panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

łóżki_pościel

5. Pechowy piątek – cykl – Klatka stop.

| 0 comments

 

Wyjątkowo pechowy dzień, akurat świetnie pasuje do dzisiejszej daty, prawdziwy piątek trzynastego. Najpierw wpadliśmy w szpony niekończącego się korka na autostradzie, podobno rozkraczyła się ciężarówka. Ruszyliśmy dopiero po dwóch godzinach i złapaliśmy gumę. Nim przełożyliśmy koło, odwołali meeting, na który czekaliśmy od dwóch tygodni, aby wreszcie sfinalizować ten cholerny kontrakt. Chcieliśmy wracać do domu, ale ujechaliśmy kilka kilometrów i znów złapał nas korek. Staliśmy w nim jeszcze dłużej, nim służby porządkowe posprzątały karamboli i wreszcie zaczęli przepuszczać pojedyncze samochody.

Ludzie powysiadali z aut, grali w karty, pytlowali przez komórki, niektórzy opalali się na maskach swoich samochodów. Jeden oszołom nie wytrzymał i ruszył poboczem. Skutecznie zagrodził dojazd karetkom i wozom policyjnym. Stał się sławny, mówili nawet w radiu jak go udupili. Co za dzień, 5 godzin intensywnego smażenia się w słońcu! Gdy wreszcie sznur aut ruszył, zjechaliśmy na najbliższe „services” zatankować i na kawę, aby się zastanowić, co dalej.

Tam powitała nas największa kolejka świata, jeszcze nigdy nie widziałam tylu ludzi skręcających kurczowo nogi naraz. Tamtejsza toaleta przypominała te polskie obskurne, tak popularne w przejściach podziemnych za czasów komuny, tylko babci klozetowej tam brakowało. Później  wredny bankomat zażarł kumplowi kartę, a ja przypadkiem poplamiłam kawą najlepsza bluzkę. Mieliśmy tak serdecznie dość tego piątku 13, że postanowiliśmy przeczekać w przydrożnym motelu.

Najpierw ucieszyliśmy się z wolnych miejsc, później okazało się, że jest tylko jeden pokój. Wzięliśmy go mimo to, nie chcieliśmy ryzykować drogi powrotnej w tym pechowym dniu. Do domu było ponad 200km, a wszystko może się zdarzyć na tak długim dystansie. To był dziwny hotel, przypominał bardziej przydrożny motel amerykański i zupełnie nie pasował do angielskich realiów. Nie było holu i klasycznego korytarza, a do pokojów wchodziło się przez zewnętrzne drzwi.

Weszliśmy do pokoju, był całkiem ładny i schludny, za £35 spodziewałam się najgorszego dziadostwa, a tu miła niespodzianka. Jeszcze większa niespodzianka była po chwili, gdy otwieraliśmy okno. Na świeżo skoszonej trawie leżał padnięty gołąb, w fazie wstępnego rozkładu – kolejny dowód, że piątek trzynastego! Ze wstrętem zasłoniliśmy okno i wtedy wybuchliśmy gromkim śmiechem.  Wszystko pasuje jak ulał do przesądów o piątku trzynastego.

Nalałam wody do wanny, ale była to najwęższa i najpłytsza wanna, jaką widziałam. Wysokość normalna, ale wewnątrz nie dało się usiedzieć jakby było jej tylko połowę. Po chwili zrezygnowałam z kąpieli i wzięłam prysznic. Otulona ręcznikiem ległam na łóżku i włączyłam telewizję. Widziałam jak on idzie do łazienki, ale chyba byłam zmęczona upałem, albo nadawali bardzo nudny film, bo zasnęłam.

 

hotel

 

***

Nie wiem, która była godzina, gdy się obudziłam. Leżałam naga, wilgotny ręcznik wystawał spod moich pleców, a ty lizałeś moje uda i dotykałeś cipki. Dalej trwa piątek trzynastego, czy już po północy? Nie wiem czy ryzykować, że spadnę z łóżka, czy ochoczo przyłączyć się do zabawy? Co to za różnica całujesz moją cipkę i jest mi dobrze. Chyba jest już czternasty, bo trzynastego w piątek pewnie bym przespała dobry seks!

 

 

Całuj mnie tak – pomyślałam i rozszerzyłam nogi. Wcisnąłeś głowę między moje uda i słyszałam jak mlaskasz. Twój języczek przesuwał się sprawnie w górę i w dół, aż delikatny dreszczyk zaczął łaskotać moją cipkę. Lizałeś mnie coraz mocniej, gwałtowne ruchy języka, jego przeciągłe wizyty u samej góry i rozpychanie się w dziurce, szybko mnie rozbudziły.

