panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

piekne-plecy-faceta

Perła w koronie. Scena 15.

| 0 comments

Kołdra bardzo się ślizga po podłodze, chyba wypolerowaliśmy nią już całą kuchnię… Jak to się zaczęło? Siedzieliśmy na przeciwko siebie grzecznie przy stole. Było mi tak zimno, zrobiłeś mi drinka, przyniosłeś kołderkę z pokoju i opatuliłeś mnie szczelnie. Drink był mocny i szybko mi w głowie zaszumiało, pamiętam, że po następnym już nie było mi zimno, ale nie pamiętam jak to się stało, że nasza rozmowa zeszła na intymne tematy.

Gdy zacząłeś mówić o tym, co byś ze mną zrobił, rozchyliłam kołderkę i wysłałam swoją stopę pod stołem wprost do twojego kutaska, a ona obsunęła twoje portki. Lubię jak nosisz te „pumy”, szeleszczą jakby pomrukiwały z zadowoleniem na powitanie mojej ręki, trochę głośniej odzywa się szeroka gumka, gdy zadziornie wypuszczam ją delikatnie z ręki, swobodnie i delikatnie obija się o twoją skórę w pasie… a ja mam taki łatwy dostęp do ukrytych tam moich skarbów.

Mojej stopie też się podobało uwalnianie tych skarbów na zewnątrz! Pamiętam, że długo wierciła się miedzy nogami, a później kołdra upadła na podłogę… Leżałam z tobą wbitym w moje uda i tak mnie pieprzysz od kilku godzin. Moje kolana, aż zaczęły boleć od uderzeń twoich natarczywych bioder, bolą i uciekają coraz niżej i coraz bardziej na boki. Nie pasują ci  moje nogi płasko położone na podłodze, bo podciągasz je za każdym razem i zatrzymujesz je ugięte wysoko w górze, gorącymi dłoniami dociskasz kolana, mocno wbijając moje stopy w podłogę.

Nie mam już siły… tracisz nad sobą kontrolę i rżniesz mnie jak dziki zwierz, cały czas tak samo, tak klasycznie, tak jakoś zbyt standardowo, jakbyś zapomniał, że istnieją ciekawsze pozycje… Nie powinniśmy pić przed seksem! A może ja powinnam, bo moja dziureczka w tyłku jest wtedy luźniejsza i tak chętnie poddaje się atakom twojego olbrzyma, ale ty o niej zapomniałeś!  A tam przy stole przecież rozmawialiśmy, że  super się pieprzy dupcie po pijaku…

Ty natomiast zdecydowanie nie powinieneś pić, bo po kilku kielichach twój kutasek napala się straszliwie i nigdy nie może przestać! Najgorsze, że zacinacie się w jakimś układzie i zapominacie o całym świecie, tak jak dziś! Na domiar złego twój sztywniaczek ciągle powtarza tą początkowa frazę i rżnie mnie pół nocy, ciągle tak jakby dopiero wszedł…

Ale ludzie głupio gadają, że jak facet jest pijany to wsadzi, ruszy parę razy i wchodzi… Może ludzie piją więcej… ale patrząc co ty wyprawiasz i czując twojego kutasa, sztywnego jak metalowy pręt… pręt? Czy pręty bywają takie szerokie?… Ludzie niech sobie gadają co chcą, ja tylko mogę stwierdzić, że jak ty jesteś podpity to jak kutaska wsadzisz to już nie wychodzisz…

Kołdra znów wędruje po całej kuchni, nasze cienie przesuwają się po podłodze oświetlonej blaskiem księżyca. Zatrzymaliśmy się pod kuchennymi szafkami, cień uciekł w górę i nie mogę już go dojrzeć, pewnie oparł się o blat i na szybie okna. O… ooo… nareszcie ci się znudziło, uchwyciłeś moja nogę, moja pięta pocałowała twoje ramię i powoli opadając po twojej klatce podąża do mojego uda.

Twoje drżące z lekka nogi przesuwając się ciągną kołdrę, wpychają puchate jej fałdki pod moje pośladki, ręką je rozprostowujesz i wiercisz się na pozwijanej kołdrze. Słucham twoich dłoni i składam nogi, leżę bokiem, a ty wbijasz się w moje słabiutko zaciśnięte uda. Znów czuje jak twardy kutasek rozpycha się w mojej przemęczonej pipce… Podniecasz mnie coraz bardziej… bardziej… Tak bierz mnie od boku, nie dlatego, że wtedy kutasek wchodzi głębiej, dlatego, że uwielbiam jak twoje ocierające się jajeczka całują moje pośladki!

Już jestem na klęczkach, a właściwie na czworakach, a ty przyklejony do mojego tyłka, wbijając fiutka w cipkę popychasz nas do przodu i znów jedziemy na kołdrze, ślizgamy się  po podłodze, a księżyc przygląda się nam przez kuchenne okno… Przed chwilą widziałam jego pełną twarz, otoczoną jasną poświatą, gdy jechaliśmy wzdłuż szafki ze zlewem, otaczająca poświata jego rozwianych na chmurach włosów, drżała dokładnie jak nasze ciała.

Teraz już nie widzę, ani księżyca, ani okna, moje głowa utknęła między ścianą, a drzwiczkami zamrażalnika. Czuję twoje ręce mocno zaciśnięte na moim wypiętym wysoko tyłku, rozchylasz moje pośladki i zaraz wbijesz się w tamta dziurkę… Tak daj pipce odpocząć! Nie pamiętam czy kupiliśmy oliwkę?! Odrywasz jedną rękę od mojej pupy… Słyszę dziwny dźwięk i widzę drzwi lodówki nad naszymi głowami… Jak dobrze, że ma osobne drzwi, bo nasze połączone ciała przyblokowały zamrażalnik!

