panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

podkowa_konia

Przesądy wciąż żywe w Anglii.

| 4 Comments

 

Zabobony sięgające zamierzchłych czasów są tak mocno zakorzenione w naszym codziennym życiu, że stały się dla wielu czymś zupełnie normalnym. Jedni traktują to z przymrużeniem oka i uśmiechem, a inni ciągle w nie wierzą. Każdy ma swoje podejście, ale bez względu na to czy traktujemy je jako głupotki czy coś bardzo ważnego w naszym życiu, przesady są częścią naszej kultury i warto pamiętać o ich tradycyjnym znaczeniu. Każdy przesąd ma swoją niepowtarzalną i ciekawą historię. Jak w każdym kraju w Wielkiej Brytanii też egzystuje sporo wciąż popularnych przesądów i o nich zamierzam opowiedzieć.

Anglicy jak większość Europejczyków panicznie boją się 13. Tutaj wiara w pecha jest szczególnie mocna, dlatego nie ma numeru mieszkania 13, czy 13 piętra , w większości miast nie ma autobusów o nr. 13. Na wyspach szczególnie przeraża piątek 13, większość ludzi siedzi wtedy w domu, a wniosek urlopowy składają już na początku roku. Co ciekawe w większości firm przerwa obiadowa zaczyna się właśnie o godzinie 13.

Przesądów jest tutaj sporo niektóre są podobne do polskich, a inne maja zupełnie inne znaczenie. W obu krajach podkowa i czterolistna koniczynka kojarzy się ze szczęściem, a zbite lustro czy przechodzenie pod drabiną zapowiada pecha. Jednak są przesądy, zupełnie inne np. butów na stole nie stawiamy w Polsce, a w UK nie kładzie się kapelusza na łóżku, a także przesady, które rozumiemy zupełnie inaczej np. wszystkie zabobony na temat kotów. Wielu emigrantów jest zaskoczonych odkrywając angielskie przesądy, warto je poznac, aby nie popełnić nieswiadomie jakiejś gafy.

W Anglii czarny kot oznacza szczęście, a biały kot jest symbolem kłopotów.  Powodzenie zapewnia głaskanie kota, szczególnie czarnego. Usłyszenie kichnięcia kota natomiast oznacza szczęście i napływ gotówki, zaraz po najbliższym przeziębieniu, nic za darmo najpierw odchorujesz, a później czeka Cię nagroda. Jak kot się myje to szykuj się na wizytę gości, a jak je trawę to na deszcz. Kot śpiący z wszystkimi czterema łapami podwiniętymi pod siebie podobno zwiastuje nadejście chłodnej pogody. Natomiast Jeśli kot jest niespokojny – oznacza to, że nadciąga wichura lub w domu są duchy.

Kot na nagrobku wg Anglików świadczy, że dusza pochowanego zmarłego jest opętana przez diabła. Natomiast dwa koty walczące ze sobą w pobliżu umierającego człowieka, na pogrzebie lub cmentarzu, to w rzeczywistości s/Szatan i a/Anioł walczące o władzę nad duszą zmarłego. Gdy koty opuszczają dom lub zginie kot mieszkający w ogrodzie oznacza to nadejście choroby w rodzinie. Trudno się dziwić, że koty są tu ważne, jeszcze na początku XVI w. gość przybywający do angielskiego domu całował domowego kota.

W dawnych czasach o cheddarze czy goudzie mówiło się jako  o „jęczącym serze”. W średniowiecznej Anglii kobiety w ciąży robiły ser nazywany „jęczącym”. Sery dojrzewały przez dziewięć miesięcy, jak dziecko w łonie matki. Gdy nadchodził  poród czyli „czas jęczenia” cała rodzina świętowała i zjadała wyhodowany ser, a podczas chrztu nacierano dziecko skórką z tego sera, aby mu zapewnić długie i szczęśliwe życie.

Chcąc zapewnić sobie szczęście wg mieszkańców wysp trzeba często dotkać drewna i drzew, dlatego często tu usłyszysz pukanie w drewniane meble. Tak jak w Polsce jest zwyczaj odpukiwania w niemalowane, oprócz tego nadal pokutuje wiara, że w pniach drzew mieszkają opiekuńcze duchy i bóstwa. Jak komuś bardzo na czymś zależy to powinien po wypowiedzeniu jakiegoś życzenia, pukaniem w pień drzewa obudzić dobre duszki lasu i prosić je o pomoc.

