panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

narzędzia_1

Pieprzyć taką robotę! – część III

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki noweli  – Pieprzyć taką robotę!

 

Dni jeden podobnego do drugiego, mijały zbyt szybko, aby dostrzec to, co się dzieje naprawdę. Rutyna i zmęczenie kradły niemiłosiernie czas. To co wydawało się normalne stawało się coraz bardziej uciążliwe. Wg Grzegorza nie było w tym nic podejrzanego, ale Anna wyczuwała coś dziwnego przyczajonego w ciemności. Auto pachniało Grzegorzem, ale coś fałszywego co chwilę wkradało się, aby pożyć chwilkę i zgasnąć jak zdmuchnięta świeca.

Annie coś nie pasowało,  miała wrażenie jakby ktoś ciągle kręcił nosem i obgadywał ich za plecami, ktoś inny się głośno śmiał, a ktoś inny liczył kasę. Jak nie wiadomo, o co chodzi to zawsze chodzi o forsę. Bałagan mógł być pozorny, aby ukryć prawdziwą działalność kierownictwa.

W pracy niby nie wiele się zmieniło, ale za to w życiu prywatnym lawinowo pojawiały się dziwne zbiegi okoliczności. Samochód Anny zepsuł się, podobnie jak van Grzegorza. Ten z pracy psuł się nagminnie, więc w sumie bardzo dziwne było, że jeszcze jeździ. Anna nie lubiła jeździć jego służbowym autem, chociaż robiła to często, wcale nie mogła się do tego przyzwyczaić.

Grzegorz zawiózł prywatnego vana do naprawy, więc lada moment będą jeździć jego autem. Anna nie zabierała się za naprawę swojego autka. Miała swoje powody, wolała, aby stał przed domem. Z ich samochodami też była heca, a może to przypadek, że historia tak często się powtarza.

Poprzednie auto miało rozbitą szybę, nie wiadomo jak to się stało. Prawdopodobnie młodzież grająca piłką na ulicy trafiła czymś w przednie szkło. Nie wiadomo jak i kiedy, ale stuknęło coś o szkło. Szyba pękła bokiem, powstało kilka rys i trzeba było wymienić na nową. Oczywiście na własny koszt, bo nie było wykupione ekstra ubezpieczenie na przednią szybę.

Dziwne, ale w vanie Grzegorza szyba była rozbita w dokładnie ten sam sposób, ale rysa wydawała się większa i głębsza. Grzegorz uważał, że to rozgrzana na słońcu zapalniczka, jak ją rozerwało to musiała stuknąć o szybę i spowodować pęknięcie. Szczątki zapalniczki były porozrzucane po całej kabinie. Anna zastanawiała się, co jest grane.

Grzegorz mógł mieć rację, sam nie palił, ale pewnie Anna położyła swoją zapalniczkę na desce rozdzielczej, tylko nie pamięta, kiedy. Mimo wszystko, Annie coś nie pasowało, poprzednie auto szyba stłuczona od zewnątrz prawie identycznie, a teraz od wewnątrz jak pieprzone odbicie w lustrze.

 

***

Anna pamiętała podobne dziwne pęknięcie na szybie balkonowej, to było lata temu i w innym kraju, w innym mieście. Maleńkie mieszkanko w bloku, nagle wyleciała podobna dziura w drzwiach balkonowych. Właściciel mieszkania zauważył ją o poranku, sroga zima zmroziła świat za oknem. W pierwszym momencie cała rodzinka myślała, że to śnieżka z ukrytym kamieniem w środku wybiła ten dziwny otwór. W końcu poprzedniego dnia było cieplej i dzieci rzucały śnieżkami.

Pan domu i Anna nie mogli w to uwierzyć, dziura była od wewnętrznej szyby, a w mieszkaniu przecież nikt niczym nie rzucał. Szkło od zewnątrz nie było naruszone. Do tego wyglądała jak dziura po strzale z pistoletu, mimo, że drzwi balkonowe zostały wymienione po śmierci starszego pana, Anna wciąż to pamiętała, jak wiele innych rzeczy.  Np. szyba tylna w aucie jej koleżanki została wybita tutaj w Anglii, podczas jej pobytu w Polsce, to też było w zimie.

Za dużo tych przypadków wokół Anny, ale jak to mówią historia lubi się powtarzać. Nie ma co sobie przybierać do głowy, ale…

 

***

 U Grzegorza w pracy nic specjalnego się nie działo. Skończyły się dzikie telefony ciągle niezadowolonego brygadzisty. Brygadzista odsunął się w cień, a Grzegorz unikał go, starając się nie wchodzić mu w drogę. Nie bywał na centrali, robił swoje w terenie i udawał, a może był przekonany, że tak będzie najlepiej. Olewał wszystko i skupiał się na bieżącej robocie.

Wszystko jakby przycichło, awantury i czepianie się o bzdury. Anna nic się nie odzywała, sama była ciekawa, co z tego wyniknie.  Jak się zakończy ta cisza przed burzą?  Prawda była taka, Anna zbyt dobrze wiedziała jak to się zakończy, tylko nie znała daty, kiedy to się stanie i jaką przybierze formę. Życie jest sprawiedliwe, więc ci co zafundowali takie gówno i tak zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.

Szkoda tylko tej firmy, a właściwie ludzi, którzy w nią wierzyli. W tym momencie biznes był już w opłakanym stanie. Wielki bałagan w administracji, brak zaufania klientów hamował napływ robót i kontraktów, a zwolnieni i skrzywdzeni ludzie zaniosą łzy w inne miejsca. Ktoś będzie musiał zapłacić za ich cierpienie i łzy. Wiadomo kto, mieczem wojujesz od miecza giniesz, a cień podąża za swoim przeznaczeniem.

Chore ambicje, rządza pieniędzy i sukcesu przysłoniła prawdziwe cele. Na cudzym nieszczęściu swojego szczęścia nie wybudujesz, dotyczy to wszystkich dziedzin życia, nawet biznesu. Długi trzeba spłacać, one wrócą nim nawet się obejrzysz, a wtedy trzeba mieć więcej siły niż w momencie ich zaciągania. Mimo wszystko, wszystkiego najlepszego dla oszustów, miękkiego lądowania na waszych brudnych dupach.

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*