Dziwnie się ustawiłeś, tak prostopadle i bokiem, że nie bardzo mogłam dosięgnąć twojego kutaska. Widziałam kątem oka, jaki jest nabrzmiały i wychyla główkę spomiędzy twoich ud.  Po chwili już leżałeś na mnie i czułam jak od wewnątrz rozpycha ścianki cipki. Rozpychałeś się między moimi nogami i bzykałeś mnie ostro, a materac sprężynował, podbijając nas coraz wyżej i wyżej.

Zawiesiłam stopy na twojej szyi, podciągnąłeś mnie wysoko i ruchałeś na klęczkach. Czułam jak kutasek rozrywa mnie od środka, później prawie wychodzi, a moje pośladki zsuwały się po twoich udach. Wtedy znów chwytałeś mnie za biodra i nabijałeś na niego z powrotem. Nogi mi opadły i ugrzęzły w okolicy twoich łokci, wtedy to tak zacząłeś mnie szybko i mocno pieprzyć, że musiałam zasłonić sobie buzię poduszką, aby sąsiedzi nie słyszeli jak się drę i nie pobiegli na skargę do hotelowej recepcji.

Później mieliśmy maleńką przerwę, leżeliśmy nadzy obok siebie i wtedy przypomniałeś sobie o pocałunkach. Całowałeś moje usta, szyję i niżej, tak najdłużej zatrzymywałeś się na wysokości dekoltu, wtulałeś głowę między piersi i językiem zaczepiałeś moje sutki. Rozpaliłeś mnie, aż zaczęłam się wiercić i w końcu wylądowałeś na plecach na drugiej połowie łóżka.

Chwilkę się lizaliśmy, ale szybko wspięłam się na ciebie i usiadłam na nim, nie odrywając warg od twoich ust. Na początku unosiłam się delikatnie, czułam jak powoli ściągam mu skórkę nabijając się na niego w ślimaczym tempie. Później, chyba rozochociłam się za bardzo, ujeżdżałam cię mocno, a ty rękami wbitymi w moje biodra nadawałeś odpowiedni rytm. Łóżko znów sprężynowało, ułatwiając nam ruchy, z impetem leciałam w górę jak na trampolinie. Na szczęście nie skrzypiało, więc jeździłam na tobie jak na wyścigach konnych. W końcu opadłam zmęczona na twoją klatę i zsunęłam się na pościel.

Zareagowałeś bardzo szybko, pociągnąłeś moje zmęczone ciało na róg łóżka i ustawiłeś mnie tyłem, szarpnąłeś mój tyłek do góry. Łóżko było wysokie, stałeś na podłodzie i brałeś mnie mocno od tyłu. Czasem uderzałeś tak gwałtownie, a łóżko oddawało z taką siłą, mimo że zapierałam się rękami o materac, to wyrzucało mnie na sam środek. Wtedy znów ciągnąłeś mnie za nogi na sam róg i ostro wbijałeś kutaska.

Gdy mnie tak od tyłu rżnąłeś, ciągnąłeś ciągle mój tyłek wysoko do góry, prawie bzykałeś mnie w powietrzu, aż ręce odrywały mi się od pościeli, albo zamiatałam rękami i cyckami po prześcieradle. W końcu klęknąłeś na materacu tuż za mną, obejmując moje ciało w swoje żelazne ramiona, jak imadłem. Zaczęliśmy się przesuwać po łóżku razem, a ty wciąż ostro napierałeś w mojej cipce.

Pod koniec chwyciłeś mocno moje piersi i przyśpieszyłeś tempa. Pieprzyłeś tak ostro, że miałam wrażenie, że mnie przedziurawisz i kutaskiem przebijesz się na zewnątrz, gdzieś w okolicach pępka. Wrzasnęłam kilka razy i poczułam gorące krople spermy zalewające pośladki, po chwili tworzące strumień, opadały na dół zabawnie łaskotając w przedziałku.

 

Wszystkie odcinki z cyklu „Klatka stop”

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*

POTWIERDŹ SWÓJ WIEK!

Na stronie czasem pojawiają się drastyczne treści, niecenzurowany język i wątki erotyczne przeznaczona jest wyłącznie dla osób dorosłych. Potwierdź, że masz ukończone 18 lat. .