczność. Można to zrobić osobiście, dodając swoją wolę do testamentu lub zdać się na decyzję najbliższych. Trzeba podzielić się swoimi hasłami, czy kodem dostępu do konta, a przede wszystkim poinformować innych gdzie i co się ma pootwierane.

Rodzina pewnej znajomej przejęła opiekę nad kontem, nie zdecydowali się na zamknięcie profilu zmarłej, nie wiem czy takie było jej życzenie, ale postanowili prowadzić bardzo aktywną działalność, udzielają się chyba więcej niż sama nieboszczka. Oprócz kondolencji pojawiły się wspomnienia i stare zdjęcia.

Dostałam odezwę, kierowaną zresztą do wszystkich, aby napisać wspomnienie o niej i jeśli mam to wysłać wspólne fotki. Staram się zrozumieć, zostawiła małe dzieci to ma być album rodzinny dla nich. Staram się zrozumieć, może to rozgrzebywanie ran rodzinie pomaga w tych trudnych chwilach, i przecież nikt nie chce być zapomniany, ani też nie chce, aby zapomniano o jego bliskich.

Jest tylko jedno „ale” dziwnie się czuję i trochę mnie drażni to przeżywanie żałoby w Internecie i te pośmiertne rytuały. Chyba gorzej, niż gdy z profilu zmarłych znajomych regularnie przychodzą zawiadomienia o ich urodzinach. Nie dopominam się śmierci na Internecie – zamykania profilu zaraz po pogrzebie, nie krytykuję przekształcania na pomniki świętej pamięci, nie oceniam rodziny, która tak czy inaczej przeżywa tragedię.

Jedyne, co chcę powiedzieć to w miarę upływu lat, jest mniej ludzi wokół mnie i jest to przygnębiające, jakbym ciągle czuła oddech nieboszczyka na plecach. Natarczywa konfrontacja ze sprawami ostatecznymi i nie sposób jej ignorować, nawet nie chcę tego robić, na każdego kiedyś przyjdzie kolej, tylko jeszcze żyję. Na prawdę nie chcę się czuć „winna”, że jeszcze żyję, a oni już nie, a nie długo moja lista znajomych będzie przypominała przeplatankę żywych i martwych dusz, a ten cmentarz z internetowymi nagrobkami bardzo mnie dziś zdołował.

Swoją drogą to nie sądziłam, że tak chętnie ludzie dzielą się informacjami o utracie bliskich. Jednakże czasem tak ciężko na sercu się robi widząc zdjęcia zmarłej osoby, czytając jej ostatnie wypowiedzi, patrząc jak dzieli się radością zakupu nowego samochodu i wiedząc, że to właśnie auto zawiozło ją na miejsce śmierci … nekrolog i pożegnanie… kolejna łza na policzku.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*