panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

drewniany_most

Prawdziwa historia.

| 2 Comments

 

 

***

Kobieta usiadła na środku pokoju, oddychała ciężko i rozglądała się po kątach, wspomnienia z dzieciństwa uporczywie powracały. Po śmierci jej matki zdecydowali wyremontować mieszkanie i je wynająć. Najtrudniejsze zadanie, czyli opróżnianie mieszkania dobiegało końca. Część rzeczy została sprzedana, pamiątki i rzeczy, które zdecydowali zatrzymać, poukładane w kartonowych pudłach stały w już przedpokoju.

Kobieta podniosła się z krzesła i kończyła pakowanie ciuchów do worów, mieli je w drodze powrotnej wrzucić do specjalnego kontenera na szmaty. Mąż zaniósł pudła do samochodu i wszedł do pokoju. Z przerażeniem spojrzał na stertę worów.

– Na jedną ratę tego nie wywieziemy, przerzucę pamiątki do przodu auta i pojadę teraz  z połową, resztą zajmiemy się w drodze do domu.

– Dobrze tylko szybko, bo za 20 minut przychodzi ten facet z ogłoszenia zobaczyć na meble!

– Nie martw się zdążę.

 

***

Kobieta odetchnęła z ulgą, facetowi meble pasowały i nawet nie targował się zbytnio. Do tego przyjechał przygotowany z pieniędzmi i własnym transportem. Zszedł teraz na dół po syna i zaraz wyniosą te graty, więc po niedzieli będzie można wprowadzić robotników.

Kobieta wyszła do kuchni, nastawiła czajnik i czekała, aż skończą. Głośne szuranie, przyśpieszone oddechy i pokrzykiwania dochodziły z pokoju. Słyszała jak meble czasem zahaczają o futrynę i przekleństwa rzucane przez starszego faceta. Gdy wszystko ucichło mąż dołączył do niej.

– Oj jak dobrze, że pomogłeś im nosić! – wyszeptała kobieta.

– Coś było za szafą… – powiedział mąż i wręczył jej stary zeszyt.

– Czuję się jakbym sprzedawała własne dzieciństwo! – odparła kobieta i sięgnęła po pożółkły brulion – To mój stary pamiętnik – dodała przeglądając zapisane czarnym atramentem kartki.

 

***

Mąż zatrąbił i ostro zahamował, na ulicę znienacka wpadła piłka, a za nią wbiegło dziecko. Kobieta wrzasnęła i podskoczyła, aż stary pamiętnik wypadł jej z rąk, odbił się o przednią szybę, otworzył się w powietrzu i opadł na deskę rozdzielczą. Kobieta spojrzała na kartkę z olbrzymim kleksem, pobladła i jęknęła przerażona.

Mąż spojrzał na notatkę w zeszycie, obok ogromnego kleksa widniały trzy daty. Środkowa data zaskoczyła go tak bardzo, że zaklął siarczyście, spojrzał na żonę, ale widząc jej oniemiałą twarz zrezygnował z zadawania pytań.

Parę minut później byli już w domu. Kobieta siedziała na wersalce, trzymając w ręku pamiętnik, jakby nieobecnymi oczami wodziła po pokoju. Mąż usiadł obok, objął ją czule i pytającym wzrokiem wskazał na stary zeszyt. Kobieta po chwili odezwała się drżącym głosem…

 

***

Miałam może 11, a może 12 lat, wakacje jak zwykle spędzałam u dziadków na wsi. To były najgorsze wakacje mojego życia. Pokłóciłam się strasznie z kuzynką, więc nie miałam się, do kogo odezwać. No wiesz dzieciaki trzymały z nią sztamę, więc w ciągu jednego dnia, cała wieś była przeciwko mnie. Gdziekolwiek się ruszyłam latali za mną i krzyczeli „przyjechała z miasta, dupa z ciasta” i takie podobne.

Nie miałam nic do roboty, więc chodziłam z dziadkami w pole, oni kazali mi zbierać stonkę z ziemniaków. Łapałam te pasiaste biedronki i ich obrzydliwe grube larwy. Pole było przy lesie, czasem było widać jakąś zabłąkaną sarnę czy zająca zza krzaków.

Pewnego dnia coś zaczaiło się w krzakach, hałasowało i wyło przeraźliwie. Na początku myślałam, że to zwierzę, zbierałam tą przeklętą stonkę i patrzyłam w kierunku lasu. Gęste chaszcze ruszały się zbyt często, jak na bezwietrzny dzień. Po chwili usłyszałam pojękiwania i huki, byłam bardzo zaniepokojona, ale i ciekawa, co się tam dzieje.

Podeszłam bliżej, wtedy z krzaków wyskoczyły wiejskie dzieciaki i obrzuciły mnie leśną ściółką.  Mocno się wkurzyłam, pamiętam jak biegłam na oślep przez pola i łąki, a one leciały za mną rzucając patykami i kamieniami.  W pewnym momencie pole się skończyło nie miałam, gdzie uciekać. Z boku dojrzałam stary most, przypomniałam sobie, że on prowadzi do kościoła i tam pobiegłam.

Dzieciaki dorwały mnie na moście, jeden chłopak chwycił za brzeg mojej sukienki i upadłam na poręcz. Pamiętam jak moje ciało ześlizgnęło się w dół.

 

***

Oprzytomniałam na łóżku w domu dziadków. Wszystko mnie bolało, nogi i ręce miałam poobklejane plastrami. Na krześle obok siedziała moja kuzynka, gdy zauważyła, że się ocknęłam przepraszając wręczyła mi kartkę z tymi datami i opowiedziała straszną historię od pokoleń krążącą po wsi.

