panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

narzędzia_1

Pieprzyć taką robotę! – część II

| 0 comments

 

Pieprzyć taką robotę! – część I

 

***

Mimo, że konkurencja przychylana i robotę chętnie da, nie ma co marzyć, że uda się coś pewnego zaklepać przed tą nieszczęsną rozmową z kierownictwem. – pomyślał Grzegorz i wskoczył do vana. Gdy przejeżdżał przez główną bramę widział w bocznym lusterku brygadzistę, krzyczącego w jego stronę. Zasunął szybę i pogłośnił muzykę. – Mam cię gdzieś zawszały kurduplu…

Korek większy niż zwykle o tej godzinie, nie zapowiadał łatwego powrotu do domu. Brygadzista oczywiście zadzwonił i nawijał planach pracy na jutro. Grzegorz ściszył zestaw głośno mówiący, grzecznie przytakiwał, ale nawet nie starał się zapamiętać jego paplaniny. Przecież na pewno ten dupek wyśle go gdzie indziej, bo ktoś z wcześniej rozbabranej roboty zadzwoni z pretensjami. Po kilku minutach skończył i Grzegorz znów włączył radio.

Gdy wreszcie uwolnił się od korka i zjechał z głównej, zobaczył rozkraczone auto na środku drogi. Zatrzymał swojego vana obok i wysiadł. Baba omal nie padła jak zobaczyła zbliżającego się Grzegorza do jej samochodu. To musiał być obcokrajowiec skoro ofiaruje pomoc, tubylcy tak nie robią! Wystraszona kobieta cofnęła się, grzecznie tłumacząc, że już zadzwoniła po pomoc drogową.

Grzegorz odjechał, zrobił szybkie zakupy i znów zobaczył jej auto. Kobieta stała oparta o maskę, Grzegorz zwolnił i przyglądał się jej z zaciekawieniem.  Raz mu przypominała zagubioną nastolatkę, a raz laseczkę z kalendarza w głównym warsztacie. Nie wyglądała teraz na wystraszoną, raczej na zdesperowaną i zmęczoną. Ciekawe ile ma lat? – pomyślał i otworzył szybę – Maybe, I could be useful anyway? (Może jednak bym pomógł?)

Kobieta uśmiechnęła się niepewnie…

 

 

***

Kurna to rodak być musi, na autach się trochę zna i proponuje złom na bok zepchnąć – pomyślała kobieta i odezwała się – No z nieba mi pan spadł… – Grzegorz wcale nie był zaskoczony i tak się niewinne zaczęło, w sumie miał ją tylko podwieźć do domu. Z przyzwyczajenia podjechał pod swoje drzwi. Głupio wyszło, ona poczuła się dziwnie i znów zaczęła żałować, że jej mechanik nie odbiera telefonu.

Chociaż jeżeli to prawda, to zgrabnie się wykręca – pomyślała i oparła się o vana, podczas gdy on wszedł do domu. Odpaliła papierosa i w myślach skarciła samą siebie, obcy facet, obcy kraj, obcy pub, nie umie grać w bilard, co ja do cholery robię? Mimo wszystko nie śpieszyła się z paleniem, jakby chciała, aby jednak zdążył zrzucić te służbowe ciuchy nim dopali.

Grzegorz przebrał się jak najprędzej potrafił, ale gdy wyszedł jej już nie było. Dojrzał jej szczupłą sylwetkę na końcu ulicy i ruszył biegiem. Nawet nie znał jej imienia, aby zawołać. Kobieta obejrzała się, widząc jego rozpędzonego zaśmiała się głośno i zatrzymała w pół kroku.

 

 

***

Pub był prawie pusty, barman przesadnie grzeczny, a sala zbyt mocno przypominała klub sportowy. Siedzenia jak  wyjęte z pociągu i proste drewniane stoliki, paru pijaczków w lewym rogu potukiwało kuflami i bełkotało do siebie ochrypłym głosem,  ale wokół było zaskakująco czysto.  Usiedli daleko od podpitego towarzystwa, które swoim zachowaniem kojarzyło się z polską speluną.

Rozmowa od początku zaczęła się kleić, jakby dawno się nie widzieli, ale znali się od lat. Grzegorz już po kilku minutach wiedział sporo o Annie i sam też nawijał przy kolejnym kuflu. Angielskie podłe piwo chyba robiło swoje, bo siedzieli prawie do zamknięcia. Przez pub przetaczało się różne towarzystwo, każdy wrzucał coś do współczesnej grającej szafy, nawet nie zwracali uwagi, że królują arabskie przeboje na wielkim telebimie. Trochę, więc zdziwił ich tłum opuszczający knajpkę.

Gdy wreszcie Anna dotarła do domu, wcale nie mogła zasnąć. W końcu wskoczyła szybko pod prysznic, ale ciągle była myślami przy Grzegorzu.  – Cholernie inteligentny facet, aż nie do uwierzenia, że pracuje fizycznie. Angielski ma świetny i łeb na karku, będę trzymać za niego kciuki na tej jutrzejszej rozmowie. Kurna dzisiejszej! Która godzina?

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*