Ty wariacie, czuję twoje palce wiercące się na tamtej dziurce… aaaaaaaaaa… olej kuchenny jest taki zimny! Twój hujek jest taki gorący! Wchodzisz w moją dupkę wyjątkowo swobodnie, prawie nic mnie nie boli! Znów krzyczę, ale tym razem z zachwytu! Pierwszy raz nie jestem tak spięta! A zawsze na moment przed pierwszym wejściem, drżę z przerażenia co będzie większe podniecenie czy cierpienie, jak tam tak balansujesz na granicy bólu i rozkoszy.

Wchodzisz to w jedną dziurkę to w drugą… Dziś jest tak dobrze i tak bardzo mi się podoba, że nawet nie musisz co jakiś czas wracać do pipki, aby dupka odpoczęła i abym była  bardziej napalona i chciała cię znów wpuścić. Dziś ból nie rozrywa mi tyłka… Tak, rżnij moja dupkę… pieprz mnie dziś tak…

Ta pozycja na czworakach jest taka fajna i dla zadartej wysoko dupeczki, i dla moich oczu jak pochylę w dół głowę to mogę cię … nas podglądać przez szpary między moimi rozdygotanymi… rozpędzonymi, zderzającymi się co jakiś czas cyckami… Przed chwilą widziałam jeszcze twoje połączone kolana i część twoich ud między swoimi nogami…

Teraz jedno kolano odrywa się od podłoża i leci do góry… o już czuję jego zgięcie na moim biodrze, a twoja łydka ociera się poniżej i głaskając pieści moje uda. Jak tak dopychasz to, w przelocie wpychasz swoją stopę miedzy kołdrę i moje kolano. Nasz cień na podłodze jest wydłużony, ale widzę dokładnie jak klęcząc na jednym kolanie rzniesz mój okrąglutki tyłek!

Brakuje mi już sił, ale wciąż ich resztką trzymam się i wypięta na pieska wypinam do ciebie tyłek. A ty go pieprzysz zaciekle i coraz bardziej wydziwiasz! Teraz nie klęczysz już między moimi nogami, nawet jednym kolanem, teraz w świetle księżyca twój cień zdradza mi wszystko co robisz… Podoba mi się! Podoba mi się i to co ze mną wyprawiasz i nasz cień drżący na podłodze!

Wygląda na to, że siedzisz na mnie okrakiem! Twoja górna część łydki co chwilę ociera się o moje biodra pod skosem, twoje kolana i uda prawie się prostują, widzę cień twoich jajek kołyszących się pod twoim tyłkiem, no i widzę oczywiście twojego kutaska prawie całkiem wyciągniętego…teraz gwałtownie opadający tyłek wbijający ponownie hujka  w moją dupkę…

Twoje kolana zginają się tak nisko i tak mocno, że czasem czuję jak w przelocie całują moje rozkołysane cycki! Pieprz mnie tak! Pieprz póki możesz… Wiem ty możesz, ale ja już chyba nie… Moje ręce nie wytrzymują i bezwładnie opadam na łokcie… Opadają mi ręce, składając się w pół, lądują na miękkiej kołderce… Moja głowa też leci, moje wilgotne kosmyki włosów zalewają mi twarz, więc strząsam je przechylając opadającą głowę…

Wypinam teraz tyłek jak kotka, a ty nie zwracasz już na mnie uwagi, tylko znów zacinasz się i rżniesz… i rżniesz bez opamiętania… mocno i wytrwale… dookoła całej kuchni! Popatrz przez okno, nawet księżyc idzie spać, układa swoją okrąglutką buźkę na chmurce… nawet on już jest zmęczony patrzeniem na nas… O powoli opierasz swoją głowę na moich plecach, tak jak księżyc oparł ja na chmurkach…

Wciąż jesteś jak w transie i dalej rytmicznie się wbijasz w moja pupę! Nie pamiętam, abyś wcześniej tak zawzięcie dobrał się do mojej dupki! Kolana mi się rozjeżdżają i już całym ciałem opadam na podłogę… Leżę bezradnie poddając się potrzebą twojego nieustępliwego dziś ciała… próbujesz jeszcze podciągnąć mój tyłek do góry, ale oboje nie możemy go utrzymać… twoje ręce też są już zmęczone!

Przekładasz swoje nogi i rozpychasz się między moimi, to leżysz na mnie, to unosisz się, to opadasz to rwiesz się w górę… Nie rozróżniam już naszych krzyków, wirują odbijając się od ścian tworząc rozwrzeszczany i niezrozumiały bełkot… Nagle zatrzymujesz się z przeciągłym ochrypłym krzykiem… Twój kutasek wciąż drży utkwiony w mojej pupie…

Czuje jak hujek się kurczy, a ty obniżasz swoje ciało, twój coraz bliższy oddech łaskocze, a może to moje włosy tańczą dla niego… może to one smyrają moje ramiona i łaskoczą bokiem po twarzy… Twoje gorące ciało przylgnęło do mnie. Czuję jak włoski, te które uwielbiam całować na twoim torsie przyklejają się do moich pleców…

 

 

Wszystkie sceny z cyklu – Perła w koronie.

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*

POTWIERDŹ SWÓJ WIEK!

Na stronie czasem pojawiają się drastyczne treści, niecenzurowany język i wątki erotyczne przeznaczona jest wyłącznie dla osób dorosłych. Potwierdź, że masz ukończone 18 lat. .