Anglicy dodatkowo zapewniają, że gdy powie się „white rabbits”  trzy razy w pierwszy dzień miesiąca jako pierwsze słowa w tym dniu, to można zaklepać sobie szczęście na cały nadciągający miesiąc. Mieszkańcy Wielkiej Brytani maja także słabość do końskich podków, dlatego nad drzwiami lub na drzwiach w Wielkiej Brytanii często widać zawieszoną prawdziwą podkowę lub jej artystyczną imitację. Bardzo popularne są też kołatki do drzwi w jej kształcie, bo przecież wszyscy wiedza, że podkowa przynosi szczęście.

 

podkowa_konia

 

Sporo jest też przesadów dotyczących parasola. Bardzo źle widziane jest rozkładanie parasolki wewnątrz pomieszczeń, więc tutaj parasole obciekają zawsze złożone. Rozłożenie w mieszkaniu lub na progu zapowiada pecha temu co to zrobił, a co najgorsze niesie nieszczęście dla wszystkich domowników i obecnych przy tym procederze. Parasolka symbolizuje ochronę przed życiowymi kłopotami, a otwarcie jej w domu jest obrazą dla dobrych duszków domowych, które urażone mogą opuścić dom.

Rozłożenie parasola w piękną pogodę też budzi ogólny sprzeciw, dla Anglików jest to zapowiedzią rychłego deszczu. Według tego przesądu w dawnych czasach, gdy parasolka miała chronić przed promieniami słonecznymi, otwarcie jej pod dachem obrażało boga słońca, a ten mógł rzucić urok.

Ciekawe też są zabobony dotyczące ptaków. Ptak – jeśli ptak wleci do mieszkania przez otwarte okno, można to interpretować dwojako w zależności od pory dnia. Rano – wielkie szczęście. Wieczorem – nieszczęście. W wielu krajach ptasia kupka spadająca z nieba oznacza szczęście. W Anglii symbolizuje polepszenie finansów i czas trafnych decyzji biznesowych. Kruki natomiast w wielu miejscach na ziemi kojarzą się z magia i diabelskimi sztuczkami, tutaj nie bardzo. W Anglii kruki są powszechnie stosowane do przewidywania przyszłości – liczba zobaczonych ptaków wskazuje, co cię czeka (1 – żałoba, 2 – powodzenie, 3 – życie bez alimentów, 4 – będziesz bogatszy, 5 – choroba, 6 – śmierć).

Podobnie jest z innymi ptakami, też mogą zapowiadać przyszłe losy ludzi np. gdy ptak wleci do mieszkania przez otwarte okno, można to interpretować dwojako w zależności od pory dnia, rano oznacza to wielkie szczęście, wieczorem przynosi nieszczęście i pecha. Tutaj niektórzy noszą ze sobą puszek-piórko, bo ono oznacza, że anioł jest przy tobie! Szczęście przynosi także noszenie na szyi wisiorka z ptakiem.

Dźwięk dzwonów często słyszy się na ślubach i przy innymi ważnych okazjach. W Anglii nadal wierzą, że dźwięk dzwonów odstrasza złe duchy. Przekonanie to szczególnie umocniło się w czasach panowania królowej Elżbiety Pierwszej. Dzwony dzwoniły wtedy do modlitwy o spokój duszy i w celu odgonienia złych duchów, i tak już zostało do dziś, gdy biją, wszyscy się cieszą, że demony zostają wygnane z najbliższej okolicy.

Skoro jesteśmy przy dzwonach i ślubach to zatrzymajmy się na moment przy przesadach związanych z weselem. Brytyjczycy są przekonani., że jeśli kobieta przyjmie nazwisko męża, a jej inicjały się nie zmienią, będzie mieć w małżeństwie i życiu pecha. Dodatkowo pod żadnym pozorem nie wolno przed ślubem przymierzać sobie nazwiska partnera np. ćwiczyć pisowni czy napisać przy swoim imieniu nowego nazwiska.

W Wielkiej Brytanii tradycyjnie to panowie proszą o rękę przyszłą małżonkę, ale zdarza się , że kobieta proponuje małżeństwo, pani wolno  to zrobić tylko w jeden szczególny dzień, a mianowicie 29 lutego. Kobieta nie raz musi bardzo długo zwlekać, bo taka szansa nadarza się raz na cztery lata! Ciekawostka podczas brytyjskiego wesela to goście płacą sobie za alkohol, a rodzina Młodej Pary płaci tylko za szampana, czyli za pierwszy toast.

W Polsce ślub bierze się zazwyczaj w sobotę, a w Anglii to przynosi pecha. Co do dni tygodnia mają tu rymowankę:

Monday for wealth,
Tuesday for health,
Wednesday the best day of all.
Thursday for losses,
Friday for crosses,
Saturday for no luck at all
.

