panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

angielskie_pamiątki

Powrót emigranta.

| 0 comments

 

 

Miał dość pracowania fizycznie, w końcu nie po to robił studia, aby zapychać całe życie w londyńskim magazynie. Niby mógł sobie pozwolić na wszystko, ale koszty życia rosły, ceny nie były już takie same jak kiedyś i pensja ledwo wystarczała na pokrycie rachunków, coraz częściej nie mógł nic odłożyć. Nowej, „lepszej” pracy szukał od dłuższego czasu bez powodzenia. Coraz częściej przepierdalał forsę na trunki, topiąc smutki z kolegami w pobliskim pubie.

W końcu doszedł do wniosku, że to nie ma sensu, dał szefowi wypowiedzenie, sprzedał co się da, rozdał  trochę znajomym, a resztę wystawił na chodnik przed dom. Wrócił po latach do kraju. Rodzinka i przyjaciele przywitali go jak gwiazdę filmową, mocno interesowali się na początku i ciągle go gdzieś zapraszali. Później entuzjazm opadł, wszyscy wrócili do normalnego życia, nie bardzo mieli czas i ochotę się spotykać. On nie miał do czego wrócić.

Pracy nie znalazł, czuł się obcy nawet w swoim domu. Wyjechał do większego miasta, wynajął mieszkanie. Wydawało mu się, że tam ma większe perspektywy na ułożenie sobie życia. Świat, który go otaczał był jednak inny, obcy i szary jeszcze bardziej ponury niż deszczowe ulice Londynu.

Wszystko było inne, smutni i narzekający na wszystko ludzie, których najczęściej nie rozumiał i wydawało mu się, że pierdolą od rzeczy. Chciał więcej od życia i patrzył na świat z innej perspektywy. Dorabiał udzielając lekcji angielskiego, ale w wakacje zrobiła się totalna kicha.

Nie miał jak zarobić, a wszędzie drożyzna, nieuprzejmi ludzie, a kolejki nawet w urzędzie pracy. Pieniądze topniały w zastraszającym tempie. Nie miał się do nikogo odezwać w obcym mieście, próbował poznać kogoś w sklepie, na dyskotece, czy w barze, ale ludzie dziwnie reagowali, gdy nieznajomy próbował zagadnąć.

Coraz częściej czuł się jeszcze bardziej samotny niż tam w dalekim kraju. Mówią, że emigranci to nieudacznicy, co uciekli z kraju, bo nie umieli sobie w PL poradzić. On pierwszy raz się poczuł nieudacznikiem, gdy wrócił do rodzimego kraju. Zdesperowany wykręcił telefon do znajomych:

– Mogę się u was zatrzymać na kilka dni?

– Jasne, co musisz załatwić, może nie musisz przyjeżdżać, chętnie Ci pomogę. Oczywiście jak chcesz wpaść i osobiście polatać po urzędach to miło będzie cię gościć.  – Milczenie po drugiej stronie drutu – A jak Ci się w Polsce układa, nie dzwoniłeś od przeprowadzki.

– Kurwa przepierdolone jak cały ten pojeb… kraj, szkoda gadać. Trzeba było siedzieć na emigracji i nie marudzić. Nieważne. Wracam na wyspy, potrzebuję kilku noclegów nim znajdę pracę, nie martw się zapłacę, jeszcze jakieś resztki kasy zostały.

– Zadzwoń jak kupisz bilet, podjadę po Ciebie na lotnisko.

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*