panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

drzewo11

I. Przewrotny los. 9.1

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki powieści – Przewrotny los.

 

***

Wiedźma, przetarła czoło i głośno przeczytała wersety Klucza XV enochiańskiego: Ilasa tabaanu Li –El pereta, casaremanu upaahi cahisa darwji, das oado caosaji oresacore: das omaxa monasaci Baeouibe od emetajisa Iaiadix. Zodacare od Zodameranu! ( O ty, władco pierwszego promienia, co pod skrzydłami twyni są sieci pajęczyn oplątujących Ziemię suchością, który znasz wielkie imię prawość i pieczęć fałszywego honoru. Rusz się i ukaż się! Odsłoń tajemnicę swego stworzenia!)*

Ciemny pokój oświetlał tylko płomień grubej świecy, przerażające cienie na ścianach i dziwne akcesoria na stole były na wpół utopione w cieniu. Zarys ciała wiedźmy stawał się coraz bardziej nie wyraźny, tylko szum wiatru było słychać wyraźnie i głośno.

 

***

Zrobiło się już całkiem jasno, Wiedźma podeszła jeszcze raz do starej maszyny do pisania. – Nie, znowu zacznę zmieniać, już skończyłam ten artykuł niech nasza sekretarka wklepie go na komputer, w redakcji szybciutko sprawdzę i ewentualnie poprawię drobne błędy. Napompowała atramentem swoje staroświeckie pióro i dopisała: Koniec.

Starsza pani uśmiechnęła się i podniosła z krzesła.  Z wysiłkiem odsłoniła staromodne grube kotary i przez chwilę obserwowała jak promienie słońca ogarniają salon.

– Wydaje się być całkiem przytulny, tylko może trochę zagracony… – pomyślała

Kremowe ściany mimo dźwigania obrazów i kwiatów doskonale harmonizowały z pastelowymi storami, kapami na sofie i fotelach z tym delikatnym kwiatowym ornamentem.

Meble ratanowe, bujak, gdzieniegdzie purpurowe akcenty stanowiły całkiem gustowną i nietuzinkową całość. I pomyśleć, że parę godzin temu salonik wyglądał jak ponura grota rodem z piekła.

 

***

Wiedźma cichutko nucąc mantrę parzyła kawę w staroświeckim imbryku, wyciąga fajansową filiżankę, gdy drzwi do wielkiej kuchni ze starym zabytkowym kredensem otworzyły się. Wiedźma odwróciła głowę, dwa pokraczne cienie przycupnęły na progu. Wiedźma podeszła bliżej i wyciągnęła rękę przed siebie. Nim zdążyła coś powiedzieć cienie zniknęły, a drzwi zamknęły się z hukiem.

 

*Księga Lewiatana

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*