panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

drzewo11

I. Przewrotny los 1.1

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki powieści – Przewrotny Los.

 

***

Dookoła rozlegała się bardzo hałaśliwa muzyka. Była zbyt chaotyczna, aby cokolwiek zrozumieć, jakby ktoś włączył setkę głośników, a z każdego wydobywala się inna, chociaż podobna piosenka. Nad wszystkim królowało nerwowe bicie w bębny, które tworzyło coraz większy dysonans z monotonnym szumem jakby wodospadu.

Tłum ludzi podrygiwał rytmicznie, zgromadzony wokół i wewnątrz dziwnej betonowej budowli, podobnej do olbrzymiego wielopoziomowego wiaduktu, gdzie rozjeżdżają się autostrady. Na środku wybudowano wielką arenę. Wszystko to przypominało, coś w rodzaju modernistycznego Koloseum, na którym trwało dziwne przedstawienie, widzów przybywało, wrzaski narastały, a młoda kobieta na pobliskim wzgórzu obserwowała jak wpadają w ten paralityczny trans i nie mogła zrozumieć, co wywołuje w nich aż tak wielką euforię.

Za sceną rozciągała się czarna przestrzeń, która teraz zlewała się z gwałtownie zapadającym zmierzchem. Światła laserów zahaczały o niebo rysując na nim dziwne znaki pstrokate jak w dziecięcym kalejdoskopie. Muzyka stawała się coraz głośniejsza, przekształcała się w jednolity szum. Górowały werble, które o dziwo, stawały się coraz bardziej rytmiczne i zaczęły sprawiać ból w uszach.

Młoda kobieta spojrzała na scenę  – Chyba wybuchła tam jakaś wojna! Nie, to coś, chyba coraz bardziej kojarzy mi się ceremonią składania ofiary przez dzikie plemiona. Nie lubię musicali, po co ja tu przyszłam? – Lilka zapytała samą siebie.

Coraz bardziej czuła się nieswojo, nawet na wzgórzu zrobiło się tłoczno, a biegnący na przedstawienie ludzie, ciągle ją popychali, a flary wybuchały coraz częściej tworząc wianuszek płomieni wokół sceny. Poczuła  dziwny zapach, nie był to bynajmniej zapach odpalanych sztucznych ogni, to coś intensywniejszego, co powoli zaczęło przekształcać się w normalny swąd spalenizny. – O cholera, czy to na pewno efekty specjalne, czy coś jest nie tak? – Lilka zapytała samą siebie i rozejrzała się wokół.

Wszyscy tańczyli i bili brawo zachwyceni realnością przedstawienia – Może popatrzę na niebo ten laserowy kalejdoskop bardziej mi się podoba. – Zadecydowała Lilka. Obraz na niebie ciągle się rozszerzał, zmieniał się coraz wolniej i coś jej przypominał. Teraz stawał się coraz wyraźniejszy, zauważała coraz więcej szczegółów. – Cholerka, o co chodzi to wygląda tak jakby ktoś na niebie zawiesił wielkie lustro odbijające to, co się dzieje na ziemi!

Obraz wyświetlany na niebie był lekko zniekształcony, jakby rozciągnięty, ale Lilka rozpoznała scenę i  głównych aktorów przedstawienia. Powoli zaczęła porównywać resztę detali i z coraz większym przerażeniem stwierdzała nowe zgodności. Strach przeplatał się z ciekawością, drobne kropelki potu pojawiły się na jej przerażonej twarzy.

 

 

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*