(czyli: poniedziałek zapowiada bogactwo, a wtorek – zdrowie, środa jest najlepszym dniem, w czwartek – czeka Cię pech i same straty, piątek – zapowiada męczarnie, bo to dzień, w którym został ukrzyżowany Jezus, a sobota przynosi pecha.)

Anglicy mają bardzo dużo wierszyków dotyczących tradycyjnych przesądów w dniu ślubu. Welon nie oznacza tu dziewictwa i niewinności, tylko tradycyjnie miał on uchronić przyszłą małżonkę przed złymi duchami, podobnie jak coś niebieskiego, nowego, starego i pożyczonego:

Something old,
Something new,
Something borrowed,
Something blue.

W Wielkiej Bry­tanii trady­cyjny ślub zaczyna dziew­czynka rzu­ca­jąca płatki kwiatów na drodze do koś­cioła, aby przeszła po nich panna młoda i jej druhny. Ten sym­bol­iczny spacer oznacza szczęś­cie i miłość w nowym, małżeńskim etapie życia. Druhny często noszą sukienki podobne do panny młodej, bo w dawnych cza­sach miało to zmylić złe duchy, a tym samym chronić pannę młodą.

Nie powinno, więc dziwić, że na ślubie królewskiej pary Williama i Kate, Pippa była ubrana na biało. Biały strój świadkowej lub gości weselnych tylko w Polsce uchodzi za nietakt, a tutaj to działanie strategiczne, w ochronie przed złymi duchami.

I ostatnia rymowanka, dotycząca kolorów sukni panny młodej:

Married in white, you will have chosen all right.
Married in grey, you will go far away.
Married in black, you will wish yourself back.
Married in red, you’ll wish yourself dead.
Married in blue, you will always be true.
Married in pearl, you’ll live in a whirl.
Married in green, ashamed to be seen,
Married in yellow, ashamed of the fellow.
Married in brown, you’ll live out of town.
Married in pink, your spirits will sink.

( Oznacza to, że biała suknia – to dobry wybór, szara –daleki wyjazd, czarna – będziesz tego żałować, czerwona – pożałujesz, że żyjesz, a niebieska – zawsze będziesz uczciwa i wierna, perłowa –niespokojne życie, zielona –wstyd, żółta – mąż będzie się Ciebie wstydził przed kolegami, brązowa – zamieszkasz poza miastem, różowa – wasze dusze będą stracone)

Goś­cie weselni często przy­wiązują różne rzeczy na znak powodzenia, w większości krajów puszki i cos dzwoniącego, a w Anglii są to buty, podobno przywiązane do sam­chodu państwa młodych przynoszą szczęś­cie. Jest to trady­cja, która pow­stała w Anglii w okre­sie panowa­nia Tudorów. Początkowo goś­cie weselni rzu­cali butami w nowożeńców, zaraz gdy Ci opuszczali koś­ciół. Nic tylko się cieszyć, że tradycję lekko zmodyfikowano i buty wiąże się z tyłu samochodu, bo kto chyba nikt nie lubi obrywać z buta. Na kilka dni przed ślubem Panna Młoda powinna położyć swoje ślubne buty na parapecie, aby wleciało do nich szczęście i zapewnić sobie piękną pogodę w dniu ślubu.

Niektóre przesądy są bardzo głęboko zakorzenione w naszej kulturze, prawie instynktownie unikamy przechodzenia pod drabiną, rozsypanej soli, kotów, i nie lubimy 13- nastki. Może wiara w zabobony pomaga wielu osobom usprawiedliwić lub wyjaśnić ich osobiste niepowodzenia, porażki i roztacza nadzieję na dodatkowa odrobinę szczęścia, którego ciągle nam mało?  Może przesądy do dziś cieszą się powodzeniem, ponieważ pewne aspekty naszego życia chcielibyśmy mieć pod kontrolą i próbujemy „wykrakać” sobie przyszłość, bez względu na to czy chodzi o egzamin na prawo jazdy, czy ślub, czy zwykły udany dzień.

 

podkowa_konia

 

Udostępnij na:

4 Comments

  1. Angole boja sie tez poniedzialku bo jest dalejo od piatku.,…

    pozdrawiam

    an-pol

  2. Goście płacą za alkohol? Szczyt szczytów, jak się upić?

    • admin

      Trzeba za własną kasę 😀

      Paweł tu są inne zwyczaje, apropos tych ślubnych to mnie najbardziej zszokowało, że pan młody kupuje wybrance dwa pierścionki. Ten pierwszy tak jak w Polsce zaręczynowy, a drugi po ślubie tzw. eternity ring, czyli pierścionek symbolizujący, że jego miłóść jest wieczna.

      Dzięki za komentarz, pozdrawiam. Jagoda

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*