Gdy umarł najbogatszy chłop we wsi, jego żona wyprawiła mu pogrzeb z wielką pompą. Cała wieś się zebrała, pełno też było obcych ludzi, nawet z dalekich okolic. Strażacy nieśli trumnę przez most z kościoła na cmentarz. Jeden chłop się potknął przez dziurę w moście. Trumna wypadła i grzmotnęła o most tak mocno, że wieko się otworzyło! Połowa ludzi pouciekała, bo trup usiadł w trumnie i darł się na nich, aby wrócili za rok, kiedy umrze naprawdę.

Bogacz wrócił z przerażoną żoną do domu i wyrył na schodach datę. Cała wieś z niego drwiła, ale większość z nich się go bała, bo gdzie się pojawił tam rozpowiadał, że to data jego śmierci.  Po kilku godzinach, albo dniach najodważniejsi we wsi, czyli jego najbliższy sąsiad i sołtys, wrócili z nim na most, aby posprzątać trumnę.

Chłopi, chcąc dodać sobie odwagi, poprosili wiejskiego księdza, aby im towarzyszył. Trumna nie była uszkodzona, więc niedoszły nieboszczyk zdecydował zanieść ją do domu, bo się przyda, gdy nadejdzie jego czas. Wszyscy się śmiali, że nie wiadomo, czy mu się uda drugi raz umrzeć, ale dźwignęli dębową skrzynię.

Przerażony księżulo podniósł wrzask, upuścił różaniec i uciekł z mostu. Stanął na brzegu rzeki i krzycząc „Na rany Chrystusa, zgiń przepadnij demonie” – ręką wskazywał na trumnę.  Wtedy wystraszeni chłopi pomyśleli, że to żywy trup i zerwali się do ucieczki upuszczając trumnę. Klecha zerwał się w pogoń za nimi, krzyczał głośno, że to nie niedoszły nieboszczyk jest demonem, tylko jakaś moc nieczysta czai się pod trumną!

 

***

Kiedy tam wrócili? Nie wiem, ale wyposażeni w święconą wodę i kadzidła podeszli do trumny, unieśli ją i pod drewnianą skrzynią zobaczyli plamę krwi, układającą się w dziwny wzór. Ksiądz pochylił się nad kałużą i przeczytał głośno napis.  To była data, dokładnie taka sama jak ta, co bogaty chłop wyrył na schodach twierdząc, że wtedy umrze.

Księżulo zemdlał i upadł, uderzył twarzą prosto w napis, krew mu się z nosa puściła i zamazała cyferki. Gdy go podnieśli, krople krwi na moście ułożyły się inaczej. Chłopi krzyknęli do niedoszłego trupa „ Teraz będziesz musiał żyć o dwa lata dłużej! Proboszcz ci żywota dodał i popsuł plany!”

Podobno jak bogaty chłop wrócił do domu, wyrył drugą datę na boku kamiennego schodka i przestał straszyć wszystkich, kiedy umrze. Za rok, gdy nadszedł dzień wyznaczony, poszedł do stodoły i położył się do swojej trumny. Żona znalazła go tam martwego, ale nie mogła uwierzyć, że naprawdę tym razem skonał.

Rodzina i sąsiedzi bali się, że nieboszczyk zmartwychwstanie ponownie, więc przed pogrzebem jego żona kazała, tak na wszelki wypadek, na jej koszt załatać dziurę w moście.  Pogrzeb się odbył bez żadnych niespodzianek. W dwa lata później umarł proboszcz i wtedy żona odkryła, że dzień jego śmierci pokrywa się z druga datą wyrytą na kamiennym stopniu.

 

***

Po wsi przez pokolenia krążyły plotki, że jeżeli ktoś przez przypadek tam upadnie to pojawiają się krwią wypisane daty. Kuzynka opowiedziała mi o wielu dziwnych przypadkach, gdy pojawiał się jeden napis, albo kilka. Im bardziej groźny dla życia wypadek tym więcej wyznaczonych dni ukazywało się na moście. Kuzynka zapewniała, że daty zawsze pokrywały się z czasem śmierci, albo ofiary, albo jej najbliższych.

Strasznie się bałam, a gdy wróciłam do miasta, matka tłumaczyła mi, że to tylko wiejskie zabobony i kupiła mi nowy zeszyt na pamiętnik. Po pewnym czasie uwierzyłam matce i przestałam się tym wszystkim przejmować, ten zeszyt ciepnęłam na szafę i nie pamiętałam o nim, aż do tej pory!

Pierwsza data to dzień śmierci mojego ojca, druga jak wiesz to dzień odejścia matki… Jak myślisz co oznacza ta ostatnia?

– Zobaczymy za 4 lata – odparł mąż i mocno przytulił kobietę.

Udostępnij na:

2 Comments

  1. Te opowiadanie brzmi jak opis prawdziwych wydarzen, czy przynajmiej mają odzwierciedlenie w rzeczywistości?

    • admin

      Ola, to jest prawdziwa historia, niestety nie mogę podać za dużo szczegółów… Dla zaspokojenia twojej ciekawości: pamiętnik został znaleziony w Krakowie, bohaterowie opowiadania kobieta i mężczyzna nadal żyją w Wieliczce, a do krytycznej daty zostało niespełna 3 lata. Tamten most z opowiadania stał w jednej z pobliskich wsi koło Sędziszowa, niestety został zastąpiony nowym z asfaltem i kostką brukową.
      Jak masz jeszcze jakieś pytania, na które można odpowiedzieć nie odbierając anonimowości bohaterom, to chętnie odpowiem.

      Pozdrawiam

      Jagoda

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*